Kolonistka

Powoli oddalam się od pisania tutaj. Życie już nie jest takie zaskakujące. Dynamity trochę spokorniały……na chwilę.

Starsza latorośl dorośleje. Chwilę temu nie trafiała łyżeczką do ust a dziś jest po pierwszej kolonii. Dziesięciodniowa przygoda bez rodziców. W górach, z dala od domu, bez zakazów i nakazów.

Przed wyjazdem matka wybadała wszelkie sprawne metody pakowania, zasięgnęła języka wśród wyjadaczek i pieczołowicie pozwijała codzienne odzienie dla córki jedynej. Napociłam się trochę, by upchać dziecię do kompaktowej walizeczki na kółkach.

Rzeczywistość znowu dała mi w buzie, jak zobaczyłam dziewczęta z walizkami rozmiarów naszej rodzinnej, spakowane na tą samą kolonię co moje dziecię. Po wyjeździe okazało się, że mój narybek rozpakował wszystko, rozwinął pakunki i wsunął do szafy razem z koleżanką i to już w dniu przyjazdu……..

Telefonu moje dziecię nie dostało, gdyż mamuśka miała kontakt z wychowawcą grupy. Mimo to puszczała sygnał z telefonu koleżanki a staruchy dzwoniły grzecznie pod wskazany numer.

Już pierwszego dnia napchała się dziecina słodyczy za cały rok. Jak widać racjonowanie w domu tym właśnie skutkuje. Niestety najlepiej uczymy się na swoich błędach i tak też chciała to sprawdzić sprawczyni. Ulało się dziecku z przeżarcia i już sama wylicza sobie co będzie jadła na deser.

Przed wyjazdem nasłuchała się mamuśka historii o 7 z 10 par majtek przywiezionych z kolonii czystych i innych mrożących krew w żyłach horrorów. Sama stawiałam na jakieś robalątka we włosach albo grzybki na ciele.

Insektów dziecię nie przywiozło, ale przytargało ze sobą smrodek. Pochodził on, jak się okazało ze stópek wsuwanych do pełnych ciżemek, bez skarpet. Nie zdziwił mnie zatem worek z samymi butami, wieziony osobno:)

Przyjaciółka mojej córy wyskoczyła z autokaru w ….górze od piżamy mojego dziecięcia:)

Hitem okazały się opowieści o wyścigach na walizkach z kółkami i przypalonej na ognisku odzieży.

Przy przepierce okazało się, że w praniu wylądowały obce majtki i skarpetki a mamuśka już nie drążyła tego tematu.

Wiadome jest, że bez względu na rozmiar posiadany, ubrania od koleżanek się pożycza i działa to w obydwie strony. Nie dziwią zatem już domowników rozprute w kroku geterki…..

Dorosła 8-latka wróciła uśmiechnięta, zadowolona i od progu oznajmiła, że za rok też jedzie. Mamuśka staje się wyjadaczem tego tematu i za rok będzie o jeden wyjazd mądrzejsza.

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *