Weekendowe wypociny

Mistrz wymówek. Tak mogłabym nazwać mojego ślubnego. Chorował przez prawie miesiąc. A to kaszelek, a to katarek a to wysypki a to łamanie w kościach. Generalnie ni do garów, ni do wyra ni do gadania. Charkał, smarkał, pocił się po nocach i dzieci mi budził. Kochająca żona opisuje męża. Niejedna by nie wytrzymała. W końcu mamuśka wzięła sprawy w swoje łapki i jako niepraktykująca farmaceutka podziałała.Bagnet na broń, piguły w dłoń i reżim. Niestety mężaty jest moim trzecim dzieckiem i nie mniej ciężkim w obsłudze. A nie wziąłem ( choć mi żona położyła na stole pod nosem) bo nie jadłem obiadu,  bo nie mam nic do popicia, bo nie mam czasu, bo mam pyszny smak kawy w ustach, bo chyba już brałem……lista „bo” jest długa a matka i żona gestapo lata i ponagla. I co??? Nie ma gila. I co??? Nie wypluwamy co rano z wielkim hukiem w łazience nie wiadomo czego. Nie wiercimy się i stękamy, że nas coś boli. Batalia wygrana, ale ciężko było…… Pora wywiesić białą flagę.

Poza tym w ramach zrzucenia sobie z barków obowiązków, mamuśka zaczęła piec dzieciom bułki. Serce mi krwawiło, jak widziałam nieletniego jedzącego codziennie paskudną kajzerkę z piekarni. Bułę białą, która dnia następnego była kamienna. Znalazła mamuśka przepis, przerobiła go pod warunki zapasów w kuchni i ….powstały takie buły…..

buły

 

Młoda kocha taką bułę, mężaty zjada ciepłe a małoletni dał się oszukać i rano nie podjada na spacerku białej kajzerki tylko je mamuśkową bułę. Myślałam, że będą czerstwieć i nikt ich nie zje a tymczasem…borem, lasem…… znikają a mamuśka dopieka i ulepsza. Dzieciaki czekają a ślubny cieszy się, że zje bułę.

A dzisiaj mamuśka zainicjowała nową pasję córci. Poszliśmy sobie na łyżwy i ……. okazało się, że wyszukane dwutorowe są za małe. Ślubny pocił się na myśl o wypożyczeniu normalnych łyżew na pierwszy raz a mamuśka się uparła. Zawiązała ciasno figurówy i ciągnęła dziecię po lodzie ponad pół godziny.  Młoda nie chciała wyjść z lodowiska. Jutro jak nie będzie padało znowu idziemy. Małoletni odziedziczy podwójne i tym samym zadebiutuje na lodzie w wieku 20 miesięcy a młoda będzie się słaniać z radością po lodzie. Po dzisiejszej siłowni mamuśka jutro szklanki z wodą nie podniesie, ale ile radości.

Nie wiem jak u was, ale my działamy torem kar i nagród. Zakupiliśmy tablicę motywacyjną i …… to działa. Dziś małoletnia pojechała z tatuśkiem kupić malutką zabaweczkę w nagrodę za nazbieranie słoneczek. Dziś młoda wygoniła nas z pokoju przed wieczorynką, bo chciała sama posprzątać. Oczywiście już sobie wypatrzyła jakiegoś ogromnego pets shopa. Mężaty wytłumaczył grzecznie, ze musi na niego zbierać przez kolejne tygodnie, ale twarda jest. Ubiera się sama, choć wcześniej nie potrafiła i zęby chętnie myje. Zaraz umyje mi kibelek i samochód. Cel uświęca środki. Młody na przekór tablicom, nauczył się sam ubierać kurtkę 🙂 I czym ja biedna zmotywuję potem jego??….. a może będzie doskonały??…. jak mamuśka.. :)))

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *