Sajgon…na wsi…..

Wiecie jak to jest, jak się baba chce czymś popisać??? Dzieci z reguły zapominają języka w gębie a reszta nie wychodzi. Tym razem było podobnie.

Mamuśka pojechała z mężatym i latoroślami za miasto. Cel był taki by się najeść sajgonek i odpocząć w ogródku. Efekt końcowy był taki, że obżarła się głównie mamuśka i koleżanka z chłopy dostały niewiele. Nie wiem czy powodem były nie swoje gary, czy coś innego. Złej baletnicy…….. rozwalało się to strasznie, ale było smacznie. Żartowałam nawet, że powinnam tutorial zrobić filmowy i pokazać przysmażone za mocno sajgonki z informacją żeby zarumienić je troszkę 🙂 Śmiechu było co nie miara, ale wyluzowaliśmy się wszyscy. Mam nadzieję, że znajomi  zjedzą u nas coś jeszcze, niekoniecznie przywiezione z domu czy zamówione 🙂

I  weź się tu babo popisz!!!

Mamuśka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *