Miniprzewodnik jesienny

Oto pierwsza część cyklu warsztatów DZIECKO NA WARSZTAT.

Dziecko na warsztata - logo bez blogów

Móżdżyłam czym by tu zainteresować czterolatkę o dużej nadpobudliwości. Jak ją zainteresować elementami biologii, żeby moje starania nie okazały się  strzałem przysłowiową kulą w płot. Postawiłam na florę, bo bałam się, że przy faunie może być krwawo. Nie chciałam jej narażać na śmierć niewinnych istnień. Wstępnie myślałam o domowej hodowli mrówek, ale bałam się że córa wraz z młodszym braciszkiem zamęczą je a potem wspólnie będziemy się bawić w małych odkrywców. Średnio miałam ochotę na poszukiwania mrówek w pościeli i zabawkach lub co gorsza w otworach ciała.

Flora o tej porze roku jest niezwykła, kolorowa i daje spore pole do popisu przy zabawach.

Dary jesieni, to pomysł na warsztat połączony z zabawą dla czterolatka.

Tak powstał pomysł PRZEWODNIKA JESIENNEGO.

Niestety zaangażowanie czterolatki i szesnastomiesięcznego szkraba, pozwoliło na jego mini wersję.

Do przeprowadzenia tego warsztaty potrzebne będą:

– blok techniczny ( ja niestety na pierwszy raz użyłam rysunkowy)

– papier kolorowy

– klej

– taśma klejąca szeroka

– dziurkacz ( ja posiadam takie z różnymi kształtami do wycinania)

– pół metra sznurka lub sznurówka

– mazaki

– koszyk na skarby

– dobra pogoda

– wygodne buty

– wielkie chęci na spacery

Do zabawy inspirowała mnie jesień i jej kolory. Nie korzystałam z żadnych publikacji, całą wiedzę miałam w głowie. Kiedyś w szkole medycznej robiłam zielniki i pomyślałam, że zabawa może być ciekawa również dla czterolatki.

Najpierw wybraliśmy się razem ze szkrabem na spacer po okolicznych dróżkach miejskich. Pierwszym naszym znaleziskiem była jarzębina.

zerwana jarzębinka

Postanowiłam razem z córą stworzyć naszą domową książkę, przewodnik po darach jesieni.

Jarzębinę oddzieliłyśmy od liści a te starannie ułożyłyśmy na kartce, by przygotować do suszenia.

liść jarzębinki

Część owoców pozostawiłyśmy do naszego przewodnika a z większości postanowiłyśmy zrobić coś ładnego. Dziewczynki lubią biżuterię a każdy z nas kiedyś sam taką robił. Zabrałyśmy się do wspólnej pracy. Tym sposobem przewodnik został odsunięty na drugi plan.

Było oddzielanie pojedynczych kuleczek.

zrywamy kulki

Wspólne nawlekanie

wspólne nawlekanie

i samodzielna praca, która okazała się nie lada wyzwaniem dla małych rączek przedszkolaka. Igła kluła, ale zabawa była przednia.

nawlekaniezrywamy kulki nawlekanie jarzębiny

Długo to trwało, ale nie poddawałyśmy się. Warto było czekać na taki piękny sznur korali.

korale jarzębinowe

Na koniec pozostało tylko pomalować korale, żeby nam się nie zepsuły i świeciły się jaki biżuteria prawdziwej damy. Smrodek lakieru do paznokci trochę nam przeszkadzał i  pewnie dlatego zabrakło zapału do pomalowania całości. Zmotywowana mamuśka pomogła.

malowanie jarzebiny

Następnego dnia z mężatym odbyła się poważna wyprawa na grzyby, żeby faunę poznać dotknąć i powąchać.

las 1

Dziecko wróciło zmęczone i zadowolone ze zbiorów.

Nie dała się latorośl namówić na obieranie i krojenie, ale udało się namówić na spreparowanie kolejnej strony do naszego przewodnika jesiennego.

Grzybki obrały i pokroiły się same a jeden został przeznaczony do przewodnika.

grzybki się suszą

Generalnie córa jakoś średnio podniecona spacerami po lesie. Dużo lepiej wychodziło jej siedzenie na pieńku, obserwowanie tatuśka i zajadanie się kanapeczkami.

Kolejna wyprawa do lasu w poszukiwaniu żołędzi i liści dębu odbyła się nieco później. Córa buntowała się, że w lesie jest ciemno i dzikie dziki ją pogryzą. Mamuśka uparta w swoich planach warsztatowych, postanowiła trochę przekupić latorośl okropnym pączkiem i efekt został osiągnięty.

Początkowo zaangażowanie rodziny wyglądało następująco.

Synuś dzielnie zbierał, choć ma tylko szesnaście miesięcy.

zaangazowanie syna

Córa, konfitura olała system i postanowiła odpocząć, po zebraniu kilku sztuk dorodnych żołędzi

A tak wyglądały nasze leśne skarby z kolejnej wycieczki.

skarby z lasu

Już w domu, po zjedzeniu okropnego pączka i zaliczeniu obowiązkowego placu zabaw, suszyliśmy liścia dębowego.

suszymy dębowe liscie

Kasztany w strugach deszczu wraz z liśćmi zdobywała już sama mamuśka, bowiem dzieci miały już gile.

Kasztanowe liście wraz z dębowymi suszyłyśmy już razem.

suszymi kasztanocasuszymy dębowe liscie

Zanim przystąpiłyśmy do tworzenia naszego zaplanowanego przewodnika, synuś bawił się w segregowanie małych i dużych żołędzi. Przy okazji miał swój mały warsztat z poznawania struktur przy kasztanach w skorupkach i bez nich. Miał też kwietną zabawę z precyzyjnym ich przekładaniem.

segregujemy kasztanki

W sobotni poranek zaczęła się prawdziwa zabawa.

Na oddzielnych kartkach z bloku przyklejałyśmy za pomocą szerokiej taśmy klejącej odpowiednie liście wraz z owocami drzew.

kasztangrzybki suszonezoledzie jarzębina

Zdecydowałam się na użycie taśmy do przymocowania kasztanów i żołędzi, bo wiedziałam że ciężko je będzie utrzymać na jakimkolwiek kleju. Może nie wygląda to spektakularnie, ale córka była zachwycona.

Było więc wspomniane klejenie taśmą a potem wycinanie dziurek w kartkach przy pomocy dziurkacza. Tak bardzo się wciągnęła w używanie dziurkacza, że postanowiła trochę przyozdobić nasz przewodnik.

dziurkujemy

Na koniec pracy z przewodnikiem, mała zabawa w literki.

Mamuśka wycięła z papieru kolorowego małe kwadraty na których wypisała mazakami literki.

literkowe poszukiwania

Córcia wybierała powtarzane przez mamuśkę literki i naklejała kolejno na okładkę przewodnika.

naklejanki

Pozostało tylko przewleczenie sznureczka.

przewlekamy sznurki

oraz ich wiązanie

wiazanie sznurki

Oto nasze dzieło:

przewodnik

Pozostałe warsztaty znajdziecie na następujących blogach. Wyszczególnione loga przekierowują na wskazane strony.

DZIECKO NA WARSZTAT

19 thoughts on “Miniprzewodnik jesienny

  1. Agnieszka

    Super pomysł z jesiennym przewodnikiem… pozwolę sobie „porwać” pomysł i gdy tylko jarzębina się pojawi (liści, kasztanów, żołędzi już trochę mamy) sami podobny postaramy się stworzyć :).

    Reply
  2. Buba

    Na tylu blogach widać wycieczki do lasu.
    Aż mi wstyd, że my – w ramach warsztatu – nie ruszyłyśmy się z domu 🙁
    Może poza ramami? 😉

    Reply
    1. mamuśka Post author

      Buba, no coś ty babo takie warsztat jak twój to pełen profesjonalizm. Ja dopiero raczkuje, ale drżyjcie narody. Następny będzie lepszy:)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *