Wielkanocne malowanki

Myślę, że wy też kiedyś nie mogłyście się doczekać Wielkanocy. Ja mimo, że nie pochodzę z religijnej rodziny, kojarzę je z kraszankami. Moja babcia i dziadek pochodzący zza Buga, malowali jajka woskiem a potem gotowali z łupinami. Po ugotowaniu wosk pozostawiał śliczne wzory na brązowych kraszankach. Czasem były buraczane jajeczka, wtedy kolorek był odpowiednio czerwony. Dziadek opatentował przyrząd do malowania woskiem, gwoździk wbity w małą listeweczkę. Maczał narzędzie w roztopionym wosku i tworzył.

Staruszek był pszczelarzem i dlatego wosku miał pod dostatkiem. Teraz trzeba by było pokombinować. Poza tym takie narzędzie w rękach trzylatka to trochę niepoważne posunięcie. My w tym roku zakupiliśmy barwniki spożywcze i ocet i też wyszły pikne. Koszt zakupu takich malowanek jest na prawdę niewielki. Nie mówię, że kiedyś spróbuję babcinego sposobu, ale to jak dzieciaki podrosną.

Pokażę wam jak krok po kroczku się bawiłyśmy.

Wsypałam barwniki do miseczek i rozpuściłam w gorącej wodzie z dodatkiem łyżki stołowej octu.

barwniki

Potem stwierdziłam, że miski są za płytkie i zdecydowałam się na szklaneczki w których umieszczałyśmy z córą ugotowane na twardo jaja. Był to strzał w dziesiątkę, bo mała oglądała farbujące się jajka i aż piszczała z radości.

jajo w barwniku

Na początek wybrałyśmy pięć kolorów, co dla trzylatki okazało się i tak niezłą zabawą. Stół, łapki i podkładki były upaćkane. A jak fajnie się czekało, aż skorupki się zafarbują.  Na koniec wycięłam z tekturki paski i połączyłam je brzegami. Powstały podkładki pod schnące jajeczka. Teraz właśnie wymyśliłam, że łatwiej by było wyciąć gotowe okręgi z rolki po papierze toaletowym 🙂

jajcenta pomalowanePiękne prawda?

Dodatkowo wpadłam na pomysł, żeby wykorzystać jeden z przygotowanych barwników. Wygrzebałam białe papilotki do muffinek. Córa z pomocą wielkiego pędzelka, zapaćkała je na zielono. Tak powstała nasza  trawka dla każdego z jajek.

malowanie papilotek

Co do trawki…. w poniedziałek posiałam rzeżuchę. Zachowałam i umyłam połówki skorupek z jajek, do środka każdej wsadziłam po dwa waciki do zmywania makijażu. Młoda wysiewała nasionka i codziennie podlewałyśmy roślinki. W niedziele zjemy je z kanapeczkami.

rzeżucha

Oto nasze dzieło w pełnej krasie.

dzieło

Bilans to cały tydzień doglądania i tworzenia. Zabawa przednia i ciut klimatu świątecznego przekazany kolejnemu pokoleniu. Cena niewielka, trzeba tylko wcześniej zakupić nasiona rzeżuchy, barwniki, ocet i papilotki do babeczek.

Mamuśka

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *