Mamuśka u fryzjera

I wybrała się mamuśka do fryzjera, zrobić się na….ubóstwo… tym razem dosłownie. Od lat chodziłam do zaufanej, ukochanej, czytającej w moich myślach fryzjerki. Zawsze mi się podobało a i inni zwracali uwagę na nietuzinkowe cięcia. Tym razem jednak mamuśka przegięła z nietuzinkowością. Jako że moja ukochane fryzjerka się rozmnożyła i ma przerwę, mamuśka musiała znaleźć kogoś na zastępstwo.

Wstyd pomyśleć jak się to skończyło. Trzygodzinna nasiadówka u fryzjera, cena powalająca z nóg i efekt piorunujący. Pani usilnie próbowała przekonać wystraszoną babę, że ten kolorek to w świetle dziennym będzie wyglądał inaczej. Rano okazało się, że mamuśka wygląda jak żywa reklama fermy kurzej. Taki żółty kurczak z krótkim włosiem. Masakra na całej linii. Mamuśka wyła pół poranka, następnie powędrowała do osiedlowej fryzjerni narzucić inny odcień na łepetynę. Wyszło….. ciekawie, ale wciąż dziwnie i niezadowalająco i co gorsza kolejna kasa wypłynęła z portfela rodzinnego. Jacyś ci artyści sztuki fryzjerskiej ostrożni a niektórzy mają taką fantazję i gest w nakładaniu rozjaśniaczy.

Mamuśka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i ….. pojechała do drogerii. Wybrała farbę i w godzinę wyglądała…. jak by nigdy nie zmieniała koloru włosów. Szkoda tylko wylanych łez, pustego portfela i włosów. Następnym razem jadę po farbę z drogerii a ścinam się byle gdzie za 5o zł i na pewno będę bardziej zadowolona.

Czasem fanaberie nie wychodzą nam na dobre. Po co wydziwiać i się stresować. Miałabym wolny wieczór i przedpołudnie a do tego parę nowych bucików…. Ech baba już ściga czterdziestkę a głupia czasem jak uczennica.

Mamuśka

2 thoughts on “Mamuśka u fryzjera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *