Detoks mamuśki podejście drugie

Stało się co było nieuchronne. Zadek zaczął znowu rosnąć a morale mamuśki spadało. Właśnie dlatego szczegółowo zaplanowałam wyjścia z domu i wcisnęła dietę cud oczyszczającą w grafik rodzinny.

Godziny czytania i przygotowywania listy zakupów. Kolejne stania w kolejkach i targania tony warzyw i owoców.

Detoks miał polegać na jedzeniu przez tydzień czasu wyłącznie owoców i warzyw, w formie surowej i gotowanej oraz pieczonej.

Niestety kolejny raz okazało się, że moje samozaparcie jest w zaniku i grozi mi wstręt do warzyw.

W przeddzień planowanego oczyszczania mamuśka stała przy garach i przygotowywała cuda na kiju, żeby następnego dnia mieć czas na życie.

Ranek zaczęliśmy z mężatym od szklanki ciepłej wody z cytryną a zaraz potem wysączyliśmy zielony koktajl owocowo-warzywny. Tak mogę zaczynać każdy dzień. Niestety zdarzenia następujące po śniadanku nie były już takie kolorowe.

Sałata, kiełki, pomidory i sos musztardowo-cytrynowy. Nie brzmi to źle, ale już po godzinie kiszki mi marsza grały a pić mogłam tylko ciepłą wodę z imbirem, miodem i kurkumą. Samo dobro….bllllleeeeeeeeee.

W międzyczasie udałam się na zakupy po róg obfitości dla pierwszoklasistki. Pech chciał, że pustą znalazłam w sklepie ze słodyczami. Możecie sobie wyobrazić co się ze mną działo jak tam wlazłam. Myślałam, że umrę kuszona zapachami czekolady, unoszącymi się po całym pomieszczeniu. Taką torturę mogłam wymyślić tylko ja!!!!

Na obiadek planowałam makaron zrobiony z marchewki i cukinii, polany sosem pomidorowo-paprykowym.Niestety wszystko stanęło mi w gardle i mimo iż wyglądało smacznie nie udało mi się zjeść nawet połowy.

Ostatnim razem obejmowałam klozet w drugim dniu i myślałam, że się oczyszczam z toksyn. Rany jacy ci ludzie łatwowierni i naiwni, żarcie stało mi w gardle i dlatego je zwróciłam.

Podjęłam decyzję że pieprzę detoks. Jadę po południu z dziećmi na lody i od dziś jem mniej i akceptuję swoje kilogramy.

Jak nie będę mogła się ogolić w kroku bez używania lustra, lub bez podnoszenia fałdki….wtedy pomyślę o odchudzaniu. Na razie mam to w nosie.

Wieczorem idę pobiegać.

To był najdłuższy detoks w moim życiu:)

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *