Sok……

Niepozorny dzień…. Pojechałam do sklepu uzupełnić ogromną tytę mojej dynamitki, nieco mniejszą tytę dynamita, żeby łajzie nie było smutno i przykro. Żeby słodyczy w torbach nie było za mało, znalazło się tam także wypełnienie chrześniaka. Wyglądałam przy kasie jak pani z głęboką depresją, zajadająca smutki kolorowymi smakołykami.

Nie byłabym sobą, gdybym po drodze nie zmieniła drogi i nie wskoczyła na targ. Miałam w planach w tym roku zrobić malinowy soczek, ale obudziłam się jak maliny się skończyły. Pojechałam z nadzieją, że jeszcze jakieś znajdę w dobrej cenie i …..udało mi się upolować 11 kobiałek w całkiem przyzwoitej cenie. Hurraaa…….przecież nie mogłabym się choć jeden dzień nudzić.

Po drodze do domu na targu napotkałam stragan niezwykłej polonistki ( wiaderko z ceną po prawej) Do tej pory nie znałam takiego ziarna:)

blog 3

Wytargałam stary babcini sokowniki i ……już po dłużej chwili okazało się, że zrobienie tego soku będzie nie lada wyzwaniem. Sokownik jak najbardziej sprawny, ale niestety wężyk odporowadzający sok okazał się bardzo wysłużony. Za każdym razem gdy zwalniałam zacisk, guma pękała w innym miejscu. Najpierw zalało mi szufladę ze sztućcami, potem pozostałe fronty……soczek kapał z coraz to krótszego wężyka i powoli spływał na spód garnka. Szkoda było przerwać procesu, więc zlewałam soczek i parzyłam sobie paluszki. Prowizorkom nie było końca, ale się udało. Mycia i sprzątania miałam oczywiście jak po wybuchu bomby……..Chciało się babie domowego soczku malinowego…….A dla tych, którzy myślą, że to koniec fatum …..dno garnka się przypaliło…….tak żeby smak soku był głębszy:)

spalone

blog 1A po burzy zawsze jest tęcza….i u nas się pojawiła…..

blog 2

Mamuśka uznała to za dobry znak i poszła się skatować na godzinnych zajęciach z Deep Workout. Teraz już wiem gdzie mam brzuch i pośladki:) Okazało się, że mam tam nawet mięśnie o których zdecydowanie zapomniałam.

Podsumowująć: spaliłam sokownik babci, wyrwałam wężyk z korzeniami, ponaciągałam sobie nieznane mi dotąd mięśnie i zrobiłam furę soków. To był jednak szalony dzień pełen kolorów, jak prawie każdy w naszym domu.

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *