Ćpunka świąteczna

Mak, mak, wszędzie mak. W tym roku wydaje mi się, że jadam go niemalże trzy razy dziennie.

Przerobiłam w tym roku prawie kilo ustrojstwa i na sam widok powinnam uciekać a ja dalej jem!!!!

Podejrzewam, że mamuśka wpadła w nałóg i boję się, że zaniedbam moje biedne, nieszczęśliwe dynamity.

Ogłaszam, że jeżeli kolejne posty będą opóźnione będzie to oznaczać, że zaćpałam go ponownie.

Na dodatek w tym roku dni wolnych jak w wakacje:) Nie muszę sobie nawet wina grzać, wystarczy mi miska makówek i tyle.

A wy co robiliście w tym roku z makiem??? Podzielcie się, może w przyszłym roku przerobię dwa kilogramy:)

Zakręcona…Mamuśka oczywiście

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *