Kiełki

Nie posiadam ogródka ani działeczki, ale tak mnie coś ciągnie do własnej uprawy. Na razie bawię się roślinkami, ale marzą mi się moje własne kury i może koza. Tylko na balkonie może być problem 🙂

Teraz sieję, podlewam i obserwuję jak rosną moje dzieci, kiełki. Taka namiastka ogródka w domu a przy okazji prawdziwa bomba witaminowa i mineralna w zasięgu ręki. Tani, smaczny i nie drogi sposób na domową grządkę.

Moja przygoda z kiełkami zaczęła się od kiełkownicy, którą nabyłam na powszechnie znanym portalu, handlującym wszystkim co się da. Zakup kosztował mnie ponad 20 PLN, czyli nie dużo. Nasionka zakupiłam na początku razem z kiełkownicą. Teraz szukam ich w sklepach ze zdrową żywnością.

Obecnie to już tylko sieję, podlewałam i konsumuję, podrzucając i przemycając kiełki innym:) Mężaty, choć stosunkowo otwarty na nowości prozdrowotne, przyznał się że ziela nie znosi.Kiełki można jeść surowe i dodawać je do koktajli. Ja jem je na kanapkach, w sałatkach a córce i mężowi przemycam czasem w zupce. Wiem, że dodaje się je do pieczenia chleba, ale tego jeszcze nie próbowałam.

Kiełki mają różne smaki a czasem można kupić gotowe mieszanki. Ja wolę wysiewać je oddzielnie.Szczególnie zakochałam się w rzodkiewce i słoneczniku. Lubię też brokuła a lucerna jest tak słabo wyczuwalna w smaku, że daje się lubić każdemu.

Sama hodowla roślinek jest dziecinnie prosta. Na pewno każdy z nas pamięta rzeżuchę wysiewaną na ligninie, jeżeli tak to znaczy że już kiedyś kiełkowaliście nasiona. Na kiełkownicy można wysiewać jednocześnie kilka gatunków kiełków, rosną sobie piętrowo i nie zajmują dużo miejsca. Poza tym dużo ładniej wyglądają, niż na pożółkłym podłożu. Szalki są przeźroczyste, co ułatwia doglądanie uprawy. Dzieci też mają przy tym zabawę.

Proces kiełkowania wygląda następująco:

-Kiełkownicę po zakupie dokładnie myjemy ( można w zmywarce, ale się niszczy bo jest wykonana z tworzywa) Dodatkowo, żeby pozbyć się bakterii, zwłaszcza po poprzednich hodowlach, przemywamy octem a potem wodą.

– Nasiona przemywa się ciepłą, przegotowaną wodą na sitku, potem namacza jak kaszę czy groszek w wodzie. Czas namaczania dla różnych nasionek jest różny. Generalnie im większe nasiona, tym dłużej muszą się kąpać. Ja zalewam je wodą najczęściej na noc i rano wysiewam. ( woda zawsze powinna być przegotowana)

– Samo wysiewanie to nic innego, jak wylanie nasionek na jedną z szalek kiełkownicy i podlanie szklanką wody.

– Nasiona po okapaniu i odlaniu nadmiaru wody odstawiamy. Miejsce musi być zacienione. Ja odstawiam na blacik w kuchni, tak pod ściankę. Za dużo światła może powodować gnicie nasionek lub ich pleśnienie.

– Dzieciaki trzeba podlewać, czasem nawet dwa razy dziennie. Samo podlewanie to dolewanie ok 1/2 szklanki chłodnej przegotowanej wody i wylewanie nadmiaru wody z naczynia. Jeżeli wysiewamy kilka różnych kiełków, dobrze jest przepłukiwać je osobno. Ja często, gęsto leję szklanicę wody przez całość od góry i raczej się nie psuje. Staram się jednak w miarę możliwości przepłukiwać jak nakazują. Szkoda czekać i się nie doczekać, bo się poszło na łatwiznę.

– Kolejny etap to czekanie aż dzieciaki zaczną puszczać pędy. Po kilku dniach kiełki są odpowiednie do konsumowania Gotowe przekładam w pojemniku plastikowym do lodówki, gdzie trzymam je maksymalnie tydzień. Przed każdym spożyciem płuczę je na sitku, aby pozbyć się łupinek które nie zawsze są delikatne i smaczne. Przy dużej soczewicy czy słoneczniku są dość kłopotliwe do gryzienia.

Teraz troszkę informacji o samych rodzajach nasionek, które stosuję lub stosowałam.

Soczewica– ma dużo kwasu foliowego, dlatego dobrze ją jeść w ciąży. Zalecają jej spożycie przy nawracających infekcjach wirusowych. Kiełki źródłem żelaza. Kiełkują średnio 4 dni a ich otoczki muszą być usuwane. Jako, że nasionka są dosyć duże, nie jest to trudne do wykonania.

Słonecznik– dobre źródło żelaza i witaminy D. Dla mnie niezapomniany orzechowy smak i zapach. Dobrze wpływa na przemianę materii. Bez łupinek kiełkuje średnio 3 dni a ten w łupinkach troszkę dłużej. Podobno ten w łupinach lepiej kiełkować w ziemi. Ja próbowałam w kiełkownicy i się udało. Po prostu dłużej moczyłam nasiona.

Fasola Mung– fantastyczne źródło białka oraz witamin. Obniża poziom złego cholesterolu. Można ją jeść surową i gotowaną, Ja dorzucam do potraw z woka. Kiełkuje średnio 5 dni.

Rzodkiewka– lek na przeziębienie, działają wykrztuśnie. Przyśpiesza przemianę materii i jest dobra dla skóry, włosów i paznokci. Lubię jej kiełki na kanapkach i w sałatkach. Kiełkuje średnio 5 dni i co ciekawe jej korzonki mają nalot przypominający pleśń, która nią nie jest. Nie jestem biologiem, ale mówiono mi, ze to odnóżki.

Lucerna lub jak kto woli ALFA ALFA– polecana w okresie menopauzy, ciąży i karmienia. Podobno zapobiega odwapnieniu kości i działa przeciw nowotworowo. Poprawia też pamięć i wspomaga odporność, podobno działa odtruwająco a dodatkowo zaostrza apetyt. To chyba dobra wskazówka dla mam niejadków. Wspomniałam, że ma bardzo delikatny smak i można ją jeść surową. Kiełkuje średnio 6 dni.

Brokuł – działa przeciw nowotworowo i ma wpływ na obniżanie ciśnienia. Wspomaga odporność. Ma ostry smak i . Kiełkuje średnio 5 dni.

Kiełki są pyszne i lekkostrawne a do tego tak proste do hodowania. Mam nadzieję, że was zarażę i będziecie wyglądać pędów ze mną. Kilka moich zaprzyjaźnionych mamusiek już wysiewa.

Ja właśnie wysiałam słonecznik. Jak wykiełkuje, podrzucę zdjęcie.

kiełki

Mamuśka

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *