Gotujemy- Dziecko na Warsztat

To już trzeci z serii kulinarny popis mamuśki i jej pociech w projekcie Dziecko na Warsztat. W zeszłym miesiącu mogliście poczytać nasze doświadczenia chemiczne i fizyczne. Mięliście też okazję podziwiać pozostałe mamy biorące udział w tym przedsięwzięciu.

plakat patron

Tym razem pod lupę wzięliśmy kulinaria. W naszym domu nie było to żadna nowością, jako że mamuśka i małoletnia kochają pichcić.

Ech co było pierwsze….szczerze nie pamiętam, bo zaczęłyśmy zaraz po zakończeniu warsztatu doświadczalnego.  Już wiem, pierwsze były babeczki jabłkowe. Nowe zupełnie eksperymentalne, nie wyszły doskonałe ale smaczne i fajnie się przy tym bawiłyśmy. Jako, że babcia obdarowała nas całą masą jabłek, zrobiłyśmy z części nich użytek.

Najpierw było sypanie warzenie, duuużżżo sypania i rozsypywania. Młoda uwielbia takie zabawy i mamuśka się nie denerwuje, że się rozsypuje po ziemi i stołkach 🙂

sypiemy mąke

 

dalej sypeimy

Mieszanie płynnych składników w małym pojemniku, to dopiero wyzwanie. Preferujemy ręczne mieszanie wtedy też dobrze widać jak się ciecze ze sobą łączą. Jak widać nie mamy przygotowania do zawodu kuchary, bo włosy wiszą 🙂

 

mieszamy

Wlewaliśmy sobie potem płyn do sypkich składników.

wlewamy olej

Czas na mieszanie.

mieszamy płynne z ciekłym

Jak już się wszystko połączyło musiałyśmy dodać składnik najważniejszy czyli jabłuszka. Obieraniem, krojeniem i wymieszaniem ich z cynamonem zajęła się mamuśka. Córcia wsypywała gotowe jabłucha do ciasta.

mieszamy jabłuszka

Ciężko było to wymieszać i pomoc mamuśki była niezbędna.

mieszamy z mamą

Potem to już tylko same przyjemności, nakładanie ciasta do foremek. Droga głosowania zostały wybrane dyniowe kształty. Jako, że Halloween było niebawem

wlewamy do foremek halloween

Babeczki wyszły całkiem sympatyczne, ale zjedliśmy je za szybko i nie udało nam się udokumentować jakie wyszły. Trochę ciężko wypychało się je z foremek, ale następnym razem posmarujemy je tłuszczykiem.

A tak wyglądała już w pełni przygotowana adeptka kuchni, oczekująca na wyciągnięcie babeczek z pieca.  Mężatym na internecie wyszukał profesjonalny fartuszek i czapę wraz z rękawicą do chwytania ciepłych przedmiotów.

wyczekujemy

Pewnie wszyscy piekli babeczki i dlatego przy następnym paćkaniu poszłyśmy w innym kierunku. Mamuśka robiła na niedzielny obiad dla rodzinki rolady i kluski, wiec małoletnia z radością dołączyła.

Najpierw były kluseczki. Mieszanie ziemniaczków z mąką i jajem to była ciapa roku. Trochę się małoletnia brzydziła surowego jaja, ale dała radę bo przyjemnie jest tak mieszać.

gnieciemy ziemniaki z jajem i maka

Jak już ciasto było gotowe, zaczęło się wielkie kulanie. Plastelina i ciastolina są passe, po nich nie można wkładać paluchów do buzi. Już dziś wiem, że małoletni lepiej się pobawi ciastem na kluski niż plasteliną, zwłaszcza na początku.

krecimy kluseczki

Nie ma klusek jak nie ma dziurki

krecimy kluseczki lepsze

 

I ciach na talerzyk……..ale zaraz, zaraz … trzeba podsypać talerzyk mąką, żeby się kluski do niego nie przykleiły. Nie wiem czy ktoś zauważył, że elektroniczna niania dawała nam przez cały czas komfort pracy. Młody spał smacznie a dziewczyny gotowały.

o takie nam wychodzą

A takie nam wyszły pikne śląskie kluseczki.

kluseczki gotowe

Kolejne były rolady wołowe, ale dużo przy nich pracy. Na śląsku wiadomo, w którym domu na obiad będą rolady wołowe, w całym bloku słychać walenie. Nie takie krótkie jak na schabowe, tylko miarowe, często powtarzające się i długo brzmiące. Świetna metoda na wyładowanie frustracji mamusiek a dla czterolatka nie lada zabawa. Drewniany młotek i klocuszki są dla dzieciaków a dla pomocnic poważny tłuczek z metalowymi końcówkami to dopiero narzędzie.

Było więc tłuczenie mięsa. Spakowałymy mięsko do worka, żeby nie chlapało po ścianach. Poza tym przeniosłyśmy się na podłogę i deske położyłyśmy na szmatkę. Małoletni nadal spał i nie chciałyśmy zrobić mu pobudki.

tłuczemy rolady

Mięsko po porządnym tłuczeniu, trzeba było przyprawić. Młynki elektryczne okazały się bardzo wciągające i mamuśka musiała zbierać nadmiar soli i pieprzy z mięsa, tak się pomocnica zapędziła.

solimy rolady

Jak rolada wołowa to musztarda. Smarowanko…….

 

samrujemy rolady

A potem dorzuciłyśmy posiekany w kostkę boczek i ogórka kiszonego. Rolady trzeba było poskładać, tak żeby nic nie wypadało.

zwijamy roladyzwijamy rolady cd

Mamuśka obwiązała je niteczką i upiekła. I znowu nie zrobiłyśmy zdjęcia gotowemu daniu, bo zniknęło z talerzy równie szybko jak je podałyśmy.

Poniżej znowu spyanko…… co będzie tym razem?????

mąka

Znalazłysmy czas na obwąchanie składników. Wanilia była ” ostra w zapachu”

wąchamy wanilie

Teraz widać do czego potrzebna była mąka. Oto ciasto na maślane ciasteczka z bakaliami.

ciasto na maślane gotowe

Kucharka zawijała pieczołowicie rolki ciasta w folii spożywczej. Uciskała, formowała…..

zwijamy ciasto

O takie wałki……. a jaka kucharka z nich zadowolona……

mamy rolki

Potem wałki odstały kilka godzin w lodówce. Po wyjęciu ich z folii mamuśka pokroiła je na plasterki a małoletnia ułożyła na pergaminie.

 

nasze ciacha jeszcze nie upieczone

I się upiekły….same oczywiście…… Tym razem zdążyłyśmy je uwiecznić. Były takie pyszne, że teraz robimy je co tydzień. Kupiliśmy nawet specjalną puszkę i trzymamy w niej ciacha. Przepis na ciasteczka znajdziecie tutaj.

ciasteczka maslane

puszka na ciacha

Jako, że całkiem fajnie robiło się babeczki, postanowiłyśmy zrobić tym razem czekoladowe i udekorować je troszkę, żeby były wesolutkie. Brat nie spał i cieszył się razem z nami. Trzeba było odpowiednio dobrać kolory papilotek do muffinek czekoladowych. Trzy pary rąk do gotowania to było coś.

wybieramy papilotki

Ukochane sypanie, zarezerwowane tylko dla profesjonalnych kucharek.

wsypujemy mąkeKakao…….

wsypujemy kakaoI mieszanie……

mieszamy całość masy do czekoladowych

Płynne, ale tym razem w fartuszku. Czapa gdzieś się zapodziała.

mieszamy płyny do czekoladowych

Małoletni badał ozdoby…… a w tle widać, że ciasto nalano do foremek.

brat miesza przy ozdobach

Bite 40 minut nie miałam dziecka, tak się wkręciła w ozdabianie. Wzięła sobie do serca, że ma być pięknie….. a my mamuśki wiemy, że zawsze tak będzie:) I czapa się odnalazła.

ozdabiamy muffinkiwarsztat cukiernikaOto nasze dzieło….prawda, że doskonałe.

muffinki czekolada

Jako, że mieliśmy mieć gości, trzeba było przygotować zimną płytę. Kanapeczkami zajęła się kucharka numer 1.

Smarowała serkiem pocięte przez mamuśkę bułeczki.

smarujemy kanapki

A potem szatkowała rybkę wędzoną. Co się przy tym nagadała. Jako, że ostatnio często oglądamy program ” potrafię gotować”, córka robiła za lektora i nadawała przy tym: ” teraz delikatnie siekamy rybkę, żeby była odpowiedniego kształtu”…..” o tak będzie dobrze”….. ” przyjrzyjcie się uważnie”. Schowaliśmy się z mężatym za ścianą i zrywaliśmy boki. Szkoda, że tego nie nagraliśmy. Rośnie nam trener personalny.

kroimy rybkę

I dekorowanie……oj jakie piękne. Część została oblizana a część zjedzona, ale i tak pomoc była ogromna.

ozdabiamy kanapki

Małoletnia układała potem kolejne kompozycje szynkowo- serowo- warzywne.

kanapeczki z szyneczką

A tu znowu na słodko. Galaretki z owocami i kremem malinowym.

galaretkowe desery

Najważniejsze jest to dekorowanie. Jako, że ograniczamy cukier w domu, taka zabawa jest niepowtarzalną okazją polizania i podjadania cukru w czystej postaci.

dekorujemy deserki

dekorujemy deserki 2

A co to za warsztat????? owoce, laski wanilii, sito????

warsztat przez tortemTajemnic ciąg dalszy. Przez to sito przesiewaliśmy cukier puder, ale nie za dużo……

czas na słodkie dodatki kremuWaniliowe wąsy:)

wączamy wanilięI mieszanie….kremowej masy…..

mieszamy krem do torta

No już widać, że będzie ciasto. Mamuśka upiekła i pokroiła biszkopt a córka konfiturka nasączała brzegi sokiem z pomarańczy. Fajnie było się znowu bawić w kuchni.

nasączamy tort sokiem

Potem konfiturki na ciasto.  ” mamo ja sama, przecież już to umiem”. Za tydzień zrobi nam obiadek:) Na razie były kolejne warstwy ciasta smarowane z takim namaszczeniem że hej…..

smarujemy drzemikiem lepsze

biały krem

kolejna warstwaWykończenie mamuśki…

mamuska wykancza

I najfajniejsza część gotowania, poza jedzeniem, lizanie……

lizanieI..dekoracje- kreacje……..

dekoracja tortu

torcik z kucharką

Oto nasz pierwszy domowy tort… na urodziny mężatego. Taki był smaczny, że goście prosili o dokładki. Chyba założymy domową piekarnię.

torcik

pierwszy tort 2

Na razie mamuśka poczyniła zakupy w postaci dekoratorów do ciast i na stałe do naszych domowych rytuałów wpisałam sobotnie pieczenie ciast. Mamuśka odmawia konsumowania, bo dieta pójdzie w niepamięć.

Oprócz zaplanowanych prac udało mi się uchwycić kilka zdjęć, kiedy młoda dawała upust swoim kulinarnym pasjom. Tutaj sobie ubijała białeczka

miksujemy białka na gofry

A tutaj już dodawała je do miski. To chyba były śniadaniowe gofry mężatego.

dodaajemy białka do ciasta gofrów

18 miesięczny szkrab niestety rzadko się udzielał, dlatego postanowiłam wciągnąć go w kulinaria w inny sposób.

I tak sobie wąchaliśmy.

wachamy rozmarynwąchamy oregano

Innym razem dotykaliśmy.

dotykamy kolendre

Czasem tylko się przyglądaliśmy, ale było ciekawie. Żeby nie było, same przyprawy mamuśki…..

oglądamy curry

Jak widać działo się i było bardzo dużo pracy. Raczej nie widziałam znudzenia czy wyczerpania materiału…… rosną mi kucharze 🙂

A tak moi kucharze zakończyli warsztaty z gotowania.

tomek nakleja naklejke warsztatu kulinarnego 1przyklejamy naklejke z warsztatu kulinarnego

U nas gotowało się i piekło przez ten miesiąc dużo a jak było u innych mam i tatusiów???? Zachęcam do odwiedzenia pozostałych blogów.

 

DZIECKO NA WARSZTAT

Mamuśka

 

16 thoughts on “Gotujemy- Dziecko na Warsztat

  1. Pingback: Dziecko na Warsztat odsłona trzecia | mamuska24.pl Dziecko na Warsztat odsłona trzecia |

  2. Agata

    Genialnie wam poszło ! Super dużo zdjęć, wszystko pięknie zobrazowane:-) A jedzenie wygląda mega smakowicie- chyba sama musze się na takie ciasteczka z moją trójką pokusić 🙂

    Reply
  3. Buba

    Kobieto, masz prawdziwy talent do opisywania waszych poczynań! Czytałam… (prawie samo mi się czytało) i coraz szerzej uśmiechałam 😉
    Mniam 🙂

    Reply
  4. Projekt Londyn 2014

    Noooo, u Was to na bogato!!! Kobito, Wy chyba cały czas gotujecie tylko!!! 😉 Zróbcie co i dla mnie, bo ja nie lubię i nie mam czasu 😉
    Smacznie, a młodzież widać, chętnie mamuśce pomaga 🙂
    Ekstra warsztat – bardzo Wam za niego dziękuję 🙂

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *