Domowa wędlinka

Zakaz wędzenia i chemia wypływająca tonami z kupnej wędliny przekonały mnie do jej samodzielnego zrobienia. Kiedyś koleżanka sprzedała mi przepis i do dziś modyfikowany używa mamuśka i robi te swoje siwe szynki. Siwe, bo nie ma się co łudzić że domowa wędlina będzie równie różowa jak ta ze sklepowej półki.

Celowo nie piszę, że robię szynkę bo ostatnio zrobiłam pyszną łopatkę z boczkiem.

Sekretem moich wędlin jest odpowiednie ściśnięcie mięska przed jego obróbką. W tym celu zakupiła mamuśka w sieci siatkę do wędlin. Taka gumowa siatka sprzedawana na metry. Dzięki niej mięsko nie rozpada się podczas krojenia. Wcześniej wiązałam i oplątywałam mięsiwo nitkami czy sznurami, ale siatka jest niezastąpiona i szybciej się ją zakłada. W praktyce wciska się w nią mięsko i już.

Wybieram spory kawałek karczku ( do 800 gr) albo całą szynkę kulkę. Mięsko po umyciu i osuszeniu wciskam do siatki. W przypadku karczku, w środek plastra przed wepchaniem do siatki wsadziłam kawał boczku gotowanego.

Do garnka wlewam ok 2 litry wody a do niej dodaję:

4 łyżki stołowe soli morskiej grubej

2 listki laurowe

3 ziela angielskie

1 łyżeczka papryki czerwonej słodkiej

1 łyżeczka cząbru suchego

1 łyżeczka bazylii

1/2 łyżeczki chilli

1 łyżeczka oregano

 

Najważniejsze jest to, żeby proces zacząć wieczorem.

Wodę wraz z przyprawami zagotowuję w garnku i do gotującego się wywaru solno-ziołowego wrzucamy mięsko. Tam gotujemy je przez 10 minut a następnie wyłączamy gaz pod garnkiem. Wędlinkę zostawiamy w ciepłej zalewie na noc a następnego dnia rano zagotowujemy całość i gotujemy podobnie 10 minut od momentu wrzenia wody. Całość zostawiamy do wystygnięcia. Po wyciągnięciu szyneczki pozbywamy się sznurków i na kanapki siup.

szyneczka

Smaczne i zdrowe, bez konserwantów i jakie proste.

Samcznego

Mamuśka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *