Wolność … i swoboda

Już dawno pogodziłam się z myślą, że po przyjściu na świat dynamitów nie mam wolności.

Skończyła się wolność słowa, bo wszystko co powiesz może zostać użyte przeciwko tobie. Otoczenie będzie wywalało gały, że odzywasz się tak przy dziecku a czasem i do dziecka. Nastał kres siarczystych przekleństw przy podniesionym ciśnieniu. Zostało mi „motyla noga”, „cholewka”, „ciupaga”….

Koniec z wolnością wyboru, no bo przecież nie pojadę na wakacje do Afryki albo Wietnamu. Choroby, syfy, insekty i czający się za rogiem złodzieje dzieci:) Poważnie mówiąc, nie wybiorę się już długo na wypad do Paryża ot tak w weekend, bez sprawdzenia miejscówki i częściowego zaplanowania wyprawy z dziećmi. Owszem wyprawy takie też są fajne, ale różne od tych dawniej.

Po urodzeniu dzieciaków rodzice czają się pod kołdrą i kneblują w nocy. Takie pieszczochy cichaczem:)

Dopóki dziecięta były małe i nie zabierały głosu mogłeś sobie człeku dłubać w nosie. Mogłeś puszczać bąki we własnym domu czy samochodzie. Teraz sam uczysz, że nie dłubiemy w nosie w towarzystwie i nie smrodzimy przy innych.

Dziś prawie się posikałam w drodze z przedszkola. Dieta oscylująca w kierunku wegańskiej, warzywka i grochy sprzyjają wzdęciom. Poza tym w pewnym wieku człowiek inaczej trawi. Nie ma się co tłumaczyć i czerwienić, mamuśce się wymsknęło w samochodzie. Udawałam, że nic się nie stało. Nosy rano były ciut zatkane i myślałam, że ujdzie mi to płazem. Niestety ORMO czuwa i młody zaraz wyczaił, wyśmiał i skarcił…… Poczułam się jak dziecko…..A jak mi było wstyd. „Mamo no wiesz co?!!!!, powinnaś przeprosić a w ogóle to dlaczego nam to robisz?!!”

Cóż teraz to tylko mogę podłubać w nosie pod kołderką a bączka puścić w wannie. Wolnoć Tomku w swoim domku???? Nie z dziećmi.

Przynajmniej nie jest nudno.

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *