Monthly Archives: Maj 2014

A to pech

Babcia moich latorośli, matka moja jedyna wraz z mężem swym postanowiła zrobić dzieciom niespodziankę. Zabrali ich na wycieczkę do miejscowej jednostki straży pożarnej. Jeden ze strażaków to znajomy i wcisnął mini wycieczkę w plan dnia. Ech podniecenie, młody kocha służby mundurowe i wozy drabiniaste. Zapowiadało się obiecująco.

Przyjechała rodzina zwiedzać i….. dzieci przerażone ogromnymi samochodami. Młody nie dał sobie założyć kasku a do wozu wsiadł z mamuśką. Zdjęcia rozmazane wyszły, bo dziecięta wystraszone. Specjalnie puszczony kogut wraz z efektami dźwiękowymi miast wprowadzić w osłupienie, wystraszył latorośle do reszty. Generalnie nic specjalnego a miało być tak pięknie. Lody zaraz po zrekompensowały rozczarowanie i przerażenie.

To jeszcze nic. następnego dnia po przedszkolu małoletnie oznajmiła, że była z grupą w tej samej jednostce straży pożarnej i pan nawet sikawka polewał………..

Następnym razem pokolorujemy sobie kredkami w domu:) eoeoeoeoeoeoeoeo!!!!

Mamuśka

To niezwykła niedziela….. lalalala…..multiniedziela

Niedziela majowa, za oknem zimno i pada. Może dlatego Polacy są tak agresywni, bo w Polsce nie ma słońca:)?

Poszła sobie mamuśka z dziatwą do kina i co??? Ot poranek w kinie co to multi dużo rzeczy ma w sobie.

Przy ladzie smrodek mieszającego się oleju i karmelu, bleeee. Mamuśka stroni od chipsa, paluszka i popcornu a dzieciaki nie jadają tyż. Myślała sobie tak mamuśka do dziś, kiedy to się dowiedziała że małoletnia z babunią na wycieczce pałaszowała i chce też i dziś. Nosz cholera mnie wzięła, staram się nie dawać żeby nie ciągnęło do złego. No może źle robię, że nie poszerzam palety smakowej, ale….. Wolałabym decydować sama kiedy i co żerą moje dyamity. Tyle się człek spina i co??? Wielkie G. Cóż więc, witki mi opadły kupiłam mini kubeczek tego z cukrem, bo wybrałam mniejsze zło i …. połowę zjadłam sama żeby zło przyjąć na klatę. Część wyskubała młoda, na szczęście bez entuzjazmu. Nieletni schwytał w locie ze trzy, ale wybrał melona:)

Kino, kino…chodźmy do kina, gdzie jest ten kin??? słyszałam już od 7 rano od młodego. Na sali obejrzał jednego Parauszka i pognał schodami w dól pod sam ekran….bawić się. Młoda została w środku sali z tobołami, wciągnięta w serial na dobre. Prawdziwa kino-maniaczka. Mamuśka wytrwale latała między rzędem „I” i podłogą i było git do czasu. Okazało się, że w ostatnim rządku sali, podczas seansu dla maluszków spał sobie na siedzeniach ŻUL z reklamóweczką. Ot taka senior-śmierdzioch- niespodzianka. Pan z obsługi wyjaśnił, że gość niedzielny zakupił bilet. Ja się pytam na jakiej podstawie się takiemu panu sprzedaje bilecik na bajkę dla dzieci???? Zgrzała się mamuśka nie bez powodu.

I idź tu sobie babo sama z dwójką dzieciąt do kina na baję. To trzeba najpierw przeprowadzić kontrolę sali kinowej.

A jeszcze ciekawostką jest to, że zostałam skasowana za 2 latka. Multi kasa, multi przyjemność, multi bezpieczeństwo, multi zapach i smak…

Mamuśka

Myśl dnia

Montessori jest ostatnio na topie

U nas w domu dziś rano odkryliśmy nową zabawę w tym nurcie.

Młody skubał szczypcami obwisłą skórę na brzuchu mamuśki:)

Trzeba mieć do siebie dystans.

Wyłam z zachwytu a jakie to było kształcące.

Mamuśka

Dino wycieczka

Kiedyś pisałam o wycieczkach z moimi dynamitami, dziś kolejna porcja.

Jako, że mężaty nie czcił święta flagi ani tego drugiego, mamuśka też nie miała długiego weekendu Polaków. Mięliśmy za to poniedziałek majowy wolny, wtedy gdy wszyscy dochodzili do siebie po weekendzie.

Dziś odwiedziliśmy krainę wielkich do nieba dinozaurów w Krasiejowie. Wyjechaliśmy skoro świt, by młody dał radę do ociupinkę przesuniętej drzemki coś zobaczyć.  Prawie otworzyliśmy park atrakcji a mamuśka choć nie piła z rana kawy obudziła się przy okienku kasowym. Niesamowite ile taka przyjemna rodzinna wycieczka kosztuje… przy 4 osobowej rodzinie stówka pęka lekko na same wejściówki. Warto jednak wydać, żeby zobaczyć coś nowego.

Pojechały wapniaki z misją wkręcenia w dinozaury dzieciaków i….. Okulary 3d i trójwymiarowe kino były bombastyczne, choć małoletnia miała stracha że gad wyjdzie na nią z ekranu.  Pociąg, który miał być atrakcją jechał zdecydowanie za krótko a całość do przejścia dla córy była bardzo trudna. Młody wskakiwał co rusz na rączki mężatego i tak sobie radził z dystansem a młoda za ciężka na targanie snuła się jak smród po gaciach. Mamuśka zakręcona opowiadała co wyczytała lub wiedziała, tam pokazała, tu podniosła. Klimat załapał też ślubny a małoletni biegała zachwycony małymi jaszczurami. Niestety te ogromne go przerażały. Małoletnia zaś nie wykazywała za nic zainteresowania wymarłymi tylko co rusz zadawała te samo  pytanie:” Idziemy już na plac?” Sierść się jeżyła mężatemu jak słyszał ujadanie. Pieprzyku całej sytuacji dodawała aura panująca na dworze. Powiewało chyb aż z Alaski, bo mieliśmy czerwone nosy.  Na dodatek mamuśka wyszła z domu w balerinach, bo stajl musi być:)  a mężaty w koszulce i kurtelinie wiosennej. Hej miastowi pojechali na wycieczku:)

Plac zabaw pięknie położony na piachu, fantastyczny, ale powiedziałabym że dla grupy wiekowej 5+. Mimo to zabawa była przednia i wycieczkę można uznać za udaną.

Szałem okazało się oceanarium. Myśleliśmy że jakieś takieś akwaria i tyle a tutaj zamiast wody ekrany wielgachne i okulary do oglądania filmów 3d. Na ekranach prehistoryczni mieszkańcy mórz. Bomba.

W drodze powrotnej z wypiekami na twarzach znowu czasoumilacz zawodził wesoło „daleko jeszcze”. Przecież młoda nie marnuje czasu na sen, mimo że walczy z powiekami. Podobno charakterek po mamuśce ma:)

DSC_8732

Mamuśka

Czy to już kryzys wieku średniego?

Siedzę sobie i piszę, szarańcza na wybiegu z dziadkami zajeżdża biednych. Nie przywykli do wyczynów i już się boję, że trzeba będzie coś na wzmocnienie podać:)

Mamuśka ma jedną z nielicznych chwil dla siebie i co??? Po szaleńczej pogoni ze szmatą, miast czytać sprośne książki….mamuśka zasiadła przy komputerze i kątem oka/ucha słucha/ogląda Mamma Mia. Geba mi się śmieje i pod nosem radośnie podśpiewuję piosenki Abby. A tak niedawno Metallica, Coma, Depeche Mode i takie tam. Teraz Meryl Streep wzrusza mamuśkę. Jesu co się ze mną dzieje?!!!

Myślałam, że to było kilka lat temu, ale okazało się że już 15 lat temu mamuśka w porywie młodzieńczej fantazji wytatuowała sobie cosik na nereczce. Tribal był wtedy popularnym wzornictwem a dziś…. Nie dość że wyblakło ciupkę to jeszcze takie jakieś mazy mam na plecach. Nawet nie wiem co to jest. Dobrze, że nie wydziarałam sobie jakiegoś monstrum:) Dziś mamuśka postanowiła, że trzeba coś z tym zrobić. Nie, nie będę wywabiać tylko….walnę sobie coś bardziej odjechanego w kolorze, żeby było czym zaświecić na plaży.

Oczami wyobraźni widzę …fokę wynurzającą się z morskiej piany …..ale jak się odwraca…..wzbudza zachwyt i zapiera dech w piersi. ( jak się tylko nachyli i fałdy na boki rozrzuci). Biegnę więc zaraz po majówce do Pana Piotra, żeby uczynił ze mnie bóstwo, oby nie ubóstwo:)

Mamuśka