Włochy……dynamicznie

Już trzeci raz wybraliśmy się rodzinnie do pięknej, słonecznej Italii. Przed sezonem, przed tłumami, za to w przystępnych cenach i cudowną pogodą.

Dlaczego właśnie Włochy???? Nasze podróże wakacyjne staramy się odbywać samochodem. Kiedyś główną przesłanką była ilość bagażu, teraz nie musimy targać łóżek i kołderek a jeździmy tam nadal. Obieramy miejscowości w okolicy Wenecji, ze względu na odległość od domu. Wygodnie nam pojechać na noc, gdy dzieciaki śpią w samochodzie. Dziesięciogodzinna podróż porównywalna jest z wyprawą ze śląska nad polskie morze. Autostrady przez Czechy i Austrię są wygodne do pokonania a nic tak nie rozjaśnia dnia jak wschód słońca w Alpach:)

Drugim argumentem naszych wizyt w Italii jest piaszczysta plaża i czysta morska woda. Plaże włoskie są ciemniejsze niż nasze krajowe, piasek ma pochodzenie wulkaniczne i dlatego ma ciemną barwę. Woda wyrzuca na brzeg cudowne muszle w bajkowych kształtach a w samej wodzie można poruszać się bez obuwia. Minusem ciemnych piaszczystych plaż jest jednorazowe zajeżdżanie jasnych strojów kąpielowych dziecięcych. Nie wiem jak wasze pociechy, ale moja skutecznie wciera ciemny piach w cały strój:)

wlochy

Ostatnim najważniejszym argumentem skłaniającym nas do powrotów do Włoch jest …..papu. Mamuśka kocha jedzenie, małż nie różni się w tym temacie a młodociany zakochał się w owocach morza:) , Nie znam dziecka, które nie lubi makaronów.

wlochy 1

Z pizzą jest różnie, ale tamtejsza jest tak lekka że przekona do siebie najbardziej opornych jej przeciwników. Młoda nie jadała pizzy do czau pierwszych wakacji w słonecznej Italii. Kochamy ravioli i tortellini, ale kto z Polski nie lubi pierogów. Desery….lody nakładane wielkimi łychami, bez wyliczania gramatury gałki, w nieziemskich smakach. Bezy, tiramisu i pana cotta a do tego uzależniająca kawa. Oliwki olbrzymy z pestkami, mozzarella z bawolego mleka i pomidory pachnące słońcem. Parmezan, szyneczka i grissini. Wszystko to można tylko polać włoską oliwą i …..trzy kilo w tyłku więcej. Jak tu nie kochać tego kraju.

obiadek

W tym roku eksperymentalnie wybraliśmy się na kemping PRA’ DELLE TORRI , jako goście Eurocamp’ u. Powiem szczerze, że bardzo się bałam warunków lokalowych i czystości w kempingach, ale miło się zaskoczyłam. Samo miejsce jest przepiękne, znajduje się niedaleko miejscowości Caorle. Kemping jest zamknięty, posiada dostęp do plaży i bombowego kompleksu basenów. Poza tym na miejscu jest kilka restauracji, sklepy i lodziarnie. Można się nawet wyżyć artystycznie, dekorując odlewy gipsowe na pamiątkę pobytu w tym cudnym miejscu.

jula maluje wlochy

Całość obsługiwana jest przez animatorów, którzy dopadają dzieci już z rana na plaży a wieczorem fundują im disco:) Niestety animatorzy nastawieni są głównie na turystów z Niemiec. Zdarzają się tacy którzy co nieco powiedzą w naszym języku. Jest to bariera dla małych dzieci a dla większych myślę, że nic innego jak motywacja do nauki.

DSC_2331

W trakcie dnia na terenie kompleksu można skorzystać z zajęć fitness i pograć w minigolfa i golfa. Na terenie ośrodka są boiska do siatkówki, koszykówki i piłki nożnej a nawet stoły do pingponga.

Naszym sposobem na odpoczynek okazało się ciepłe czyste morze, połowy krabów i poszukiwania muszelek.Potem dokonywaliśmy selekcji co ładniejszych i ich skrupulatnego płukania. Nikt nie chce wozić ze sobą smrodu do domu:)

DSC_2182DSC_2174

Popołudniami atrakcje zapewniały nam kompleksy basenów, nie skąpiące cienia pod parasolami na rozkładanych leżaczkach. Zachwyciły nas place zabaw w wodzie, na których sami moczyliśmy pupy:)

statekPrzed naszym kempingiem było miejsce, gdzie dzieciaki mogły pojeździć na hulajnogach a po całym ośrodku ganialiśmy ich na nogach a oni pedałowali raźnie na rowerach. Niestety w samochodzie zabrakło miejsca na rowery staruchów i musieliśmy gonić dynamity:). Przez 8 dni nasze dynamity wyjeździły się na dwóch kółkach do woli a my mieliśmy jogging.

DSC_2291

Podpatrzyliśmy rodziców, którzy na wielkich hulajnogach poruszali się wraz z dziećmi. Dziecię stało z przodu a rodzic rozpędzał pojazd. Trzeba by pomyśleć o takich rozwiązaniach.

Nasze kempingi były klimatyzowane a same składały się z dwóch niezależnych sypialni i jednego pokoju przechodniego. Ostatni posiadał w pełni wyposażony aneks kuchenny i ciepłą bieżącą wodę. Łazienka choć bardzo mała, funkcjonalna i w zadowalającym standardzie. Lodówka i mikrofalówka ( dla nas mebel) oraz setki małych schowków na manele zabrane z domu. Domek posiadał tarasik na podwyższeniu, dzięki czemu mogliśmy jeść posiłki na świeżym powietrzu a robactwo nie wspinało nam się po nogach.Robale nie miały tam szans, bowiem co tydzień systematycznie spryskiwano wszystko w około przeciwko komarom i robactwu. Prawa że fajnie?

DSC_2096

Na wyposażeniu domku była suszarka na pranie oraz koce i poduszki, bez poszewek. Wynajemca daje możliwość pożyczenia pościeli, ale my wolimy zabrać swoje poszwy z domu. Wspomniany aneks umożliwia w pełni żywienie na miejscu, to dla dbających o swoje zdrowe jedzonko lub dla rodziców maluszków. Mamuśki mogą uwarzyć na miejscu zupkę i wsadzić ją do lodówki a w porze obiadowej podać maluszkowi w klimatyzowany pomieszczeniu przy stole lub na tarasie. Dla mieszczucha z bloku taki kemping to luksus.

Sam obiekt zapewnił nam tyle atrakcji, ze nie ruszaliśmy się nigdzie poza jego granice w celu zwiedzania. Temperatura 32 stopnie też nie skłaniała do wpakowania szarańczy do puszki. Moczyliśmy się więc naprzemiennie w morzu i basenie. Zajadaliśmy pastą, pizzą i owocami morza a wieczorem po zaśnięciu dynamitów testowaliśmy lokalne wina:) Domki wyposażone były w przenośne grille, więc można było się poczuć jak na działeczce.

DSC_2231

Sekretem wypoczynku rodziców dynamitów był fakt, że pojechaliśmy z kilkoma rodzinami. Dało nam to dziesięcioro dzieciaków w wieku od 2 do 6 lat. Dzieciaki bawiły się naprzemiennie ze sobą, gościły u siebie nawzajem i dawały nam wszystkim oddech.

morze

Wakacje się udały, baterie słoneczne naładowane a teraz my będziemy z zazdrością spoglądać na turystów wyjeżdżających z domu:)

Oczywiście jak każdy wyjazd z dynamitami i nerwową mamuśką i mężatym podczas podróży nie mogliśmy się dobrać w spaniu i zmorzyło nas w tym samym czasie. Stanęliśmy więc na parkingu, by się wyspać. Niestety ten projekt został zawetowany przez dynamity i musieliśmy próbować jeszcze dwa razy. Udało się nam przespać na siedząco godzinkę i pognaliśmy dalej. Mamuśka nie mogła się rozbudzić i prócz picia ohydnej coca coli, szczypała się w policzki i żałowała że nie ma wejścia na słuchawki w radiu. Kolega ma patent na jazdę nocą, podłącza słuchawki i sam sobie wrzuca najbardziej ostre techno. Dzieciaki się nie budzą a on nie ma szans zasnąć przy takim huku:)

Za rok odwiedzimy inne miejsce i na pewno podzielę się wrażeniami.

Mamuśka

A wy gdzie jedziecie???? napiszcie mi, może się zainspiruję:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *