Wycieczka do Krakowa

Dawno nas nie było, bo obecnie ciała dynamitów targa jakiś bakcyl i gorączkują naprzemiennie. Wiosna, wiosenka z żółtym gilem na sukience:))

Zanim jednak dopadła nas choroba, udało nam się odwiedzić ukochany nasz Kraków. Tym razem oprócz spotkań towarzyskich postawiliśmy na rozrywkę dla dzieciaków.

W niedziele rano wybraliśmy się do fabryki cukierków CIUCIU.  Nie daleko rynku krakowskiego w pięknych okolicznościach przyrody, mimo że trochę wiało….. Wcześniej nie zapomnieliśmy dokarmić tłustych krakowskich gołębi.

DSC_0805

CIUCIU można odwiedzać już od 10:00 rano

DSC_0816

DSC_0825Dopiero od 11:00 można oglądać pokazy robienia kolorowych landrynek. Pokazy są bezpłatne, odbywają się co godzinę i trwają ponad pół godzinki.

DSC_0821

DSC_0826Panie za wielką pleksi pokazują cały proces robienia cukierków. Niestety nie można dotykać cukierasów, bo masa karmelowa jest gorąca.

DSC_0828Pooglądaliśmy jak Pani barwiła karmel

DSC_0831Poznaliśmy skomplikowane narzędzia, służące do dzielenia porcji karmelu 🙂

DSC_0834Podglądaliśmy rzeźniczy hak, służący do naciągania bezbarwnego karmelu w celu zmiany jego barwy na biały.

DSC_0838Panie pieczołowicie formowały wały, wałki i wałeczki

DSC_0839Całość nadzorowali wyposzczeni…..

DSC_0840Pani skręciła ogromny, dwukolorowy wał, nie przypominający cukierków.

DSC_0842

A potem……..ciągnęła….. i ciągnęła….

DSC_0845Cienkie wałeczki toczyła.

DSC_0846A potem kolejnym specjalistycznym narzędziem dzieliła babeczka, małe cukiereczki.

DSC_0847A potem się okazało, że te walce i wałeczki w środku wyglądały tak…

DSC_0850Po całej imprezie mogliśmy sami zrobić lizaki z masy karmelowej.

DSC_0862DSC_0871Takie niby odciskanie w formach silikonowych i wbijanie patyczków, ale w domu nie robiliśmy tego jeszcze 🙂

DSC_0869Całość oceniłabym na 7 w skali 10, ale dzieciom się podobało. Nażarły się słodyczy przed obiadem i to było najfajniejsze.

Przyznam szczerze, że myśleliśmy że zajmie nam to więcej czasu….. Dobrze, że urocze Panie ze skrzydełkami pojawiły się na tej samej ulicy. Reklamowały lokal, który umilił nam resztę czasu przed obiadkiem.

DSC_0875

Żaden szał, pokoik w kamienicy….dzieci nie chciały wyjść.

DSC_0876Okazów nie było wiele, bo większość wisiała jeszcze w kokonach…

DSC_0884DSC_0886

Urocze Panie z bloku wschodniego oprowadzały nas po wielkim, parnym pokoju a motyle wprost lepiły się do nas.

DSC_0893Córa nie chciała wychodzić.

DSC_0885Całość wizyty w muzeum umilały nam ptaszki latające po pokoju.

Udało nam się załatwić to przed obiadkiem, więc spokojnie można wrzucić takie atrakcje w wycieczkę po Krakowie.

Teraz tylko wspominamy bo w domu znowu choroba, tym razem Anginka……

Mamuśka

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *