Warsztat muzyczny- Dziecko na warsztat

Stało się, kolejny warsztat za nami. Niby taka łatwizna, ale tylko pozornie. Śpiewamy na co dzień i taniamy nie rzadko, ale żeby od razu warsztat z tego robić. Mamuśka musiała się wytężyć i coś wykombinować, by latorośle nie padły z nudów. Bo warsztatu założenie jest dla nas takie: ŻEBY SIĘ NAUCZYĆ I PRZEDE WSZYSTKIM DOBRZE BAWIĆ.

Mam nadzieję, że jak dziecię pierwsze i drugie trafią już do szkolnej ławy, znajdzie się taki zakręcony nauczyciel z pasją i polotem. Nie muszę chyba dodawać, że taki jak ja 🙂

Wykształcenia muzycznego mamuśka nie posiada, choć za młodu keyboard miała i coś tam plmukała. Mężaty samouk gitarowy, już nie ma czasu by szarpać struny. Każde z nas muzykę kocha i żyć bez niej nie może.

Niestety na co dzień w samochodzie królują Fasolki a nie Metallica. Dzieciaki śpiewają często i dużo a my do obiadu zamiast nucić „Hey Jude”, mruczymy „Gdy strumyk płynie z wolna”. Ale, ale……. zboczyłam z wyznaczonej ścieżki.

To już piąty, jak dobrze liczę odcinek serialu Dziecko na Warsztat. W tym miesiącu odcinek muzyczny.

plakat patron

Nie miałam pomysłu jak to ugryźć, ale…… i tak nam się chyba udało.

Postanowiłam dynamitom moim poopowiadać trochę o instrumentach. Nauczyliśmy się, że są instrumenty w które się dmucha i te nazywają się dęte. Pierworodna wyrywała się do odpowiedzi i opowiadała o puzonach, fletach i trąbkach. Mamuśka pokazała za pomocą książki Google, jak wyglądają inne instrumenty dęte których nie znała młodzież. Przypomnieliśmy też sobie, że tata szarpie struny jak gra czasem na gitarze i stąd nazwa instrumentów szarpanych. Najbardziej dzieciaki pokochały perkusyjne, w które się uderza lub nimi potrząsa. Hałaśliwe i najbardziej znienawidzone przez mamuśki, dzieciaki pokochały najbardziej. Dlatego postanowiliśmy sami kilka zrobić.

Jako, że w domu magazynuje się rury po zużytych ręcznikach papierowych i papierze toaletowym…….Dziecię sobie pomalowało trochę….

malujemy rure malujemy rurę 2 malujemy rure 3

Chciałyśmy zrobić z tego jakiś instrumencik, ale… gdzieś nam się zagubiły te kolorowe rury i niestety plan się nie powiódł.

Na szczęście rur nam jeszcze trochę zostało, więc się nie poddaliśmy i ugryźliśmy temat z innej strony. Tym razem w ruch poszły też balony i nożyczki. Kochammmmmyyyyy cięcie……

tniemy baloniki

Jak już się namęczyliśmy przy cięciu, napinaliśmy się przy zakładaniu balonika na rurę. Zupełnie jak wstęp do wychowania seksualnego 🙂

naciagamy balonik

 

Efektem naciągania był bębenek

długi bebenek

Mały też mieliśmy

bembenek mały

Potem pogrzebaliśmy w kuchennej szufladce i znaleźliśmy słoik ryżu, który też się nam przydał ale nie dojedzenia.

praca wspolna przy napelnianiu

I tak sobie latorośle grzebały i rozsypywały po kuchni. Nie powiem, żeby mamuśka była szczęśliwa, ale odwróciła wzrok i dała dziatwie posyfić i napełnić nasze bębenki.

wypelnienie grzechotki

Potem drugim balonikiem zakryliśmy wolny otwór i powstała grzechotka taka sympatyczna.

grzechotka

Tak sobie sypaliśmy, cięliśmy i naciągaliśmy. Po ręką były puste plastikowe kubki, które też się przydały.

bembenek na kubku

Powstało kilka instrumentów perkusyjnych a zabawy było na długi czas.

bembenki i grzechotki

Jak już zrobiliśmy instrumenty, trzeba było na nich pograć. Czasem niekoniecznie tak jak powinno.

gramy na bembenku

W domu znalazło się plastikowe składane jajo, po jakimś paskudnym słodkim badziewiu. Przynajmniej opakowanie się przydało i wraz z cieciorką, taśmą i kolorowymi ozdobami dało początek nowej przeszkadzajce.

przeszkadzajki w środkusklejona przeszkadzajka

Małoletni próbował rozłożyć nasz instrument na części pierwsze, ale wyczułyśmy gada i udało się zapobiec tragedii

brat chce zniszczyć przeszkadzajke

fajna przeszkadzajka przed klejeniem

Pierworodna obklejała przeszkadzajkę, wyciętymi wcześniej z samoprzylepnego papieru elementami.

wycinamy do przeszkadzajek obklejamy przeszkadzajke

Nie zabrakło też dziurkaczy maksi, które są na prawdę fajowskie.

robimy wzorki na przeszkadzajki

A przez przypadek wyszły nam pozdrowienia dla Steve’a Jobs’a

moje apple

Zmuliło nas trochę to tworzenie i postanowiłyśmy trochę pograć na tym co mamy już w domu. Jako, że rodzina lubi i nie boi się mieć w domu instrumentów….. Był więc tamburyn, flet prosty, cymbałki i harmonijka ustna.

bandyta z instrumentami flecik jula na cymbalkach harmonijka według juliCzasem zapoznawaliśmy się z instrumentami i tak..

poznajemy instrumenty domowe

Jako, że granie na jednym instrumencie nie było dla nas wyczynem…..

wielozadaniowy muzyk lepszebandyta z instrumentami

jest zabawa z indtrumentami

Uszy puchły, ale mamuśka nie dawała poznać po sobie. W końcu muzykowanie jest przyjemne. Coś mi się zdaje, że rosną mi mali artyści awangardowi. Jeden ma nawet podmalowane oko:) tak, żeby image był drapieżny.

Graliśmy też razem a mamuśka napychała waty w uszy i strzelała fotki.

rodzienstwo gra lepsze

Kolejnego dnia znowu zapragnęliśmy zrobić coś sami. Najpierw zachciało nam się flecika. Mamuśka na cienkiej, twardej rurze po papierze pakownym, namalowała punkty na dziurki.

przygotowanie do flecika papierowego

Myśleliśmy, żeby powiercić.

wiertarką w rure

Ale ostatecznie wygrał nożyk z ostrym końcem.

nożem w rure

Poszerzyliśmy dziureczki plastikową łyżką w nadziei, że nasze dzieło wyda z siebie dźwięk.

poserzanie dziurek

I takie nam pikne dziurencje wyszły

dziury w rorze flecika A potem była próba generalna

gramy na flecie co nie gra

I się okazało, że flecik nie gra. Za cienkie i lekkie miał ścianki. Podobno z marchewki flecik gra, ale latorośle nie chciały sprawdzać same.

Zamiast maltretowania warzywa postanowiły potrutać w pozostałe dostępne rury i znowu było głośno i wesoło.

gramy na rurze 2 gramy na rurze

Innej soboty, jak tylko młody zasnął, razem z małoletnią zabrałyśmy się za robienie domowych kastanietów. Jak widać poniżej, potrzebne nam były kawałki tekturki grubszej ( w naszym przypadku jakieś opakowanie po zabawce), duże guziki, sznurek, taśma klejąca, nożyczki i nożyk.

warsztat do kastamniety

Same tekturki nie wydawały dźwięku

kastaniety bez guzikow

Mamuśka zrobiła w nich dziurki nożem i dała dziecięcu swemu guziki i sznurek, zaklejony na końcu taśmą klejącą. Łatwiej jej było wciskać sznurek w dziurki.

Nastąpiła komisyjna selekcja guzików

kompletowanie guzikow

Potem to już tylko same przyjemności, czyli przewlekanie.

przewlekanie guzików przewlekanie guzikow 2

A takie nam fajne wyszły kastaniety hand made

nasze kastaniety

Pograłyśmy na nich oczywiście.

gramy na kastanietach

Jako, że z muzyką ściśle wiąże się taniec….mamuśka opowiedziała o karnawale. Poprzebieraliśmy się troszkę.

biedronkaA potem były tańce.

karnawalowe tance karnawalowe tance 2

Był szał a dodatkowo mamuśka zrobiła klimat disco i zamontowała na żyrandolu….. Błyskało i było profesjonalnie, ale nie długo. Po godzinie cud techniki się zepsuł 🙁

disco

Żeby nie było, że wszystko się nam udało…..

Myśleliśmy o cymbałkach, które stworzymy sami.

Mamuśka znalazł opakowanie nieużywanych kieliszków

kieliszki do cymbalek wodnych

Za pomocą strzykawki młoda napełniła je wodą. Każdy miał inną jej ilość w środku. Potem ułożyłyśmy je w kolejności od tego który był wypełniony najmniej do tego najbardziej wypełnianego cieczą. Miały grać inaczej, ale chyba szkło było za grube i wody było za mało. Dynamity odleciały układać domki z klocków a z cymbałków nic nie wyszło.

woda nalana w kieliszkachTyle by było.

Ciekawe co znajdziecie u innych mamusiek. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze wychodzę blado przy ich wyczynach więc zachęcam by to sprawdzić.

Mamuśka

9 thoughts on “Warsztat muzyczny- Dziecko na warsztat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *