Monthly Archives: Październik 2014

Pękam

Tytuł postu mógłby nawiązywać do stanu mojego brzuszyska, ale dziś nie o tym. Pękam dziś z dumy, latam pół metra nad ziemią. Moje dynamity dodają mi skrzydeł.

Codziennie z taką pieczołowitością starają się o odpowiednie ciśnienie mamuśki. Jak nie młody to pierworodna, zawsze coś wymyślą albo naparzają się w zaciszu domowym. Continue reading

randka…randeczka….randunia….

W zeszłym tygodniu dostaliśmy z mężatym najlepszy prezent od rodziny. Zabrali nam dynamity i …… pozwolili tyrać bez nich. Miast leżeć i pachnieć, walnął ślubny z sąsiadem podłogę w kuchni nową, odmalował kuchnie i generalnie się upocił bidok. Mamuśka oczywiście latała na szmacie i pociła się strasznie. Podobno gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni a my byliśmy głównie styrani. Continue reading

Kolejny….

Myślałam, że nie będzie już więcej cudownych mężczyzn w moim życiu. Zaczęło się na mężatym, który zmienił moje życie. Kolejny był mój syn dynamit, który miał być ostatni….na pewno na długi czas:) Niestety czasem życie nas zaskakuje. Nie spodziewałam się, że kolejny facet wkroczy w moje życie. Continue reading

Do pracy rodacy

„Moja mama zajmuje się gotowaniem”. To podsłuchałam ostatnio, jak moja latorośl rozmawiała z koleżanką. Moja mama sprząta i pierze…..no rzesz….. Pełnoetatowej pani domu przestało się to podobać. Tyle lat nauki i praktyki……

Poza tym doszłam do wniosku, że nie można pozwolić żeby tylko jedna osoba w domu przynosiła dochód. A jak kogoś zabraknie to co??? Rączka w nocniku i płacz. Kobieta musi być samodzielna. Nie żebym wygłaszała tu jakieś feministyczne manifesty. Trzeba myśleć realnie.

Kocham moje dynamity i uwielbiam z nimi spędzać czas, ale najwyższy czas wyjść do ludzi. Poza tym za chwilę szarańcza polezie do szkół i w pupie będą mieli moje ciasteczka i serniczki.

„Mamusiu a czemu ty idziesz do pracy???” Na pewno nie dla kasy ani kariery, ale przede wszystkim dla zdrowia psychicznego, żeby porozmawiać z dorosłymi.

Mamuśka miała ogromne obawy przed szukaniem pracy po długiej nieobecności na rynku. Z drugiej strony zawsze wierzyłam w swoją siłę przebicia. Tym razem też się nie pomyliłam.

W zeszłym tygodniu wysłałam kolejne Cv. Tym razem była to firma z mojego miasta, duża i obiecująca. Powiem szczerze, że na razie wysyłałam sobie życiorysy dla sportu, bo nie mam opieki dla młodego. Taka niespodzianka mnie spotkała. Wysłałam we wtorek wieczorem, w środę Pan zadzwonił do mnie z rana a w czwartek chciał mnie zatrudnić. Na nic były tłumaczenia, że mamuśka może tylko do 15:30 mimo iż firma pracuje do 17:00. 🙂 Szok!!!! Bardzo się Panu spodobałam i nawet, gdy poinformowałam go że będę dostępna za trzy miesiące, nie poddał się. Mam dzwonić za trzy miesiące, bo widzi mnie w zespole. Masz babo ……pracę:)

Trzeba wiedzieć czego się chce i znać swoją wartość. Ja od razu na rozmowach walę, że mam dzieci i muszę logistycznie dograć cały dom. Jak widać nie taki rynek pracy straszny jak go malują. Mamuśki do boju, jesteśmy zboczone na punkcie zorganizowania i dajemy z siebie 200% normy. Takich pracowników jest teraz mało.

Dziś, żeby nie było że zakochał się we mnie tylko Pan, zadzwoniła Pani. Head hunter też poczuła do mamuśki miętkę i obiecała dzwonić, bo podobno jestem dobrym kandydatem.

Mamuśka lata dwa metry nad ziemią.

Teraz trzeba tylko wrzucić drugiego dynamita do przedszkola..

Mamuśka