Śam

Zosia samosia z tego mojego dynamita syna. Normalnie cieszę się jak sam ściąga buty albo rozbiera się z kurtki. Ostatnio przegina z tym Śam.

Wczoraj robiliśmy wspólnie zakupy i mamuśka nie wzięła ze sobą koszyka na zakupy. Przyrząd nie tylko ułatwia przemieszczanie się z zakupami, ale uziemia szkodnika. Oczywiście młody aż zawrzał na samą myśl o wolności i pomocy mamuśce w zakupach. Ściągał z zapałem warzywa z półek i oglądał owoce, żeby były świeże. Mało się mamuśka nie poskładała ze śmiechu i nie pękła z dumy:) Po zakupach przyszła kolej na płacenie i tu zaczęła się karuzela. Niestety wzorce bierzemy z domu i tak było tym razem, choć nie do końca. Młoda dynamitka z reguły po zakupach okupuje parapet sklepowy. Małoletniemu się przypomniało i też chciał się wspinać jak siostra. Matka tylko sięgnęła po portfel a młody się ulotnił. W mig znalazł się na zewnątrz sklepu. Mamuśka prawie zeszła na zawał a dynamit tracąc oddech darł się ” mamo ale kopara”:)

Tego samego dnia tysiąc razy wzywany do wypicia syropu, postanowił sam się obsłużyć pod nieobecność rodzicielki. Zastałam go z łyżeczką pełną syropu i kałużą słodkiej mazi u stóp. Jakaż wielka była moja radość.

Samodzielność moich dzieci mnie cieszy, ale czasem marzę o smyczy i GPS’ie żeby nie dostać świra.

Latorośle codziennie każą się mierzyć, ile urosły od wczoraj.Młoda sięga do zamka w drzwiach, więc niebawem czeka mnie pewnie znowu jakaś niespodzianka. …… Może już planują dzień na gigancie???

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *