Roczek

Ależ ten czas zleciał. Wydaje mi się jak bym wczoraj zaczęła się wyżalać w sieci a tu dziś mija roczek. Raczkująca, blogująca mamuśka nie spodziewała się, że życie tak szybko zacznie chodzić.

W tym roku moja córka konfiturka doskonale opanowała techniki podnoszenia mi ciśnienia. Stała się też prawdziwym przedszkolakiem. Nie mogę się nadziwić jaka jest samodzielna. Dziś nawet pomagała zakładać buty bratu. Szok. Jeszcze niedawno latałam za nią z nocnikiem, prosząc o kropelkę a teraz. Pannica jak się patrzy. Humorki i dąsy ma po mamuśce. Jak się wkurzymy to obydwie mamy fochy przez godzinę.

Synuś mamusi, łobuz nad łobuzy. Biega i broi, wspina się na wszystko i wszystkich. Ostatnio podłapał gdzieś ” o o?” i jak tylko coś wykombinuje zaraz słyszę wspomniane. Komicznie to wygląda, nie umiem się czasem na niego złościć jak to słyszę. Powtarza już coraz wyraźniej i ma swoje słowa kodowe. Kawa oznacza wszystko do picia, wzbudzamy tym niezłe poruszenie. Wszyscy myślą, że półtoraroczny szkrab pija kawę. Mamuśka nic nie tłumaczy, a niech sobie knują 🙂 Koło to z kolei rysowanie, lata po domu z kredką w ręce i nawołuje mnie do zabawy. Wczoraj nalewałam mu jego kawę do kubka, kiedy usłyszałam koło. Zbrodniarz stał za moimi plecami dzierżąc długopis. Narzędzie zbrodni to nic, najgorsze było dzieło. Obicie krzesła kuchennego pomazane. Na szczęście nasz dom przystosowany jest do takich imprez i mam już zapasowe kilka czystych obić 🙂

W życiu mamuśki poza tym wielkich zmian nie zanotowano. Poza tym, że wciąż tworzę tajemniczą firmę, którą niebawem się pochwalę. No i w tak zwanym międzyczasie załapałam się do projektu Dziecko na warsztat. Wachlarz naszych zajęć popołudniowych w domu i poza nim stale się powiększa, bo mamuśka móżdży co by tu wykombinować kreatywnego. Niezły motor do działania.

Rok temu myślałam, że to długi czas do pisania, ale dziś widzę że to tylko pici kroczek. Przede mną jeszcze wiele do napisania, wiadro żółci do wyplucia. Kiedyś wydam z tego książkę. Wielkie słowa???? Choćby dla samej siebie wydam a co. Jakem mamuśka……

Dzień za dniem płynie sobie. Teraz za oknami deszcz a u nas od niedzielnej nocy jelitówka. Na szczęście zaatakowała tylko konfiturkę. Mamuśka obroniła się po jednym dniu, mężaty zwiał za granicę w delegację. Młody to jakiś żelazny jest czasem chyba, nic go nie wzięło. Młoda zwijała się w bólach, mamuśka wyła z bezsilności. Biegałam z dwójką po poradniach, ganiałam młodą z pojemnikiem na mocz. Koniec końcem rozeszło się po kościach. Młoda zdrowa, jakaś milsza dla mnie. W chorobowym szale i amoku nie chciała na mnie patrzeć, jak wciskałam jej łyżkami wodę do dziubka. Teraz nawet mówi, że mnie kocha 🙂 Chociaż jak tatuś wraca z delegacji, jest święto i mamuśka mogłaby zawisnąć na jabłonce. Nikt by nie zauważył.

Planowałam jakiś konkursik urodzinowy, ale zabrakło mi sił przy chorobowym kołowrotku. Jak tylko się zresetuję, coś wymyślę.

Dla tych co mnie poczytują kłaniam się i dziękuję za zainteresowanie. Dla przyszłych reklamodawców :)….. niebawem będziecie sie o mnie bić 🙂

Liczyłam na jakiś tort od mężatego a tu nic. Wieczorem walnę sobie wielkie lody.  Moja dieta powoli się kończy, schudłam 6 kilosów. Wyglądam o niebo lepiej i czuję się jak…….dzwoneczek. Zdjęć nie umieszczam, bo boję się że Playboy się zainteresuje……….

Mamuśka

3 thoughts on “Roczek

  1. KMK

    Gratulacje roczku!!! Bardzo lubię tu wpadać i poczytywać, jakie życie Mamuśki może byc emocjonujące i pełne zwrotów akcji 🙂 Pozdrawiam!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *