SPAwanie…..

Aniu czas na Colgate ! mamo ja jeszcze rysuje….porysujemy razem??? Spadaj to moje kredki. Tak kilkanaście lat temu brzmiała podrasowana reklama pasty do zębów, ale ja mam wrażenie że doskonale przedstawia moją czterolatkę w relacji z młodszym bratem oraz rodzicami. Mamusiu pobaw się ze mną, po czym dostaję najgorsze kąski i muszę przegrywać, bo inaczej dziewczę się buntuje. Co robić??? Dać sobą pomiatać??? Stawać okoniem???? Może po prostu olać???. Młoda może nie mówi mi spadaj ale drze się niemiłosiernie ” TO MOJE”, kiedy małoletni chce jej coś zabrać. Normalnie otwarta wojna, ona się drze, młody nie popuszcza, ale mamuśce puszczają nerwy. Boję się, że z tego stresu ja popuszczę. Przybrałam front, że póki krew nie tryska nie interweniuję, niech wygra silniejszy…..

Kolejny cudowny weekend w górach. Pięknie, słonecznie, pierońsko zimno, ale jak radośnie. Młody z kaszlem prawie gruźliczym, mamuśka podobnie. Na szczęście nieletnia i mężaty zdrowi. Ku wielkiej radości latorośli, basen należał do niej i tatusia, podczas gdy mamuśka tarzała się po dywanie z młodym. Spacery były, no bo jak to w górach siedzieć i nie wyjść z hotelu. Wiało, duło, ale zęby zagryzaliśmy i szliśmy oglądać sarenki. Mam nadzieję, że po tym cudownym wypadzie nie będę leczyła zapalenia płuc czy innego badziewia. Tak miło wyjechać za miasto, co by się zrelaksować. Miło jest szykować się do wyjścia na kolację, do ludzi i znajdować na każdej wybranej pseudo kreacji plamy z tłuszczyku lub niedoprane smarki. Miodzio. Myślałam, że wyjdę z siebie. Na kilometr czuć, że jestem mamuśka. Po co mi szykowne stroje, zawsze zdradzi mnie jakiś flek na karku, albo interesująca plama.

W cenę pakietu hotelowego, który wyszukał mężaty wchodziło także spawanie. Mam na myśli SPA. Mamuśka udała się na ścieranie starej skóry, cała podrapana. Musiałam się tłumaczyć, że synuś tak mnie kocha, że z miłości wbija mi zęby i pazury w ciało. Ot taki domorosły sadomasochista. Potem był masarzyk, ale też z przygodami. Przez choróbsko i antybiotyk, drugiego dnia przyplątał mi się gil. Kapało mi z nosa jak z konewki. Kapało też niestety jak leżałam zemdlona na brzuchu, na kozetce z dziurą na facjatę. Pani pieczołowicie wyżywała się na moich fetach a ja modliłam się, żeby kropla zwisająca mi z nosa nie spadła na boską i bosą stopę masażystki. Ręce miałam unieruchomione i guzik mogłam zrobić. Na szczęście dość się chyba ostatnio najadłam wstydu i kropla wylądowała obok na podłodze nie zauważona. I weź tu się babo zrelaksuj podczas zabiegów weekendowych w SPA, jak tu same gile pod nogami i ślady walki na twarzy.

Najśmieszniejsze jest to, że najbardziej odstresowało mnie walenie po mordzie. Ręka boli mnie do teraz. Jestem przeciwniczką gier na komputerze i innych boksów z iksem na początku, ale tam uległam. Nieśmiało podeszłam do rozpoczętej przez kogoś wcześniej gry. Boks nigdy mnie nie interesował, ale jak zaczęłam łoić animowanego przeciwnika jakoś mnie wciągnęło. Wstyd się przyznać, ale spodobał mi się i lałam na umór rywala. Do momentu, kiedy moja starsza przyuważyła moje zmagania i wydarła się ” walnij go mama”. Aż mnie otrzepało i się otrząsnęłam z amoku, wstyd mi się zrobiło. Mężaty zdążył uwiecznić na filmie moje bokserskie zmagania i z pewnością zostanie to użyte przeciw mnie. Mamuśka też ma słabości.

Mamuśka

One thought on “SPAwanie…..

  1. Agnieszka

    Zaciekawiona spawaniem kliknęłam MORE i łącząc się z Tobą w bólach… staram za bardzo się nie uśmiechać pod nosem. Wyobraziłam sobie całą tą spawalniczą sytuację…i tą kroplę i Twoją z nią walkę… Dobrze, że znalazło się coś – mordobicie – co pozwoliło na pełną relaksację i oczyszczenie. Pozdrawiam

    Reply

Pozostaw odpowiedź Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *