Dojrzewanie

Nie będzie to wpis o buntach i o rozmnażaniu. Będzie to prawda o mamuśce.

Kiedyś w zamierzchłych czasach mamuśka myślała, że wypoczywa, wyjeżdżając na weekend do hotelu z przytupem. Basen, Spa, bawialnia dla dzieci, plac zabaw, rastuaracja, bar, kręgielnia.

Co mi było z tego jak plac zabaw stał w wodzie, bo lało się z nieba. Na basen poszliśmy raz, bo jeden basenik był za mały dla dynamitki a drugi jeszcze za duży i dziecię się nudziło.  Bawialnia była pokojem wypełnionym zabawkami i i tak kończyło się tak, że mamuśka animowała swoje latorośle a przy okazji kilkoro innych, co się akurat szwędało. Spa….ach chciałoby się, ale kiedy. Po śniadaniu zajęcia z dynamitami, po obiedzie spacerek lub aktywności fizyczne a wieczorem nie zostawia się mężatego samego, skoro spędzamy wpólnie weekend. Kręgielnia, zdarzało się, ale zasięg elektronicznej niani nie zawsze dostatecznie sięgał. Koniec końcem, mamuśka się stresowała, że dynamit spadł z łóżka, albo się dławi itp. Matki skrzywione tak miewają. Bar…jasne tylko kto rano wstanie o 7:00 i ogarnie dziatwę????.

O poranku w takim przybytku luksusu, trzeba siebie i całą gromadkę zrobić na bóstwo, by nie odstawać. Spróbuj przyczłapać w dresiku, bez zrobionego oka a na pewno nie jedno oko zrobione będzie z satysfakcją wpatrywać się właśnie w ciebie.  Spróbuj mieć na nodze trampek z sieciówki a nie Enki. Dziecięta winny być oczywiście zapięte pod szyję, wyrychtowane jak na uroczystość rodzinną i tak co rano.

Wieczorne kolacje w postaci kanapeczki lub zapiekanki to cel nieosiągalny a jedzenie dwa razy dziennie ciepłego, obiadu to za dużo dla brzucha a dla portfela też nic przyjemnego. Zwykle kończy się to przemytem towarów zakazanych ze sklepu do pokoju hotelowego i upychaniem kawałków wędlin między wysoko cenionymi miniaturkami whisky.

Tak się nie da odpoczywać, tak się tworzą wrzody a dzieci ze stresu obgryzają paznokcie.

Dopiero stara mamuśka ( po trzydziestce :)) dojrzała do prawdziwego odpoczynku. W Willi z dostępem do kuchni i lodówki, jadalni, pici bawialni i pici placu zabaw. Gospodarzy serwujących śniadanka co rano. Wreszcie można poruszać się po obiekcie w papciach i dresie. Nikt nie zagląda spode łba na rorzucony włos, który i tak za godzinę zniknie pod kaskiem narciarskim. Nikt nie mlaska na widok termicznej bluzy zamiast koszuli na kancik. Jak znudzi ci się stołowanie poza domem, możesz wrzucić na ruszt w dostępnej kuchni co ci się podoba i poczuć się jak w domu. Wszyscy ze sobą rozmawiają a garstka dzieci umawia się na wyjazd za rok. To jest właśnie odpoczynek.

To jak przejście z korporacji do małej rodzinnej firmy.

Ciekawe jak będę wypoczywać na starość. W lesie????

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *