Monthly Archives: Wrzesień 2014

Wspomnień czas

Mimo iż od kilku dni mamuśkę targa gorączka i przejmujący ból gardła dziś rano wybraliśmy się na super wystawę.

Dobrze, że skowronki dynamity zapewniają nam budzenie codziennie przed 6:00. Mogliśmy być dzisiaj jednymi z pierwszych odwiedzających wystawę klocków LEGO. Jak widać są dobre strony wstawania z kurami. Uniknęliśmy dzikich tłumów i dzieciaki mogły spokojnie pooglądać wszystkie makiety.

Myśleliśmy wprawdzie że młoda, jako że ma pięć lat, będzie bardziej zainteresowana. Jak zwykle się pomyliliśmy. Dynamitce starczyło niespełna pół godziny na obskoczenie pokrótce wystawy. Miała skubana nadzieję na odwiedzenie sklepu z klockami, choć nikt jej nic nie obiecał.

DSC_0179

Młody był w siódmym niebie. Wszystko oglądał z takim zaciekawieniem i podnieceniem, że nawet mamuśka była wcześniej znudzona:)

lego1Wystawa składa się z kilkudziesięciu makiet zarówno tych z klocków LEGO jak i LEGO DUPLO. Dodatkowo TECHNICS i MINDSTORM. Dla każdego coś miłego. Młoda przykleiła się do gabloty LEGO FRIENDS i prawie lizała szybę 🙂

Mamuśka zakochała się w gigantycznej makiecie Titanica. Co prawda widać było że złożono ją z wielkich bloków ( które też są złożone z małych elementów), ale i tak robi wrażenie.

lego4lego5

W osobnej sali jest kilka makiet poświęconych Gwiezdnym Wojnom i tutaj ślubny wykazywał się wiedzą  na temat statków.

DSC_0185

Dodatkowo jako element wspomnień z dzieciństwa znalazł mężaty model swojego starego Technicsa, który nie jest już w sprzedaży. Pękał z dumy, że posiada model z wystawy.

DSC_0171

Generalnie świetna wystawa, doskonały powrót do wspomnień z dzieciństwa i dobra zabawa. Niektóre makiety są ruchome i posiadają przyciski dostępne dla dzieciaków.

Pomyślałby kto, że oglądanie klocków za szybką będzie nudne. Przeszło mi nawet przez myśl, że dynamity rozniosą wszystko i umrą z nudów. Jak widać wiek nie miał tu znaczenia, każdy cieszył się i podniecał przy innej makiecie.

lego8lego7

Z wystawy wyszliśmy zadowoleni. Nie zorał nas tłum i nie straciliśmy słuchy wśród krzyków.  Poranne odchamianie udane:)

Mamuśka

 

 

 

 

Spełnienie marzeń….

Stało się. Mamuśka w końcu zrobiła coś tylko dla siebie. Odważyłam się i zdobyłam pojechać na kurs gotowania z samym mistrzem Kurtem Schellerem. Zamiast wydawać pieniądze na prezenty urodzinowe dla mamuśki, rodzina złożyła się na ten właśnie kurs.

Pognała więc mamuśka do stolicy. Pognać chciała środkami masowego transportu, żeby pojazd kołowy zostawić rodzinie. Dawno temu koleje nasze ukochane bardzo kulały, pociągi były brudne i śmierdzące, nie rzadko przyjeżdżały na czas. Dziś miało być inaczej, nowocześnie i szybko.  Było nowocześnie, szybko nie było. Niestety nasze pociągi jak nie mają opóźnienia, to nie jadą w ogóle. Dobrze, że mamuśka spięta że nie zdąży wyjechała wcześniej, w innym wypadku byłby klops. Co do czystości, można powiedzieć że elegancja, ale nie Francja. Nie wiem czy to przypadłość naszego kraju, ale nie zdarzyło mi się nigdy korzystać z czystej ubikacji w czystym pociągu. Tym razem brodziłam, miejmy nadzieje że w wodzie a nie czymś innym. Dzięki temu przeczytałam prawie całą książkę, nie tracąc czasu na pierdoły i sikanie:)

Hotel zarezerwowany, kawałek drogi od dworca, miał być podobno łatwy do zlokalizowania. Niestety pechowa pasażerka mamuśka wsiadła do chyba jedynego tramwaju w stolicy, w którym pan nie czytał stacji. Skończyło się na wystawianiu głowy na każdym przystanku, w celu zlokalizowania miejsca przystanku. Nie powiem ciekawie, za oknem ciemno i im dalej w stronę hoteliku tym ciekawsza okolica. Dojechałam na stację docelową i….zaczęłam poszukiwać miejsca noclegowego. Dobrze, że mamuśka nie boi się pytać i trafiła na parę udającą się w tym samym kierunku. Nie powiem okolica urokliwa, zwłaszcza po zmroku i jakie swojskie zapachy:) Był plan, że będę biegać wieczorami, jako że dzieciaków nie miałam ze sobą. Niestety po zapoznaniu się z sąsiedztwem by night, wymiękłam. Moim jedynym sportem podczas wyjazdu było stanie przy garach. Napociłam się jak na siłowni.

 

gotowanie asia 2

Przybyłam na kurs z rana i od drzwi przywitał mnie sam Kurt. Spodziewałam się blichtru i otoczki gwiazdy, ale nic z tego nie zauważyłam. Zaskakująco Pan Kurt jest bardzo sympatycznym i naturalnym człekiem o szalenie zabawnej naturze. Nie wiem jak reszta kursantów, ale ja czułam się tam jak u siebie w kuchni. Gotowaliśmy razem, ramię w ramię z mistrzem.

gotowanie asia 1

Potrawy były bajeczne i smaczne a gotowanie dla mamuśki w takim towarzystwie to dopiero była zabawa. Najgorszym elementem zabawy było jedzenie. Nie żeby nie dało się tego zjeść. Niestety to co gotowaliśmy musieliśmy zjadać a było tego dużo. Biesiadowanie zaczynało się tuż po godzinie 10:00 a kończyło koło 14:00. Brzuch pękał mi w szwach a waga po powrocie krzyczała na mnie.

gotowanie asia 6gotowanie asia 5gotowanie asia 4

Dziecięta nie tęskniły za bardzo a mężaty zapowiedział, że trzeba powtórzyć kucharzenie. Mamuśka naładowała nie tylko brzuch, ale także akumulator dobrej energii. Znowu mi się marzy gotowanie profesjonalne, ale kto mnie zatrudni do 15:00……na razie rozpieszczam rodzinkę…..

Oczywiście jak to zwykle bywa, podczas nieobecności jednego rodzica w domu nasze dzieci szwankują. Młody gorączkował, nie wiadomo skąd i po co. Po powrocie rodzicielki mu przeszło. Małoletnia odreagowała jak mamuśka wróciła i podniosła sobie temperaturkę po weekendzie. Widać sezon przedszkolny można udać za rozpoczęty:)

 

Mamuśka

 

 

Dzień matki???

Codzienność mamuśki to wstawanie wcześnie rano. Na szczęście domowy budzik w postaci syna ukochał sobie ślubnego jako osobę wstającą wcześniej. Dzięki temu wolno mi wstać…. jakieś 20 min później, bo chłopaki do cichych nie należą. Poza tym ogarnięcie mieszkania warto zacząć już od rana.

Wczoraj mamuśka zaprosiła na ploty sąsiadki w piżamach i zasiedziałyśmy się troszkę. Byłam pewna, że rano o 5:30 wstanie mały dynamit krzycząc, że chce śniadanko.

Obudziłam się wyspana o 6:30 i ???? nic się nie działo. Ubrałam, umyłam i pościeliłam łóżko a co lepsze skorzystałam z kibelka w spokoju. Wstawiłam pralkę i czajnik i nic. Pierwsze co mi przyszło do głowy to choroba. Pewnie mają gorączkę i sapią pod kołdrą.

Młody wpadł przed 7:00 do kuchni z radosnym okrzykiem „śniadanko”. Nic tylko kochać takie chwile:)

Nikt nie jest chory i dzieciaki dały mamuśce odespać długi wieczór. Nic tylko spraszać gości na noc:)

Mamuśka miała dziś swój mały dzień matki.

Dzięki dynamity moje

Mamuśka