Tag Archives: dziecko na warsztat

Niezły kosmos!!! Dziecko na Warsztat vol. 3

To już drugi warsztat tegorocznej, już trzeciej edycji projektu Dziecko na Warsztat.

Tak jak pierwszy dla nas był bardzo ubogi, rozpędzaliśmy się troszkę i drugi można uznać za udany. Zresztą sami to oceńcie i poczytajcie jak się wkręciliśmy w kosmos.

Początkowo planowaliśmy wizytę w planetarium, ale młodzież odmówiła, referując ostatni nudny wypad z przedszkola. Mamuśka nie miała pomysłu w ogóle i dopiero po wizycie w Biedronce i księgarni odzyskała wenę.

3…2…1….Huston…..nie mamy żadnego problemu!!!!!!!!

20151014_144212Książeczka z naklejkami była doskonałym wstępem do lekcji o kosmosie. Dużo przyjemniej wtłaczać wiedzę dziecku przy równoczesnej zabawie i prezentacji. Książeczka jest bardzo ładnie wydana i nawet po jej całkowitym wyklejeniu, stała się naszym podręcznikiem.

20151014_15325420151014_145423(0)To na jej podstawie stworzyliśmy nasz własny układ słoneczny. Każdy pewnie robił lu będzie robił model układu słonecznego. My też nie byliśmy oryginalni, ale wykorzystaliśmy do naszej makiety ciastolinę i elastyczne żyłki, które młodzież używa do nawlekania korali:), co może nas odróżniać od twórców innych modeli:)

20151018_095506

Kulaliśmy więc wspólnie planety i gwiazdy, okazało się że słońce jest gwiazdą a Saturn, Uran i Neptun są w większości złożone z gazów i lodu. Mamuśka pochwaliła się, że kiedy ona uczyła się astronomii w szkole mówiono jeszcze o Plutonie. Pluton okazał się gazem a my nauczyliśmy się, że  naukowcy wciąż badają kosmos i nie wiadomo co nowego odkryją. Może kiedyś będzie można pojechać na wycieczkę na Marsa.

Nasz układ słoneczny układaliśmy od najmniejszej do największej kuli.

20151018_09544820151018_095506

Potem musieliśmy odczekać aż nasze elementy modelu wyschną na tyle by można przez nie przewlekać żyłki.

Wcześniej małż przekłuł każdą z planet i słoneczko, przy pomocy kijka  do szaszłyków.

20151018_100706Na specjalne życzenie młodego ślubny wykonał także rakietę….w końcu to te same klimaty.

20151018_095810Nam nie pozostało nic innego jak ponawlekać nasz układ słoneczny na żyłki.

20151022_16320320151022_163336Za nieboskłon posłużył nam kawałek kartonu, z którego mamuśka wycięła koło a młodzież pomalowała go farbami na niebiesko.

20151021_154150Z ziemniaka wycięliśmy gwiazdy,……

20151021_153705….które odcisnęliśmy w postaci wzorów na nieboskłonie…..chociaż my już wiemy, że gwiazdy nie mają takiego kształtu.

20151021_154746Przy użyciu ostrego narządka mamuśka zrobiła dziurki w niebie i …..

20151022_162148Takie dzieło zawisło u nas w pokoju.

20151024_09153520151024_091551Prawda że oryginalne????

Jako, że nabraliśmy rozpędu na zabawy kosmiczne, zagraliśmy także w grę planszową z naszego ulubionego miesięcznika.

20151025_10104820151025_095031

W Dzień Edukacji Narodowej z naszym domu odbyła się kolejna lekcja. Nauczyciele odpoczywali a my nie próżnowaliśmy. Dzień wolny od szkoły nie musi oznaczać nudy:)

Dzięki nabytej z grosze książeczce ” Zrób to sam”, mogliśmy stworzyć papierowe modele rakiet i statków kosmicznych.

20151014_073309Dzieciaki głownie wypychały kartonowe modele.

20151014_07325920151014_075137Mamuśka ćwiczyła cierpliwość przy składaniu….i cieszyła się z reakcji dynamitów:)

20151014_091748Utrwaliliśmy nasze modele przeźroczystą taśmą klejącą i służą nam do dziś.

20151014_09275420151014_09411120151014_102428Mężaty też został zagoniony do zbudowania z dzieciakami modelu stacji kosmicznej z klocków lego….

20151018_171718Nawet nie przypuszczałam, że kosmiczny temat tak zawładnie naszym domem.

Malowaliśmy…..planety oczywiście…..

20151024_160512Wszędzie, gdzie się nie ruszyliśmy, atakowały nas informacje o kosmosie. Nawet na zakupach mogliśmy poczytać o planach zbudowania domów na księżycu.

20151011_14313420151011_143143astronomia 2Sam księżyc udało nam się pooglądać z bliska.

20151024_174323A następnego dnia próbowaliśmy sami stworzyć księżycowe kratery w jogurcie.

20151025_084933

Niestety kulka wrzucona do środka zapadła się, pewnie przez zbyt lekką konsystencję jogurtu….. Nastąpiła więc konsumpcja najważniejszego elementu eksperymentu a my zajęliśmy się innymi eksperymentami. Wszystko dzięki cudownej publikacji dla dzieci, która bardzo dostępnie opowiedziała nam o układzie słonecznym i planetach.

20151014_171041Do następnego doświadczenia użyliśmy piłek i …..

20151025_083123skarpetek…..

20151025_083242Przekonaliśmy się, że wszystkie przedmioty spadają na ziemię, dzięki sile przyciągania ziemskiego. Tak poznaliśmy grawitację:)

Ostatnim doświadczeniem, było pokazanie dzieciakom skąd się bierze dzień i noc.

20151014_073328Pomarańcza nadziana na kijek stała się na chwilę Ziemią, zielona pinezka naszą rodziną a latarka słońcem.

20151025_08280720151025_082903Latarkę położyliśmy na stole nieruchomo a owoc obracaliśmy wokół własnej osi. Zobaczyliśmy że nocą ziemia jest odwrócona „plecami” do słońca i dlatego u nas jest ciemno. W tym samym czasie jakaś inna rodzina pi drugiej stronie globu właśnie się budzi co było dobrym tematem do dyskusji:)

Miesiąc był długi a nam udało się wcisnąć dużo kosmicznych zabaw. Zobaczcie jak ciekawie bawiły się pozostałe uczestniczki tego cudnego projektu.

Mamuśka

 





Dziecko na warsztat

Dziecko na warsztat. Z matematyką w tle.

Pewnie tak jak my przyzwyczailiście się do naszych zmagań comiesięcznych. Tym razem pod lupę wzięliśmy najstarszą z nauk, matematykę. Dla tych co zajrzeli tu po raz pierwszy odsyłam tutaj. Wspomnę tylko, że jest to kolejny warsztat biorący udział w międzynarodowym projekcie blogowym Dziecko Na Warsztat.

plakat patron

Mata, matma a dla mamuśki i mężatego chyba ulubiony przedmiot w szkole. Nie było nam trudno bawić się ucząc, bo robimy to zawsze. W naszym domu nie brakuje gier matematycznych. Ostatnio wyciągnęliśmy z szafy, starą- nową grę MIŚ, PSZCZOŁY I MIÓD firmy Granna. Przed zakupem i nie lada wydatkiem! ( poniżej 10 zł), przeczytaliśmy w komentarzach, że gra nie zachęca do ponownego w nią grania a u nas jest hitem.

DSC_7778

Gramy sobie średnio co weekend razem.

DSC_7773

W tej grze planszowej dziecko liczy, przesuwając pionek na kolejne pola. Poza tym dodaje, przy zdobywaniu kolejnych punktów.

Oto krótki opis gry. Każdy gracz wybiera sobie innego misia oraz przyporządkowaną mu kartę, służącą do kolekcjonowania baryłek miodu. Każdy może ich uzbierać maksymalnie 10 baryłek miodu. Podstępne jest to, że baryłki nie tylko się zbiera, ale też oddaje pszczółkom do ula. Zresztą wydajcie te niecałe 10 zł i zagrajcie. Producent podaje, że można w nią grać od 4 roku życia.

Żeby nie było, że matematykę wprowadzaliśmy tylko dla prawie pięciolatki. Młody w tym czasie ucinał sobie drzemki a my mieliśmy spokój i żadnych zniszczeń.

Podczas, gdy małoletnia przebywała w przedszkolu mamuśka wraz z dynamitem młodszym wprowadzała matematykę dla 22 miesięczniaka.

Sorter służył nam do zapoznawania się z figurami geometrycznymi. Mogliśmy je wrzucać, macać i nazywać.

DSC_7790DSC_7795

Jak już powciskało dziecię figury do odpowiednich dziurek ( a nie działo się to jeden raz, tylko duuuuużżżżo więcej) można było utrwalić wiedzę. Małoletni odnalazł na boczku sortera podobne figury do tych, którymi się bawił i ku radości mamuśki nazywał je powoli sam.

DSC_7800

 

Innego dnia dorwaliśmy jedną z naszych ulubionych książek o małych odkrywcach. Jest ślicznie ilustrowana i otwierają się w niej okienka. WOW!!!

DSC_7789I co się okazało???? Znalazły się tam figury geometryczne.

DSC_7785

Wracamy do młodej gniewnej. Nie wiem czy pamiętacie z naszych warsztatów logicznych Bazgroszyt. Tym razem też pracowaliśmy na nim i jak zwykle było bardzo naukowo i ciekawie.

DSC_7715

Matematyka w takim wydaniu wydaje się dziecinnie prosta.

DSC_7716

Innego dnia szukając natchnienia, mamuśka przetrzepała dziecinny pokój i znalazła drewniane klocki. Do tej pory budowaliśmy z nich wiele ciekawych konstrukcji, ale teraz miały się stać matematycznym zestawem mamuśki. Niektóre z nich miały wypisane literki i tak mamuśka wpadła na nowy pomysł. Na części z nich wypisałam markerem cyferki 1-20 i dodatkowo znaki plusa, minusa i znaku równości. Niestety można powiedzieć, że klocki zostały rzucone i niewątpliwie zniszczone. Szczytny to był cel i już nam nie szkoda.

DSC_7842

 

Ćwiczyliśmy na nich kolejność cyfr. Małoletnia układała je bez podpowiedzi, kodując wszystko w małej, mądrej głowie.

DSC_7846

A potem mamuśka układała równania dla córy a ta rozwiązywała je sumiennie. Pewnie nie było by to takie fajne gdyby nie klocki:) Dziś i dynamitka układa mamuśce równania.

DSC_7847

Czasem posługiwaliśmy się paluchami…… ale uczyliśmy się pilnie.

DSC_7848

Zawsze jak mamy warsztaty to bawimy się kilka dni i małoletnia w podskokach wraca do domu prosząc o więcej. Następne co mamuśka przygotowała nie wyglądało zachęcająco. Miska pełna badziewia i sznurki.

DSC_7802

Jak tylko na stole ze sznurków powstały pętle, dziecię dynamit zorientowało się że będzie się działo. Zadania polegało na rozdzieleniu przedmiotów w zbiory. Mamuśka nie podała żadnego klucza, ale dynamitka i tak wiedziała co począć. Ot mądre dziecię….

DSC_7803

I tak sobie mały świstak rozdzielał te małe….klamereczki i guziczki….

DSC_7807

Jak nam się już znudziło sięgnęliśmy po nasze drewniane klocki i tu zabawa była podobna. Było grupowanie kolorów, bo to pierwsze przyszło nam do głowy.

DSC_7815

A potem zbiory z takimi samymi figuramiDSC_7813

A potem zbiory autorstwa małoletniej, gdzie każdy zawierał po jednej innej figurze w tym samym kolorze.

DSC_7815

Potem zrobiło się trudniej, bo okazało się że te zbiory mogą się ze sobą łączyć. Niestety mamuśka zrobiła za ciasne koła ze sznurków ale zabawa się udała i tak.

DSC_7818

Od dawna liżemy temat zegarka i godzin. Nie umiemy jeszcze czytać go na tip top, ale ćwiczymy. Okazało się, że w kioskach znalazł się nowy magazyn Peppy, który bardzo lubimy. Jest to kolejny ciekawy czaso-umilacz w naszym domu.

DSC_7865

Dzięki Peppie poćwiczyliśmy też liczenie i zapisywanie cyferek

DSC_7859

DSC_7861

Czy damy radę znaleźć kształty?? Tak damy radę!! Znacie to??? U nas Bob Budowniczy jest na ostatnio na tapecie. Książeczki odziedziczyliśmy po starszej dynamitce a teraz trenuje się synuś. Bob też lubi matematykę, dlatego przypominaliśmy sobie z nim figury, które tak dobrze już znamy.

DSC_7962

Jak widać matematykę nie ciężko wprowadzać na warsztat z dziećmi nawet małymi. My bardzo to lubimy, co widać na załączonych obrazkach.

DSC_7964 DSC_7966

Małoletni rozpoznaje już koła, trójkąty, kwadraty a nawet gwiazdki i owale. A co….

Matematyka to też czas. Ostatnio w samochodzie często śpiewamy piosenkę o dniach tygodnia.

http://nickiwiki.wrzuta.pl/audio/3yK5fX5I3OA/tydzien_ma_7_dni

Pośpiewajcie sobie. Generalnie polecam piosenki Misia i Margolci, są w dechę wszyscy je w domu śpiewamy.

Ostatnim tematem, którego podjęła się mamuśka były ułamki. Na tym polu poległam, młoda jest za młoda. Pooglądała, pomacała, pomóżdzyła i …… teraz wie że połówki są zawsze sobie równe:)

DSC_8075

DSC_8072DSC_8071

Wynik naszych zabaw jest taki, młoda liczy do setki a 5 lat będzie miała dopiero latem. Dodaje i odejmuje, czasem na paluszkach ale daje radę. Pojmuje pojęcia zbiorów matematycznych i liznęła ułamki. Młody natomiast powoli nazywa kształty a dwa lata kończy w maju. Czytamy zegary i bez przerwy śpiewamy o dniach tygodnia. Mamuśka pęka z dumy, takie ma dwa bystre umysły. Tak to jest jak się dziedziczy dobry materiał genetyczny:)

Na koniec warsztatu pozwoliliśmy sobie przykleić naklejeczkę do dzienniczka.

DSC_8077 Mało……… więcej znajdziecie u innych mam, uparcie edukujących swoje małe i większe pociechy.
Czytajcie ludziska i rzucajcie w eter, niech świat się dowie że matki się starają a nie tylko baje i gry na komputerach…….

Mamuśka

Dziecko ma warsztat- Logiczne myślenie

Kolejny występ gościnnym mamuśki wraz z szarańczą w międzynarodowym projekcie blogowym DZIECKO NA WARSZTAT. W tym miesiącu mieliśmy za zadanie zmierzyć się z logicznym myśleniem.

plakat patron

Z uwagi na to, że menadżer projektu został zaatakowany przez nieznane obiekty latające i mamuśka zaniemogła, kreatywności w tym miesiącu nie było u nas za dużo. W woli wyjaśnienia należy dodać, że szarańcza również została zdziesiątkowana i w tym miesiącu pobiliśmy rekord odwiedzin w placówkach służby zdrowia. Nic to, nie ma się co tłumaczyć tylko opowiadać jak pracowały głowy duże i małe.

Mężaty i mamuśka zaopatrzyli pierworodną w bardzo rozwijającą grę, drewnianą więc w duchu EKO. Tacy jesteśmy trendy, że hej. Gra składa się z kilku drewnianych elementów i dołączonej do nich książeczki z zadaniami. KAMELOT, bo tak się nazywa to gra logiczna, przeznaczona jest dla dzieci od 4 roku życia. Jej założeniem jest doprowadzenie rycerza do księżniczki, poprzez zbudowaną przez nas drogę. W każdym zadaniu instrukcja określa ilość i rodzaj elementów dozwolonych do zbudowania trasy. Nie można stawiać zbyt wysokich schodów ani stromych zejść, tylko stworzyć łagodne wejścia i zejścia dla rycerza. Gra jest podzielona na poziomy, dostosowane do wieku. Moja córa pękała z dumy, że doszła samodzielnie do poziomu 7 latka a nie ma jeszcze lat 5. Radości było dużo, zabawy też. Młodszy szkodnik nie potrafił zniszczyć zabawki, więc zdała test wytrzymałości w rodzinie dynamitów. Mamuśka uznała ją także za bardzo dobrą inwestycję bo dynamitka skupiła się na niej dłuuuugo i bardzo wciągnęła. Jedyny feler tej gry, przy szarańczy o dobrej pamięci, jest taki że gra raz rozegrana nie cieszy. Dziecię pamięta rozwiązania. Schowaliśmy więc grę głęboko w szafie i odświeżymy ją za jakiś czas.

A tak się bawimy drewniakami.

DSC_7220DSC_7222DSC_7223

Jako, że mamuśka już od dłuższego czasu stara się edukować w miarę możliwości swoje latorośle, w naszym domu nie brakuje zadań logicznych w formie papierowych zadań. Młody chociaż nie ma jeszcze dwóch lat już zaczyna kleić naklejki i nawet mu to nieźle wychodzi. Dostał już swoje zadania dla malucha i walczy dzielnie. Nie są to może stricte logiczne zagadki, dlatego mamuśka podsuwa mu także zabawy przy wykorzystaniu domowych sprzętów.

Ostatnio bawiliśmy się w dobieranie takich samych kolorów. Do zabawy posłużyły nam klocki i trzy pudełka kuchenne.

DSC_7353

Mamuśka pomogła na początku, żeby pokazać na czym zabawa polega.

Dynamit myślał, że fajnie jest przerzucić wszystkie klocki do jednego pojemnika, ale pokapował że ważne jest to że w każdym pudełku powinny znajdować się „SAME” ( w języku szkodnika „takie same”) kolory klocków.

DSC_7354

Proszę jak sobie dobrze radził młodzian.

DSC_7357

Niestety za pierwszym podejściem dobrze nam wyszło tylko z wyraźnymi barwami. Pastele są dla bab:) Małoletni przerzucał je w kupie raz do jednego raz do drugiego pudła, ale i tak było głośno i fajowo.

DSC_7365

Małolata ćwiczyła główkę na naszych ulubionych Bazgroszytach. Od dawna pobieramy ze strony i drukujemy sobie zadanka. Niektóre mamy zakupione gotowe w kolorze, ale te czarno białe też kochamy. Młoda od zawsze lubiła rozwiązywać zadania i na szczęście bawimy się w to często.

Tutaj były labiryntowe zmagania.

DSC_7330

DSC_7335

Tu wspomniane kolorowe wydanie

DSC_7324

Było łączenie kropek i sprawdzanie co ciekawego nam z nich wyszło.

DSC_7323

DSC_7322

Rysek w cyrku pokazał nam kolejne ciekawe zadania logiczne.

DSC_7326

Trzy książeczki walnęłyśmy za jednym zamachem, ale to pewnie dlatego że młoda nie jest fanką kolorowania i ten element zadań zostawiałyśmy sobie na przysłowiowe „potem”. Tak czy owak główki się napracowały.

Inną ciekawą zabawą było układanie PUSÓW. Polecam jako element warsztatu. My dostaliśmy malutki pakiecik startowy od babci, ale nie omieszkamy zakupić kolejnych elementów. Można się nimi bawić w nieskończoność i powinny przetrwać długo. Mamuśka cicho liczy na to, że szkodnik młodszy też będzie miał okazję się nimi pobawić.

Młoda dostała plastikowe pudełko z cyferkami 1-12 i wkręcała się w układanie ich w odpowiednich pozycjach.

DSC_7681DSC_7680

A tak sobie dobierałyśmy pary.

DSC_7679

W innych zadaniach małolata kojarzyła przedmioty z ich funkcjami. Na przykład nóż z chlebkiem albo igłę z łatką. Na prawdę fajne zadania. Dziecię po ukończeniu danej strony i ułożeniu cyferek w pożądanych pozycjach otrzymuje wzór graficzny. Jaka jest radocha jak wychodzi wzór wskazany na dole obrazków.

Tyle było u nas. Czy dużo?? Sami oceńcie. Zachęcam do podejrzenia zmagań u innych blogujących. W poprzednich miesiącach dały czadu i tym razem na bank nie zawiodą.

Mamuśka

Warsztat muzyczny- Dziecko na warsztat

Stało się, kolejny warsztat za nami. Niby taka łatwizna, ale tylko pozornie. Śpiewamy na co dzień i taniamy nie rzadko, ale żeby od razu warsztat z tego robić. Mamuśka musiała się wytężyć i coś wykombinować, by latorośle nie padły z nudów. Bo warsztatu założenie jest dla nas takie: ŻEBY SIĘ NAUCZYĆ I PRZEDE WSZYSTKIM DOBRZE BAWIĆ.

Mam nadzieję, że jak dziecię pierwsze i drugie trafią już do szkolnej ławy, znajdzie się taki zakręcony nauczyciel z pasją i polotem. Nie muszę chyba dodawać, że taki jak ja 🙂

Wykształcenia muzycznego mamuśka nie posiada, choć za młodu keyboard miała i coś tam plmukała. Mężaty samouk gitarowy, już nie ma czasu by szarpać struny. Każde z nas muzykę kocha i żyć bez niej nie może.

Niestety na co dzień w samochodzie królują Fasolki a nie Metallica. Dzieciaki śpiewają często i dużo a my do obiadu zamiast nucić „Hey Jude”, mruczymy „Gdy strumyk płynie z wolna”. Ale, ale……. zboczyłam z wyznaczonej ścieżki.

To już piąty, jak dobrze liczę odcinek serialu Dziecko na Warsztat. W tym miesiącu odcinek muzyczny.

plakat patron

Nie miałam pomysłu jak to ugryźć, ale…… i tak nam się chyba udało.

Postanowiłam dynamitom moim poopowiadać trochę o instrumentach. Nauczyliśmy się, że są instrumenty w które się dmucha i te nazywają się dęte. Pierworodna wyrywała się do odpowiedzi i opowiadała o puzonach, fletach i trąbkach. Mamuśka pokazała za pomocą książki Google, jak wyglądają inne instrumenty dęte których nie znała młodzież. Przypomnieliśmy też sobie, że tata szarpie struny jak gra czasem na gitarze i stąd nazwa instrumentów szarpanych. Najbardziej dzieciaki pokochały perkusyjne, w które się uderza lub nimi potrząsa. Hałaśliwe i najbardziej znienawidzone przez mamuśki, dzieciaki pokochały najbardziej. Dlatego postanowiliśmy sami kilka zrobić.

Jako, że w domu magazynuje się rury po zużytych ręcznikach papierowych i papierze toaletowym…….Dziecię sobie pomalowało trochę….

malujemy rure malujemy rurę 2 malujemy rure 3

Chciałyśmy zrobić z tego jakiś instrumencik, ale… gdzieś nam się zagubiły te kolorowe rury i niestety plan się nie powiódł.

Na szczęście rur nam jeszcze trochę zostało, więc się nie poddaliśmy i ugryźliśmy temat z innej strony. Tym razem w ruch poszły też balony i nożyczki. Kochammmmmyyyyy cięcie……

tniemy baloniki

Jak już się namęczyliśmy przy cięciu, napinaliśmy się przy zakładaniu balonika na rurę. Zupełnie jak wstęp do wychowania seksualnego 🙂

naciagamy balonik

 

Efektem naciągania był bębenek

długi bebenek

Mały też mieliśmy

bembenek mały

Potem pogrzebaliśmy w kuchennej szufladce i znaleźliśmy słoik ryżu, który też się nam przydał ale nie dojedzenia.

praca wspolna przy napelnianiu

I tak sobie latorośle grzebały i rozsypywały po kuchni. Nie powiem, żeby mamuśka była szczęśliwa, ale odwróciła wzrok i dała dziatwie posyfić i napełnić nasze bębenki.

wypelnienie grzechotki

Potem drugim balonikiem zakryliśmy wolny otwór i powstała grzechotka taka sympatyczna.

grzechotka

Tak sobie sypaliśmy, cięliśmy i naciągaliśmy. Po ręką były puste plastikowe kubki, które też się przydały.

bembenek na kubku

Powstało kilka instrumentów perkusyjnych a zabawy było na długi czas.

bembenki i grzechotki

Jak już zrobiliśmy instrumenty, trzeba było na nich pograć. Czasem niekoniecznie tak jak powinno.

gramy na bembenku

W domu znalazło się plastikowe składane jajo, po jakimś paskudnym słodkim badziewiu. Przynajmniej opakowanie się przydało i wraz z cieciorką, taśmą i kolorowymi ozdobami dało początek nowej przeszkadzajce.

przeszkadzajki w środkusklejona przeszkadzajka

Małoletni próbował rozłożyć nasz instrument na części pierwsze, ale wyczułyśmy gada i udało się zapobiec tragedii

brat chce zniszczyć przeszkadzajke

fajna przeszkadzajka przed klejeniem

Pierworodna obklejała przeszkadzajkę, wyciętymi wcześniej z samoprzylepnego papieru elementami.

wycinamy do przeszkadzajek obklejamy przeszkadzajke

Nie zabrakło też dziurkaczy maksi, które są na prawdę fajowskie.

robimy wzorki na przeszkadzajki

A przez przypadek wyszły nam pozdrowienia dla Steve’a Jobs’a

moje apple

Zmuliło nas trochę to tworzenie i postanowiłyśmy trochę pograć na tym co mamy już w domu. Jako, że rodzina lubi i nie boi się mieć w domu instrumentów….. Był więc tamburyn, flet prosty, cymbałki i harmonijka ustna.

bandyta z instrumentami flecik jula na cymbalkach harmonijka według juliCzasem zapoznawaliśmy się z instrumentami i tak..

poznajemy instrumenty domowe

Jako, że granie na jednym instrumencie nie było dla nas wyczynem…..

wielozadaniowy muzyk lepszebandyta z instrumentami

jest zabawa z indtrumentami

Uszy puchły, ale mamuśka nie dawała poznać po sobie. W końcu muzykowanie jest przyjemne. Coś mi się zdaje, że rosną mi mali artyści awangardowi. Jeden ma nawet podmalowane oko:) tak, żeby image był drapieżny.

Graliśmy też razem a mamuśka napychała waty w uszy i strzelała fotki.

rodzienstwo gra lepsze

Kolejnego dnia znowu zapragnęliśmy zrobić coś sami. Najpierw zachciało nam się flecika. Mamuśka na cienkiej, twardej rurze po papierze pakownym, namalowała punkty na dziurki.

przygotowanie do flecika papierowego

Myśleliśmy, żeby powiercić.

wiertarką w rure

Ale ostatecznie wygrał nożyk z ostrym końcem.

nożem w rure

Poszerzyliśmy dziureczki plastikową łyżką w nadziei, że nasze dzieło wyda z siebie dźwięk.

poserzanie dziurek

I takie nam pikne dziurencje wyszły

dziury w rorze flecika A potem była próba generalna

gramy na flecie co nie gra

I się okazało, że flecik nie gra. Za cienkie i lekkie miał ścianki. Podobno z marchewki flecik gra, ale latorośle nie chciały sprawdzać same.

Zamiast maltretowania warzywa postanowiły potrutać w pozostałe dostępne rury i znowu było głośno i wesoło.

gramy na rurze 2 gramy na rurze

Innej soboty, jak tylko młody zasnął, razem z małoletnią zabrałyśmy się za robienie domowych kastanietów. Jak widać poniżej, potrzebne nam były kawałki tekturki grubszej ( w naszym przypadku jakieś opakowanie po zabawce), duże guziki, sznurek, taśma klejąca, nożyczki i nożyk.

warsztat do kastamniety

Same tekturki nie wydawały dźwięku

kastaniety bez guzikow

Mamuśka zrobiła w nich dziurki nożem i dała dziecięcu swemu guziki i sznurek, zaklejony na końcu taśmą klejącą. Łatwiej jej było wciskać sznurek w dziurki.

Nastąpiła komisyjna selekcja guzików

kompletowanie guzikow

Potem to już tylko same przyjemności, czyli przewlekanie.

przewlekanie guzików przewlekanie guzikow 2

A takie nam fajne wyszły kastaniety hand made

nasze kastaniety

Pograłyśmy na nich oczywiście.

gramy na kastanietach

Jako, że z muzyką ściśle wiąże się taniec….mamuśka opowiedziała o karnawale. Poprzebieraliśmy się troszkę.

biedronkaA potem były tańce.

karnawalowe tance karnawalowe tance 2

Był szał a dodatkowo mamuśka zrobiła klimat disco i zamontowała na żyrandolu….. Błyskało i było profesjonalnie, ale nie długo. Po godzinie cud techniki się zepsuł 🙁

disco

Żeby nie było, że wszystko się nam udało…..

Myśleliśmy o cymbałkach, które stworzymy sami.

Mamuśka znalazł opakowanie nieużywanych kieliszków

kieliszki do cymbalek wodnych

Za pomocą strzykawki młoda napełniła je wodą. Każdy miał inną jej ilość w środku. Potem ułożyłyśmy je w kolejności od tego który był wypełniony najmniej do tego najbardziej wypełnianego cieczą. Miały grać inaczej, ale chyba szkło było za grube i wody było za mało. Dynamity odleciały układać domki z klocków a z cymbałków nic nie wyszło.

woda nalana w kieliszkachTyle by było.

Ciekawe co znajdziecie u innych mamusiek. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze wychodzę blado przy ich wyczynach więc zachęcam by to sprawdzić.

Mamuśka

Świąteczne ozdoby – Dziecko na warsztat

To już kolejna część Dziecka na Warsztat.

plakat patron

Grudniowa część miała dotyczyć rękodzieła świątecznego. Wydawać by się mogło, że można robić rzeczy niestworzone, ale jak się ma półtoraroczny dynamit i zbuntowaną czterolatkę…… nie jest to takie proste……

Mamuśka postanowiła zabrać się do tego dobrze i wymyśliła kilka rzeczy, żeby przypadkiem się nie okazało że coś nie wypali.

Na pierwszy ogień wzięliśmy bombki i zaprosiliśmy do naszych zabaw zaprzyjaźnione koleżanki.

Mamuśka zakupiła styropianowe kulki, klej introligatorski, brokat w kleju, brokat sypki, cekiny, piórka, samoprzylepne kryształki i zawieszki do bombek.

stuff

cekiny duzo

cekinki

Dziewczyny z radością zabrały się do klejenia, bo wszystko było takie świecące, magiczne, księżniczkowe. Mamuśka przymykała oko na brokat sypiący się po ziemi, cekiny pod stopami i klej wchodzący wszędzie. Zabawa była przednia i dziewczyny zajęły się tworzeniem na prawie dwie godziny. Piórka niesfornie nie chciały się wyginać a brokat nie łapał kleju, ale i tak było cudnie i brudnie….brudno się mówi 🙂

bombki 4

bombki 3

bombki

 

 

 

ciocia lepi

bombki mamuski

brudno

Takie nam wyszły piękne bombki

bombeczki trzy

bambeczki

Jako, że dziatwa rozbawiona była i w szale twórczym mamuśka zaproponowała śnieżne kule. Ot zagadka co to takiego??? Miało to przypominać kule wypełnione płynem, które potrząsa się by latał w nich śnieg.

Potrzebne nam do tego były słoiczki malutkie, brokaty, cekiny, plastelina i gliceryna.

Na wieczkach od słoiczków lepiłyśmy bałwanki, choinki i inne stwory, potem wyklejałyśmy słoiczki w środku plasteliną. Na koniec wsypałyśmy do środka brokat i cekiny a mamuśka nalała glicerynę.

kule 1

lepimy 2

brokat w sloiczki

Po zakręceniu kule wyglądały tak.

kula cioci

jula hani

kula zólta

kula juli

Wprawdzie brokatowy śnieg nie opadał tak szybko i spektakularnie jak ten w kupnych kulach, ale i tak było fajnie.

Potem musiałyśmy ochłonąć po takiej ciężkiej pracy a dziewczynki powiedziały, że nigdy jeszcze nie robiły bombek 🙂 Serce roście…..

Mamuśka móżdzyła co by tu jeszcze i przypomniało jej się, że w zeszłym roku kupiła druciki kreatywne. Dlaczego nie zrobić z nich czegoś na święta???

skrecamy druciki

skrecamy 2

Córce nic szczególnego z tego skręcania nie wyszło, ale pocięła też sobie druciki nożyczkami. Okazało się, że nie tak łatwo ciąć drucik nożyczkami.

tniemy druciki 1

Tylko mamuśka się zaparła i tworzyła

skretki mamyNawet jej bombka wyszła

taka bombka 1

Na kolejny etap wybrałyśmy owoc kojarzący się nam ze świętami, czyli pomarańczkę. Już od trzech tygodni mamuśka kroiła w cienkie plasterki pomarańcze w skórkach i suszyła na kaloryferach. Oczywiście suszenie w suszarce lub piekarniku byłoby szybsze, ale po co zużywać dodatkowo energię, skoro i tak kaloryfery grzeją 🙂

Z ususzonych pomarańczek postanowiłyśmy zrobić eko bombeczki.

Młoda przewlekała piękne tasiemki przez samiuśkie środeczki.

przewlekamy tasiemki 2n

Wczuwała się strasznie i podobało jej się to bardzo

przewlekamy tasiemki 3n

Takie śliczne ekologiczne zawieszki na choinkę udało się nam stworzyć.

taki mi wyszedl wisiorek n

naturalne zawieszki na choinkę

Niektóre pomarańcze okazały się bardzo oporne na nasze warsztatowe poczynania. Nie chciały się dać nadziać 🙂 Wciskanie suszonych goździków w ich skórkę okazało się bardzo trudne. Mamuśka sama miała z tym problem.

nadziewamy pomarancze

Małoletnia się troszkę zniechęciła, bo goździki wbijały jej się w paluszki. Mamuśka wpadła na wspaniały pomysł. Poprosiłam córkę, żeby długopisem narysowała kształt jaki chciałaby uzyskać na pomarańczowej skórce.

namalowane koło na pomarańczy

Potem mamuśka nakłuła w skórce dziurki za pomocą nożyczek. Oczywiście z zachowaniem wzoru nieletniej.

nakłuwamy pomarańcze

Na końcu córcia bez problemu wsadziła w dziurki goździki i nie było płaczu, że boli.

nadziewa corka

I takie cuda stworzyłyśmy.

taka pszczółka na święta

gwiazdka na pomaranczach n

Na koniec zostawiłam coś starego i wyświechtanego, ale okazało się że łańcuchy z papieru kolorowego były najlepszą zabawą. Zaopatrzyłam się w nożyczki karbowane i to był główny hit zabawy. Córka ostatnio chętnie bawi się nożyczkami a jeśli da jej się jeszcze takie z kształtami…..

Cięła więc zawzięcie ponad godzinę.

tniemy papier lepsze n

tniemy papier n

Mamuśka już skończyła swoją część papieru a mała wciąż cięła.

sie wczuwamy przy cieciu n

Cięła aż wióry leciały…….i taką kupę zastałam na stole jak skończyła.

kupa papieru n

Potem było sklejanie i porównywanie długości łańcuchów. Trzeba tu dodać, że latorośl wciąż strofowała mamuśkę, że robi za szybko i ma iść się zająć czyś innym nim młoda nadrobi długość. Śmiechu było co nie miara jak słyszałam ” mama idź sobie sprawdź maile, bo ja nie nadążam” 🙂 Nie dało jej się wytłumaczyć, że to nie zawody.

sklejamy paski 1

lancuch juli n

Koniec końcem połączyłyśmy nasz pierwszy wspólny łańcuch.

lancuch sobie wisi n

Kolejnego dnia do klejenia dołączył do nas braciszek. Wciągnął się i od dziś jak tylko zobaczy kolorowy papier krzyczy „KLEI”.

brat i siostra kleją

brat klei siostra sie wyglupia

Dziś ostatni dzień warsztatów a my już dziś wiemy, że łańcuchy będziemy robić i w tym tygodniu 🙂

Mam nadzieję, że podobały się wam nasze wariacje z ozdobami świątecznymi? Jeżeli chcecie poczytać więcej zachęcam do odwiedzenia pozostałych mam blogujących.

 

Mamuśka

Gotujemy- Dziecko na Warsztat

To już trzeci z serii kulinarny popis mamuśki i jej pociech w projekcie Dziecko na Warsztat. W zeszłym miesiącu mogliście poczytać nasze doświadczenia chemiczne i fizyczne. Mięliście też okazję podziwiać pozostałe mamy biorące udział w tym przedsięwzięciu.

plakat patron

Tym razem pod lupę wzięliśmy kulinaria. W naszym domu nie było to żadna nowością, jako że mamuśka i małoletnia kochają pichcić.

Ech co było pierwsze….szczerze nie pamiętam, bo zaczęłyśmy zaraz po zakończeniu warsztatu doświadczalnego.  Już wiem, pierwsze były babeczki jabłkowe. Nowe zupełnie eksperymentalne, nie wyszły doskonałe ale smaczne i fajnie się przy tym bawiłyśmy. Jako, że babcia obdarowała nas całą masą jabłek, zrobiłyśmy z części nich użytek.

Najpierw było sypanie warzenie, duuużżżo sypania i rozsypywania. Młoda uwielbia takie zabawy i mamuśka się nie denerwuje, że się rozsypuje po ziemi i stołkach 🙂

sypiemy mąke

 

dalej sypeimy

Mieszanie płynnych składników w małym pojemniku, to dopiero wyzwanie. Preferujemy ręczne mieszanie wtedy też dobrze widać jak się ciecze ze sobą łączą. Jak widać nie mamy przygotowania do zawodu kuchary, bo włosy wiszą 🙂

 

mieszamy

Wlewaliśmy sobie potem płyn do sypkich składników.

wlewamy olej

Czas na mieszanie.

mieszamy płynne z ciekłym

Jak już się wszystko połączyło musiałyśmy dodać składnik najważniejszy czyli jabłuszka. Obieraniem, krojeniem i wymieszaniem ich z cynamonem zajęła się mamuśka. Córcia wsypywała gotowe jabłucha do ciasta.

mieszamy jabłuszka

Ciężko było to wymieszać i pomoc mamuśki była niezbędna.

mieszamy z mamą

Potem to już tylko same przyjemności, nakładanie ciasta do foremek. Droga głosowania zostały wybrane dyniowe kształty. Jako, że Halloween było niebawem

wlewamy do foremek halloween

Babeczki wyszły całkiem sympatyczne, ale zjedliśmy je za szybko i nie udało nam się udokumentować jakie wyszły. Trochę ciężko wypychało się je z foremek, ale następnym razem posmarujemy je tłuszczykiem.

A tak wyglądała już w pełni przygotowana adeptka kuchni, oczekująca na wyciągnięcie babeczek z pieca.  Mężatym na internecie wyszukał profesjonalny fartuszek i czapę wraz z rękawicą do chwytania ciepłych przedmiotów.

wyczekujemy

Pewnie wszyscy piekli babeczki i dlatego przy następnym paćkaniu poszłyśmy w innym kierunku. Mamuśka robiła na niedzielny obiad dla rodzinki rolady i kluski, wiec małoletnia z radością dołączyła.

Najpierw były kluseczki. Mieszanie ziemniaczków z mąką i jajem to była ciapa roku. Trochę się małoletnia brzydziła surowego jaja, ale dała radę bo przyjemnie jest tak mieszać.

gnieciemy ziemniaki z jajem i maka

Jak już ciasto było gotowe, zaczęło się wielkie kulanie. Plastelina i ciastolina są passe, po nich nie można wkładać paluchów do buzi. Już dziś wiem, że małoletni lepiej się pobawi ciastem na kluski niż plasteliną, zwłaszcza na początku.

krecimy kluseczki

Nie ma klusek jak nie ma dziurki

krecimy kluseczki lepsze

 

I ciach na talerzyk……..ale zaraz, zaraz … trzeba podsypać talerzyk mąką, żeby się kluski do niego nie przykleiły. Nie wiem czy ktoś zauważył, że elektroniczna niania dawała nam przez cały czas komfort pracy. Młody spał smacznie a dziewczyny gotowały.

o takie nam wychodzą

A takie nam wyszły pikne śląskie kluseczki.

kluseczki gotowe

Kolejne były rolady wołowe, ale dużo przy nich pracy. Na śląsku wiadomo, w którym domu na obiad będą rolady wołowe, w całym bloku słychać walenie. Nie takie krótkie jak na schabowe, tylko miarowe, często powtarzające się i długo brzmiące. Świetna metoda na wyładowanie frustracji mamusiek a dla czterolatka nie lada zabawa. Drewniany młotek i klocuszki są dla dzieciaków a dla pomocnic poważny tłuczek z metalowymi końcówkami to dopiero narzędzie.

Było więc tłuczenie mięsa. Spakowałymy mięsko do worka, żeby nie chlapało po ścianach. Poza tym przeniosłyśmy się na podłogę i deske położyłyśmy na szmatkę. Małoletni nadal spał i nie chciałyśmy zrobić mu pobudki.

tłuczemy rolady

Mięsko po porządnym tłuczeniu, trzeba było przyprawić. Młynki elektryczne okazały się bardzo wciągające i mamuśka musiała zbierać nadmiar soli i pieprzy z mięsa, tak się pomocnica zapędziła.

solimy rolady

Jak rolada wołowa to musztarda. Smarowanko…….

 

samrujemy rolady

A potem dorzuciłyśmy posiekany w kostkę boczek i ogórka kiszonego. Rolady trzeba było poskładać, tak żeby nic nie wypadało.

zwijamy roladyzwijamy rolady cd

Mamuśka obwiązała je niteczką i upiekła. I znowu nie zrobiłyśmy zdjęcia gotowemu daniu, bo zniknęło z talerzy równie szybko jak je podałyśmy.

Poniżej znowu spyanko…… co będzie tym razem?????

mąka

Znalazłysmy czas na obwąchanie składników. Wanilia była ” ostra w zapachu”

wąchamy wanilie

Teraz widać do czego potrzebna była mąka. Oto ciasto na maślane ciasteczka z bakaliami.

ciasto na maślane gotowe

Kucharka zawijała pieczołowicie rolki ciasta w folii spożywczej. Uciskała, formowała…..

zwijamy ciasto

O takie wałki……. a jaka kucharka z nich zadowolona……

mamy rolki

Potem wałki odstały kilka godzin w lodówce. Po wyjęciu ich z folii mamuśka pokroiła je na plasterki a małoletnia ułożyła na pergaminie.

 

nasze ciacha jeszcze nie upieczone

I się upiekły….same oczywiście…… Tym razem zdążyłyśmy je uwiecznić. Były takie pyszne, że teraz robimy je co tydzień. Kupiliśmy nawet specjalną puszkę i trzymamy w niej ciacha. Przepis na ciasteczka znajdziecie tutaj.

ciasteczka maslane

puszka na ciacha

Jako, że całkiem fajnie robiło się babeczki, postanowiłyśmy zrobić tym razem czekoladowe i udekorować je troszkę, żeby były wesolutkie. Brat nie spał i cieszył się razem z nami. Trzeba było odpowiednio dobrać kolory papilotek do muffinek czekoladowych. Trzy pary rąk do gotowania to było coś.

wybieramy papilotki

Ukochane sypanie, zarezerwowane tylko dla profesjonalnych kucharek.

wsypujemy mąkeKakao…….

wsypujemy kakaoI mieszanie……

mieszamy całość masy do czekoladowych

Płynne, ale tym razem w fartuszku. Czapa gdzieś się zapodziała.

mieszamy płyny do czekoladowych

Małoletni badał ozdoby…… a w tle widać, że ciasto nalano do foremek.

brat miesza przy ozdobach

Bite 40 minut nie miałam dziecka, tak się wkręciła w ozdabianie. Wzięła sobie do serca, że ma być pięknie….. a my mamuśki wiemy, że zawsze tak będzie:) I czapa się odnalazła.

ozdabiamy muffinkiwarsztat cukiernikaOto nasze dzieło….prawda, że doskonałe.

muffinki czekolada

Jako, że mieliśmy mieć gości, trzeba było przygotować zimną płytę. Kanapeczkami zajęła się kucharka numer 1.

Smarowała serkiem pocięte przez mamuśkę bułeczki.

smarujemy kanapki

A potem szatkowała rybkę wędzoną. Co się przy tym nagadała. Jako, że ostatnio często oglądamy program ” potrafię gotować”, córka robiła za lektora i nadawała przy tym: ” teraz delikatnie siekamy rybkę, żeby była odpowiedniego kształtu”…..” o tak będzie dobrze”….. ” przyjrzyjcie się uważnie”. Schowaliśmy się z mężatym za ścianą i zrywaliśmy boki. Szkoda, że tego nie nagraliśmy. Rośnie nam trener personalny.

kroimy rybkę

I dekorowanie……oj jakie piękne. Część została oblizana a część zjedzona, ale i tak pomoc była ogromna.

ozdabiamy kanapki

Małoletnia układała potem kolejne kompozycje szynkowo- serowo- warzywne.

kanapeczki z szyneczką

A tu znowu na słodko. Galaretki z owocami i kremem malinowym.

galaretkowe desery

Najważniejsze jest to dekorowanie. Jako, że ograniczamy cukier w domu, taka zabawa jest niepowtarzalną okazją polizania i podjadania cukru w czystej postaci.

dekorujemy deserki

dekorujemy deserki 2

A co to za warsztat????? owoce, laski wanilii, sito????

warsztat przez tortemTajemnic ciąg dalszy. Przez to sito przesiewaliśmy cukier puder, ale nie za dużo……

czas na słodkie dodatki kremuWaniliowe wąsy:)

wączamy wanilięI mieszanie….kremowej masy…..

mieszamy krem do torta

No już widać, że będzie ciasto. Mamuśka upiekła i pokroiła biszkopt a córka konfiturka nasączała brzegi sokiem z pomarańczy. Fajnie było się znowu bawić w kuchni.

nasączamy tort sokiem

Potem konfiturki na ciasto.  ” mamo ja sama, przecież już to umiem”. Za tydzień zrobi nam obiadek:) Na razie były kolejne warstwy ciasta smarowane z takim namaszczeniem że hej…..

smarujemy drzemikiem lepsze

biały krem

kolejna warstwaWykończenie mamuśki…

mamuska wykancza

I najfajniejsza część gotowania, poza jedzeniem, lizanie……

lizanieI..dekoracje- kreacje……..

dekoracja tortu

torcik z kucharką

Oto nasz pierwszy domowy tort… na urodziny mężatego. Taki był smaczny, że goście prosili o dokładki. Chyba założymy domową piekarnię.

torcik

pierwszy tort 2

Na razie mamuśka poczyniła zakupy w postaci dekoratorów do ciast i na stałe do naszych domowych rytuałów wpisałam sobotnie pieczenie ciast. Mamuśka odmawia konsumowania, bo dieta pójdzie w niepamięć.

Oprócz zaplanowanych prac udało mi się uchwycić kilka zdjęć, kiedy młoda dawała upust swoim kulinarnym pasjom. Tutaj sobie ubijała białeczka

miksujemy białka na gofry

A tutaj już dodawała je do miski. To chyba były śniadaniowe gofry mężatego.

dodaajemy białka do ciasta gofrów

18 miesięczny szkrab niestety rzadko się udzielał, dlatego postanowiłam wciągnąć go w kulinaria w inny sposób.

I tak sobie wąchaliśmy.

wachamy rozmarynwąchamy oregano

Innym razem dotykaliśmy.

dotykamy kolendre

Czasem tylko się przyglądaliśmy, ale było ciekawie. Żeby nie było, same przyprawy mamuśki…..

oglądamy curry

Jak widać działo się i było bardzo dużo pracy. Raczej nie widziałam znudzenia czy wyczerpania materiału…… rosną mi kucharze 🙂

A tak moi kucharze zakończyli warsztaty z gotowania.

tomek nakleja naklejke warsztatu kulinarnego 1przyklejamy naklejke z warsztatu kulinarnego

U nas gotowało się i piekło przez ten miesiąc dużo a jak było u innych mam i tatusiów???? Zachęcam do odwiedzenia pozostałych blogów.

 

DZIECKO NA WARSZTAT

Mamuśka

 

Konkursu nastał koniec

Konkurs zakończony! Wszystkie pomysły przeczytane, z dużym prawdopodobieństwem – część z nich zrealizujemy w kolejnej edycji.

dnw plakato stateczna wersja

Wszystkim, którzy wzięli udział w naszym pierwszym konkursie w ramach DZIECKA NA WARSZTAT, wszystkie matki serdecznie dziękują. Pomysłów było co niemiara! Czytałyśmy, naradzałyśmy się, glosowałyśmy i w końcu wybrałyśmy 18 osób, które otrzymają od nagrody.

Jesteście ciekawi? No ja myślę! No to teraz szybciutko – kto, co wygrał.

NAGRODA NR 1

Od Biesów Dwóch: filcowy zestaw śniadaniowy (jajko, ser, pomidor, truskawki, itp.) wędruje do Pani Aleksandry Filipowskiej za następujący pomysł:

Nasza propozycja to warsztaty uczące tolerancji i pokazujące różnic między ludźmi. Różne kolory skóry, różne kultury, religie, mocne strony różnych narodowości, przykłady znanych osób. Warsztaty połączone z nauką geografii. Druga propozycja to warsztaty fotograficzne dla rodziców i dzieci – po pierwsze chyba każda mama ma fioła na punkcie fotografowania dzieci, na pewno więc przydałyby się jakieś wskazówki profesjonalistów, a i dzieci można nauczyć fajnie pozować albo bawić się w różne stylizacji i cykać podczas zabawy.

NAGRODA NR 2

Od Fun by Ann: para filcowych sówek przytulanek i personalizowana kartka okolicznościowa oraz broszka lub bransoletka została przyznana Pani Aleksandrze Grzeszczyszyn za propozycję:

Warsztaty Małego Globtrotera, czyli dzieciak w terenie. Warto pokazać dzieciakom, ile piękna jest dookoła niego, jak to piękno dostrzegać i jak bardzo warto to robić! W zakres warsztatów wchodziłoby zwiedzanie zarówno otoczenia przyrodniczego, jak i poznawanie zabytków, zwiedzanie muzeów, galerii, kościołów, oglądanie pomników, tych bardziej i mniej znanych miejsc dookoła. Dziś, kiedy dzieci zbyt chętnie przesiadują przed komputerem i tv nie jest łatwo wychować małego globtrotera, ale warto się o to starać.

NAGRODA NR 3

Od Kinderków: gwiezdna girlanda (szyta) i sowia poszewka na jasiek otrzymuje Pani Klaudia Sobatanka za zaproponowanie warsztatu:

Mój pomysł na warsztat to KREATYWNY RECYKLING Z DZIECKIEM 

NAGRODA NR 4

Od Kreatywnika: szydełkowa lala i zestaw zeszytów kreatywnych Lilla Lou dla Pani Bernadetty Bomby za:

Moja propozycja to warsztaty „Kto ty jesteś?Polak mały”. Warsztaty uczące dzieci w łatwy i przystępny sposób historii naszego kraju, tradycji, kultury, obyczajów. Uczyć bawiąc-takie byłoby ich założenie. Poprzez zajęcia rysowania, fotografii, techniczne, np wyklejanie, lepienie z modeliny, muzyczne, poznawanie piosenek ludowych, wierszy polskich poetów. W ramach takich warsztatów można by zabrać dzieci do muzeum albo archiwum, a jeśli jest możliwość do skansenu. Pokazać maluchom, że polska tradycja i kultura są piękne.

NAGRODA NR 5

Od Kreatywnym Okiem: koszyk z papierowej wikliny otrzymuje Pani Monika Kaczmarek za propozycję:

My proponujemy warsztat sportowy. Ruch to zdrowie, jak wszystkim wiadomo. A że dzieciaki uwielbiają zabawy ruchowe, wszystkim dobrze wiadomo. Starsze można zapoznać z dyscyplinami sportowymi, historią sportu, a młodsze zaprosić do wspólnych ćwiczeń, pójść na basen, rower, pograć w piłkę.

NAGRODA NR 6

Od Lasche Junk: Memo Wycinanki http://zuzutoys.pl/125-memo-wycinanki.html wędruje do Pani Alicji Lange za warsztaty:

Mój pomysł: Warsztaty teatralne- wcielanie się w inną postać, odgrywanie scenek, pokazywanie emocji, przy tym ćwiczenie pamięci, świetna zabawa, przebieranie się za jakąś postać, dla dzieci to świetna zabawa i bardzo rozwijająca, kreatywna, zajmująca, zabawna.

NAGRODA NR 7

Od Mamuśki 24: zestaw 12 mufinek, do wyboru: czekoladowe, bananowe, gruszkowe zostaną wysłane do Pani Anny Huszczak za:

Warsztaty dobrych zachowań – czyli jak się bawić, by wszyscy byli szczęśliwi i nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Jak się dzielić zabawkami i dogadywać między rówieśnikami. 

NAGRODA NR 8

Od Mamy Trójki: poduszka, przytulanka, zakładka do książki zostały przyznane jedynemu panu – Panu Maciejowi Bojdo za propozycję:

A ja proponuję Warsztat na Warsztacie! Zależy od wieku dzieci to może wbijanie jakichś plastykowych gwoździ w styropian, zakręcanie śrubek, małe majsterkowanie!

NAGRODA NR 9

Od My Home and Heart: okrągła poducha, na której będzie sypiała Pani Sywia Bomba w zamian za zaproponowanie:

Mój pomysł na Warsztaty z dzieckiem to „Warsztaty Małego Podróżnika”. Opierałyby się one przede wszystkim na poznawaniu kontynentów, niezwykłych miejsc oraz na pogłębianiu wiedzy na temat kultury, tradycji oraz charakterystycznych arcydzieł architektury. Dzięki tak interesującym warsztatom dzieci miałby okazję poznać kontynenty oraz wiedziałby gdzie te miejsca znajdują się na mapie. Na takich warsztatach dużą rolę odgrywałyby zabawy, dzięki czemu dzieci nie nudziłyby się tylko z ciekawością przyswajały swoją wiedzę.

NAGRODA NR 10

Od Nasze Rodzinne Podróże: autorska gra Zwiedzamy Chorwację dla Matki Debiutującej za propozycję:

Skoro się okazało, że jest to projekt międzynarodowy, to może warsztat lingwistyczno-filologiczny? Skąd się biorą słowa? Jak brzmią w różnych językach znane piosenki np. Panie Janie (słuchanie, powtarzanie). Jak piszemy po polsku, jak np. w rosyjskim, a jakie znaczki popełniają Chińczycy. Zdaję sobie sprawę, że taki warsztat to raczej dla dzieci starszych, ale myślę, że już kilkulatki z brzmieniem i mówieniem/powtarzaniem w innych narzeczach świetnie dały by sobie radę. A ćwiczenie buzi i języka wyśmienite!

NAGRODA NR 11

Od Pomysłowej Mamy: Motywacyjna Tablica Obowiązków I Kreatywny blok Rysunkowy otrzymuje Pani Karolina Sikorska za propozycję:

Mam głowę pełną pomysłów. Chciałam na początek zaproponować warsztat małego chemika, bo nawet w domu można zrobić fantastyczne eksperymenty chemiczne, ale w sumie to można podciągnąć pod te eksperymenty naukowe. Dlatego moim typem będzie warsztat polonistyczny. Czyli napisanie bajki, baśni, opowieści lub wiersza, w którego tworzenie włączają się dzieci, np o tematyce przygodowej lub o fantastycznej. I oczywiście stworzenie jej w rzeczywistości. 

NAGRODA NR 12

Od Pomysłowej Mamy: Karta Obowiązków, Magnetyczny kalendarz Pogody dla Pani Anety Paluch za zaproponowanie warsztatu:

Warsztaty dobrego zachowania -ostatnio jestem zaszokowana, jak dzieci źle się zachowują w stosunku do innych dzieci czy rodziców. Warsztaty muzyczne -mój syn bardzo lubi śpiewać a córka tańczyć -warsztaty taneczne.Warsztaty kreatywna dla dzieci, które zaczynają swoja przygodę z pisaniem wierszyków czy wymyślaniem bajek. Na koniec warsztaty, jak radzić sobie, gdy ktoś chce zrobić nam krzywdę lub gdy widzimy, że komuś dzieje się krzywda.

NAGRODA NR 13

Od Projekt: Człowiek: „Przygody Ważki Grażki” Dorota Dziedziewicz, Aleksandra Gajda, Edyta Karwowska wyd. Harmonia zostaje przyznana Pani Ilonie Kowalczyk za propozycję:

Warsztat savoir-vivre – taka lekcja dobrych manier, co wolno, kiedy wypada, czego nie wypada robić w towarzystwie itd. Myślę, że na takim warsztacie niejeden dorosły wiele by się nauczył. 

NAGRODA NR 14

Od Projekt Londyn 2014: figurkę PeeLka 2.14, autorską grę Poznaj Londyn otrzymuje Pani Anna Mazur za:

Może Klub Małego Inżyniera, a w tym projektowanie, konstruowanie i programowanie np…. robota! Robot=pomoc mamy w codziennych porządkach.

NAGRODA NR 15

Od Przedszkole pod Brykającym Gagatkiem: zestaw filcowych jabłuszek do nauki liczenia 1-10 wraz z 55 kamykami przyznana Pani Amelii Tylec za propozycję:

A ja proponuję sprzątające warsztaty! Nauka pomocy przy sprzątaniu z elementami zabawy i nauki. Np. układanie książeczek na półkach od największych do najmniejszych. Segregacja zabawek (klocki lego jedna skrzynia, klocki drewniane druga skrzynia itd). Taniec z odkurzaczem. Jazda na łyżwo-myjkach. Wielkie gromadne składanie ubrań!

NAGRODA NR 16

Od W Krainie Wesołych Łobuzów: kolczyki szydełkowe i aniołek szydełkowy na choinkę dla Pani Bogusławy Golon za propozycję warsztatu:

Warsztaty pt. ekologiczna żywność- założenie małego poletka z różnymi warzywami i obserwacja wzrostu.

NAGRODA NR 17

Od Wyczekanej: poducha domek i kot klamkowy w tej samej tonacji kolorystycznej przyznana Pani Marcie Gniadzik za zaproponowanie:

Proponuję warsztat bibliofila: jak powstaje książka? kto je pisze? jak powstają ilustracje? kto czyta (np. dzieci na całym świecie. można połączyć z warsztatem małego podróżnika i „zwiedzić” różne państwa)? spróbować napisać i narysować własną książeczkę.

NAGRODA NR 18

Od Zabawy i Zabawki: szydełkowe laleczki Klemens i Klementynka powędruje do Pani Natalii Cieszyńskiej za propozycję:

A może by tak projekt państwa-miasta? Czyli warsztaty dotyczące innych państw, ich kultury, pogody, ciekawostek, flagi, języka… Dla przykładu Czechy – język czeski jest porażająco śmieszny (chłopcy na pewno w mig załapaliby niektóre „ważne” słówka jak „kamikadze – japonsky spadalec”), więc można się zarówno ubawić jak i czegoś pożytecznego o danym państwie nauczyć.

Wszystkich zwycięzców poprosimy o kontakt przez wysłanie maila danymi do wysyłki nagród na adres: dzieckonawarsztat@projektlondyn2014.pl

I to już wszystkie nagrody, ale nie martwcie się – DZIECKO NA WARSZTAT pewnie wkrótce znów przygotuje jakiś konkurs i nagrody z pewnością będą równie ciekawe i nietypowe, jak i tym razem. Zatem, bądźcie z nami!

A już niedługo, 25 listopada, na blogach pojawią się relacje z warsztatów kulinarnych. Wiem, że wiele mam już zaczęło (my też), ale o tym na razie sza!

Mamuśka

Eksperymenty czterolatki – Dziecko na warsztat

Czas na drugi warsztat z cyklu Dziecko na Warsztat. Dzisiaj pod lupą fizyka i chemia. Jest to już drugi warsztat i mam nadzieję, że będzie równie fascynujący jak pierwszy z biologii.

plakat patron

Kolorowa kapusta

Zawsze lubiłam chemię, ale z fizyką miałam na bakier. Kwaśne, zasadowe to tak, ale już ampery i volty nie dla mnie. Do dziś jakoś mnie nie ciągnie.

Do warsztatu pierwszego przygotowywałyśmy się chwilkę. Pierwszy pomysł narodził nam się w głowie, tam gdzie spędzamy najwięcej czasu. W kuchni jemy, rozwijamy się plastycznie i spędzamy cały czas wolny. W kuchni mamuśka pracuje, bo zabrakło dla mnie pomieszczenia w domu.

Jako, że urodziłam się na śląsku często na obiad były kluski, do tego jakieś mięsko i oczywiście modra kapusta.

Ot czerwona głowa

kapusta

Czerwona kapusta zainspirowała mnie do pokazania córci jak zmienia się jej kolor w różnych warunkach. Kwasowość i zasadowość dla czterolatki to coś trudnego do wytłumaczenia. Ba niejeden gimnazjalista nie łapie tematu. Kolorowe zmiany kapusty to dopiero fajowa zabawa.

Najpierw kapustę poszatkowałam i ugotowałam w osolonej wodzie, żeby zmiękła. Okazało się, że ugotowana kapusta ma już inny kolor niż surowa. Zaczęłyśmy nasze smaczne, niedzielne doświadczenie od przygotowania jego elementów.

Potrzebne okazały się:

– Czerwona kapusta

– garnek z posoloną wodą

– dwie miseczki

– cytryna

 

doświadczenie z kapusta

Kapustę celowo rozdzieliłam na dwie mniejsze miseczki, żeby łatwiej ją było wymieszać i porównać. Mamuśka wycisnęła sok z cytrynki a córcia dolała go do jednej z misek i wymieszała. Ciapranie się w kuchni to dopiero zabawa.

mieszamy kapuste z cytrynka 2

Oto wynik naszego mieszania z kwaśnym, cytrynowym sokiem i porównanie. Jak widać ugotowana w słonej wodzie kapusta jest niebieska a już po dodaniu do niej kwasu zmienia swój kolor na różowy.

dwa kolory kapusty

Wyjaśniłam córci, że kapusta zmienia kolory w różnych środowiskach.

Po doświadczeniu kapusty trafiły do jednej miski, gdzie mamuśka odpowiednio je doprawiła i podała na stół do niedzielnego obiadu.

kolorowa kapusta na obiadek

Stany skupienia wody

Do doświadczenia użyłyśmy:

– szklanki

– trzech kostek lodu

– małego garnuszka

Kolejnym moim pomysłem było pokazanie córci wody w różnej jej formie. Każde dziecko zna wodę, ale nie każde wie, że lód i para to to samo.

Wsypałyśmy do szklanki lód.

lód w szklance

Nie zapomniałyśmy dokładnie go zbadać. Okazało się, że jest zimny i nie ma smaku, zupełnie jak woda

macamy lód

Szklankę z lodem pozostawiłyśmy w kuchni na stole, a same razem z bratem poszłyśmy się bawić. Po godzinie wróciłyśmy do kuchni zobaczyć co z naszym lodem i niestety nie znalazłyśmy go w szklance. Okazało się, że w szklance jest tylko czysta woda.

 

co zostało z lodu 1

Tak oto prawda wyszła na jaw i córka odkryła, że w temperaturze pokojowej lód topi się i zamienia w czystą wodę.

Pozostało jeszcze sprawić, by woda zniknęła. Mamuśka przelała wodę do garnka i postawiła całość na zapalonym gazie.

wlewamy wode do garnka

woda się gotuje

Już po chwili woda zaczęła parować i zniknęła z garnka.

Z naszego doświadczenia zostało wielkie nic.

co zostało z lodu

Małoletnia tak się napaliła na eksperymenty, że prosiła o więcej.

Różne gęstości cieczy

Do doświadczenia użyłyśmy:

– plastikowej butelki po wodzie mineralnej ( 0,5 l)

– szklanki wody

– szklanki oleju

– barwnika spożywczego dowolnego koloru

– lejka

Najpierw zrobiłyśmy niebieską wodę, ale wyszła nam chyba za ciemna. Jakoś nie mamy dużego doświadczenia z barwnikami, ale i tak było super. Tak szybko się do tego zabrałyśmy, że nie zdążyłyśmy uwiecznić momentu wsypywania barwnika do wody.

niebieska woda

Przelaliśmy atramentowy płyn do plastikowej butelki i za pomocą lejka dolałyśmy do tego olej.

Fajnie to wyszło i tak powstały nasze niebieskie bąbelki.

niebieskie bąbelki

A jak latorośl mocniej potrząsnęła to była prawdziwa burza w butelce.

bąbelki

Było nam mało i postanowiłyśmy potrenować na butelce ze szkła, do której wlaliśmy najpierw czystą wodę.

woda do barwnika

Tym razem fioletowy barwnik wsypałyśmy do niej powoli. Mogłyśmy obserwować jak się rozpuszcza.

barwnik rozpuszcza się w wodzie

Teraz barwnika było tylko troszkę na końcu łyżeczki a i tak za dużo 🙂 Po dodaniu oleju córcia sama mieszała z wielkim zaangażowaniem, bo wiedziała że będzie fajnie.

mieszanko

 

I tak powstał nasz filetowy ocean.

burza w wodzie

Olej i woda nie wymieszały się ze sobą, nawet po intensywnym wytrząsaniu. Wniosek z tego taki, że tłusty olej wisi w wodzie.

Domowy magnes

Kolejne doświadczenie było szybkie, zabawne i niezwykle elektryzujące. Mamuśka nadmuchała balonik, ot zwykły balonik.

balonik

Najpierw pocieraliśmy nim o włosy, które unosiły się razem z nim. Wyglądaliśmy jak byśmy się przygotowywali na imprezę Halloween.

Potem nadmuchaliśmy jeszcze jeden balonik i dodaliśmy ciekawy element do eksperymentu.

balonowe doświadczenie

Położyliśmy puszkę na podłodze i naelektryzowaliśmy balony przez pocieranie o nasze głowy. Dokładnie tak jak poprzednio. Dwa balony pociągnęły położoną puszkę po podłodze jak prawdziwy magnes. Takie czary. Córka skojarzyła, że magnesy z lodówki też przyklejają się do puszki.

balony ciągną puszkę

Kryształ soli

Najlepsze zostawiłam na koniec a całe doświadczenie trwało prawie dwa tygodnie. Zainspirowała mnie do niego zaprzyjaźniona babcia, często spotykana na spacerach. To ona przypomniała mi doświadczenie, które szczątkowo pamiętałam ze szkoły podstawowej. Naszym zadaniem było stworzenie kryształu solnego.

Oto co nam było potrzebne:

– szklanka wody

– szklanka soli kuchennej

– ołówek

– kredka/ ołówek

– sznurek

– nożyczki

 

SOLNY ZESTAW

Najpierw było wielkie nalewanie wody do szklanki. Potem córcia wsypywała z zapałem sól do wody, rozsypując ją po całej kuchni i to chyba podobało się jej najbardziej. Miałyśmy wsypać maksymalną ilość soli do wody. Takie było zadanie.

wlewamy wodę

wsypujemy sól

Potem mamuśka obcięła kawałek sznurka tak długi by dotykał dna szklanki. Zawiązałam go na przygotowanej kredce i położyłam na szklance tak aby sznurek zwisał wprost do szklanki ze słoną wodą. Okazało się, że mamuśka ma postępującą sklerozę i nie do końca spamiętałam z lat młodości jak robiło się kryształ.

Wymieniłyśmy sznurek na bawełniany, który lepiej wchłania wodę. Wcześniej czarny był sztucznym sznurkiem i bałam się, że doświadczenie nam nie wyjdzie.

 

niteczka zmieniona

Miałyśmy czekać kilka dni na efekty.

czekamy po wymieszaniu

Skleroza postępowała dalej, bo wieczorem przypomniało mi się, że ta woda miała być gorąca 🙂

Rankiem następnego dnia przygotowałyśmy wszystko od nowa, tym razem na gorącej wodzie, mniejszej szklance i odpowiednim sznurku.

doswiadczenie z sola

Teraz to się zaczęła obserwacja. Szklanka stała na stole i codziennie nas zaskakiwała nową formą.

Na początku, po kilku dniach sól nieśmiało zaczęła obchodzić sznurek i wlazła na kredkę. Pewnie brzegi szklanki były wilgotne, bo zrobił się mały meszek na zewnątrz.

zaledwie trzy dni

Tak było już po pięciu dniach.

krysztal po kilku dniach

A po dwóch tygodniach miałyśmy zimową oszronioną szklankę.

krysztal

Oto nasze dzieło w pełnej krasie. Jesteśmy z niego dumne a córa nawet sobie posmakowała i poskubała słonego szronu.

nasz kryszztal

Jak widać nauka pochłaniała nas długo i mamy nadzieje, że kolejne warsztaty z gotowania tak nas wciągną.

Zaprzyjaźnione mamuśki i tatusiowie z innych blogów oraz jedna nie blogująca mama z pewnością przygotowały coś niesamowitego.

Zajrzyjcie do nich, żeby się przekonać. Ja na pewno to zrobię.

 

DZIECKO NA WARSZTAT

 

Mamuśka

Dziecko na warsztat – KONKURS

Na przywitanie – matki biorące udział w DZIECKU NA WARSZTAT przygotowały dla Was konkurs z ręcznie robionymi nagrodami.

Co można wygrać?

NAGRODA NR 1

Od Biesów Dwóch: filcowy zestaw śniadaniowy (jajko, ser, pomidor, truskawki, itp.)

NAGRODA NR 2

Od Fun by Ann: para filcowych sówek przytulanek i personalizowana kartka okolicznościowa oraz broszka lub bransoletka

NAGRODA NR 3

Od Kinderków: gwiezdna girlanda (szyta) i sowia poszewka na jasiek

NAGRODA NR 4

Od Kreatywnika: szydełkowa lala i zestaw zeszytów kreatywnych Lilla Lou

NAGRODA NR 5

Od Kreatywnym Okiem: koszyk z papierowej wikliny

NAGRODA NR 6

Od Lasche Junk: Memo Wycinanki http://zuzutoys.pl/125-memo-wycinanki.html

NAGRODA NR 7

Od Mamuśki 24: zestaw 12 mufinek, do wyboru: czekoladowe, bananowe, gruszkowe

NAGRODA NR 8

Od Mamy Trójki: poduszka, przytulanka, zakładka do książki

NAGRODA NR 9

Od My Home and Heart: okrągła poducha

NAGRODA NR 10

Od Nasze Rodzinne Podróże: autorska gra Zwiedzamy Chorwację

NAGRODA NR 11

Od Pomysłowej Mamy: Motywacyjna Tablica Obowiązków I Kreatywny blok Rysunkowy

NAGRODA NR 12

Od Pomysłowej Mamy: Karta Obowiązków, Magnetyczny kalendarz Pogody

NAGRODA NR 13

Od Projekt: Człowiek: “Przygody Ważki Grażki” Dorota Dziedziewicz, Aleksandra Gajda, Edyta Karwowska wyd. Harmonia

NAGRODA NR 14

Od Projekt Londyn 2014: figurkę PeeLka 2.14, autorską grę Poznaj Londyn

NAGRODA NR 15

Od Przedszkole pod Brykającym Gagatkiem: zestaw filcowych jabłuszek do nauki liczenia 1-10 wraz z 55 kamykami

NAGRODA NR 16

Od W Krainie Wesołych Łobuzów: kolczyki szydełkowe i aniołek szydełkowy na choinkę

NAGRODA NR 17

Od Wyczekanej: poducha domek i kot klamkowy w tej samej tonacji kolorystycznej

NAGRODA NR 18

Od Zabawy i Zabawki: szydełkowe laleczki Klemens i Klementynka

***

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w konkursie?

-udostępnić konkursową grafikę na swoim profilu FB

dnw plakato stateczna wersja

-na profilu FB DZIECKA NA WARSZTAT: http://www.facebook.com/dzieckonawarsztat pod konkursową grafiką dodać komentarz, będący odpowiedzią na pytanie: jaki jeszcze warsztat moglibyśmy przeprowadzić w ramach DZIECKA NA WARSZTAT?

-obok komentarza wpisać numer nagrody.

Nagrody otrzymają (naszym zdaniem) najciekawsze, najbardziej dowcipne i kreatywne odpowiedzi.
W przypadku, gdy o jedną nagrodę ubiega się kilka osób, nagrodę otrzyma osoba, która zgromadzi najwięcej punktów. W przypadku dużego zainteresowania jedną z nagród, DZIECKO NA WARSZTAT przyzna nagrodę według własnego uznania.

W konkursie nie mogą brać udziału mamy, uczestniczące w projekcie DZIECKO NA WARSZTAT.

Konkurs trwa od 10  do 29 października.

Gotowi? ZACZYNAMY!