Ach, co to był za bal…

Co roku o tej samej porze jest bal.

Co roku i tej samej porze rodzice są zaskoczeni, jak drogowcy zimą.

Co roku o tej samej porze mamuśka móżdży.

Co roku o tej samej porze mamuśka nie jest zaskoczona, bo kupuje kostiumy już na początku roku:)

Taka sprytna bestia z tej mamuśki, ot skubana.

Co z tego, że kostiumy zakupione. Młody za cholerę nie da sobie zmierzyć aż do przedednia imprezy. Dzięki temu mamuśka ma zajęcie na wieczór dość długi i jak kopciuszek podwija rękawy i nogawki, zwęża. Choć w kącie kurzy się maszyna po babci, mamuśka z igłą w ręku traci słaby już wzrok przy nawlekaniu igły. Trzeba przyznać, że w tym roku mało zeza od tego nie dostałam. Strój okazał się szałowy, ale młody atleta za wąski wszędzie do niego i trzeba było ręcznie dziergać.

Młoda dynamitka z radością przymierzała kostium tysiące razy i trzeba było chować, by uchronić przed przedwczesną dewastacją. Mamuśka wyhaczyła używany strój Disney’a z gadżetami. Co to była za radocha, jak młoda dorwała świecącą różdżkę. Niestety oczywiście w przeddzień balu okazało się, że Dzwoneczek miał zielone buty z białymi bąbelkami……..No to masz babo placek i kombinuj buty dla Dzwoneczka. Na szczęście młoda miała jeszcze białe baleriny, więc mamuśka machnęła je mazakiem na zielono a na taśmę dokleiła kulki z waty. Trzeba być kreatywnym, żeby dziecięta zadowolić. Młoda oszalała z radości a to jest najważniejsze.

Poranek przed imprezą musiał być poprzedzony lekcją BHP. Młody otrzymał kategoryczny zakaz używania plastikowej atrapy komórki jako broni… Nieletnia, zakaz brania do buzi berła:) Przezorny zawsze ubezpieczony.

bal 1

Samo przebieranie dwójki w jednej ciasnej sali, było doskonałym porannym treningiem. Młody wił się po ziemi w spazmach, bo koszulka ze Spidermanem nie mogła być zakryta przez kurtkę strażaka. Młoda zdążyła kilkukrotnie rozwalić sobie fryzurę, sprawdziła czy bąbelki z waty nie odpadną….i odpadły. Taka mała rzeźnia z dodatkowymi efektami dźwiękowymi……

bal

Niech żyje bal…..lalalalalal…..i nerwosol

Niech żyje bal……lalalalalal…..i czekolada

Niech żyje bal…..lalalalala…..czas zawiesić sznur na jabłonce….

No dobra zapędziłam się.

 

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *