randka…randeczka….randunia….

W zeszłym tygodniu dostaliśmy z mężatym najlepszy prezent od rodziny. Zabrali nam dynamity i …… pozwolili tyrać bez nich. Miast leżeć i pachnieć, walnął ślubny z sąsiadem podłogę w kuchni nową, odmalował kuchnie i generalnie się upocił bidok. Mamuśka oczywiście latała na szmacie i pociła się strasznie. Podobno gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni a my byliśmy głównie styrani.

Na szczęście wyposzczone małżeństwo tak dawno nie było bez dzieci i skorzystało choć ciut. Kino w doborowym towarzystwie. Już nie musieliśmy rozmawiać wieczorem o filmie który mamuśka zobaczyła w poniedziałek a mężaty we wtorek:) Wróciliśmy do pustego mieszkania a mamuśce było pusto. Generalnie męzaty stwierdził, że jestem psychicznie chora, bo wiecznie o nich myślę jak ich nie ma. Nadopiekuńcza??? może, ale taka już jest mamuśka. Szalona, nieprzewidywalna i wiecznie jej brak tych małych upierdliwych dynamitów.

W ten weekend też skorzystaliśmy i poszliśmy pośmiać się przez ponad cztery godziny. Kabaretowa nocka była zaista. Mamuśkę bolał brzuch a po powrocie powiększyły mi się zmary pod oczami:) Mało mi zwieracze nie puściły w trakcie ze śmiechu i poważnie wyluzowałam się całym ciałem. Żadne tańce i chlańce…. tylko śmiech…..ryłam aż się zanosiłam:)

Mamuśka bez dzieci jak spuszczona ze smyczy, ale znajda bo szuka pana. Nie mogę żyć bez tych dwóch łobuzów. Psują mi krew codziennie, ale i tak śmiechu jest z nimi po pachy. Może trochę mniej niż na kabaretach, ale boki zrywam czasem. Dziś młody prowadzał mnie prawie godzinę po osiedlu, w celu pokazania mi widoku:) Nie znalazł, ale się nałaził i wymęczył u mamuśki podróż „na barana” 🙂

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *