Dziecko na Warsztat odsłona III, ZPT Dynamitów

Pierwsze zajęcia w domu Dynamitów miały mieć temat dowolny. Długo myślałam, co moglibyśmy wziąć na warsztat i ….. obserwując naszą rodzinę zdecydowałam się na okrojone zajęcia ZPT. Zajęcia Praktyczno Techniczne każdy z nas pamięta ze szkoły podstawowej. To tutaj uczyliśmy się cerować skarpety i zbijać domki dla ptaków. Bardzo lubiłam te lekcje i chciałam, żeby nasze zajęcia też były ciekawe.

Starsza dynamitka ma już sześć lat i potrafi dużo zdziałać, nauczyła się cierpliwie pracować i lubi takie lekcje. Młody, nieopierzony, zbuntowany generalnie najchętniej siedział by cały dzień w trawie lub piachu. Olewa systemy i już dziś stwierdza, że szkoła nie jest dla niego. Właśnie dlatego pozwoliłam mu wybrać jeden z elementów naszych zajęć, w nadziei na sukces……Nadzieja matką głupich.

Nie trzymając was w niepewności powiem, że nasze zajęcia podzieliłam na dwa działy, ukochane przez nas gotowanie praz plastykę przez duże „P”.

Jeżeli choć raz podglądaliście nas na FB, lub czytaliście bloga mamuśki wiecie, że żarcie jest ważnym elementem naszego życia. Papu rządzi naszym domem a mamuśka przekazuje swoje pasje młodzieży. Każdy maluch kocha się paćkać i babrać, lepić, kleić a nie ma lepszego miejsca na takie zabawy jak kuchnia. Wiele mamusiek ma duże opory przed wpuszczeniem latorośli między mąki, kasze i jaja ja z pewnością do takich nie należę. Moje dzieci wiedzą, że obiad nie robi się sam, wiedzą też że domowe jest zdrowe i pyszne:)

Moje dynamity kroją ze mną ostrymi nożami a młoda na podwyższeniu miesza w patelni i garach. Celem takich zajęć jest nie tylko przekazywanie pasji, ale głównie umiejętności. Niestety dzieciaki coraz mniej robią same a tak niewiele trzeba, żeby nauczyć je gotowania.

Na pierwszy ogień poszły u nas pierogi ruskie. Farsz mamuśka ukręciła sama, ciasto w większości też, ale ważeniem i odmierzaniem zajęły się dzieciaki. Młody na razie nie jest chętny do babrania się w cieście, zdecydowanie woli syntetyczną ciastolinę w kolorach tęczy. Jedyna na co się skusił to wałkowanie. Można powiedzieć, że jest już mistrzem wałka. 🙂

tomek walkujeMłoda za to szkoli się na konkurentkę Masterchefa:)

jula klei pierogipieróg juliBardzo wciągnęliśmy się w ciasteczka maślane, zwłaszcza że wałkowanie przez folijkę ciasta, które zwykle niesfornie przykleja się do wałka, było fantastyczną zabawą.

Wycinanie ciastek to w niektórych domach już klasyka, ale my jesteśmy już ekspertami w tej dziedzinie. Ja nawet nie dotykam foremek.

wycinamy ciastkaNajfajniejsze okazało się tym razem precyzyjne podważanie wyciętych ciastek, przy użyciu „profesjonalnego sprzętu” 🙂

podważamy ciachaKażdy kucharz i cukiernik musi spróbować swojego dzieła, zanim nakarmi nim innych….

konsumpcjaNasze domowe ZPT miało kolejną odsłonę w postaci zajęć plastycznych. Tym razem postanowiliśmy zrobić nasze domowe latarnie.

Oto elementy, które posłużyły nam do jej stworzenia:

– trzy malutkie, gliniane doniczki o rosnących rozmiarach

– szklany świecznik na świeczki typu tealight ( u nas zalegał w szafce)

– taśmę malarską

– magic glue

– pędzelki do smarowania klejem

– białą, niebieską i czarną farbę

– kawałek tekturki

– nożyk do wycinania precyzyjnego

Przygotowaliśmy warsztat pracy, przywdzialiśmy stroje ochronne a w miarę posuwania się prac, nabyliśmy nawet barwy ochronne…

Najpierw zabezpieczyliśmy brzegi doniczek taśmą malarską, żeby nie zapaćkać ich na niebiesko. Plan był taki, żeby brzegi były białe a reszta niebieska ( w marynarskim stylu)

naklejamy taśme

Pomalowaliśmy sobie troszkę ( niektórzy z tatą a inni samodzielnie)

tomek malujenowe 2

Po pomalowaniu na niebiesko, oderwaliśmy taśmy

tomek obklejaA zaraz po zamalowaniu brzegów doniczek na biało, skleiliśmy ze sobą naszą piramidę.

nowe 3

nowe 6nowe 4nowe 7

Pozostało nam jeszcze przyklejenie na samym szczycie piramidy świecznika…..

nowe 5

A także pomalowanie okienek…. Szablony wycięła mamuśka.

malujemy okienka

Młody jak zwykle freestyle…bez szablonu, na bogato. Trzeba się wyróżniać.

nowe 8

Oto nasze dzieła

nowe 9

Młoda (6 lat) zrobiła latarnie za jednym zamachem a dynamit (3 lata) cały tydzień pracował nad dziełem, czasem mocno mobilizowany przez mamuśkę 🙂

W tym miesiącu nie poszaleliśmy, wprawdzie pierogi i ciacha zniknęły prędko w brzuszkach a latarnie zdobią nasze pomieszczenia, ale szału nie było. Ja osobiście uważam, że warsztat został zaliczony i mogę obiecać, że następnym razem postaramy się zrobić więcej.

Poczytajcie o czym napisali pozostali uczestnicy naszego projektu.

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *