Ćwierkają wróbelki….lalalala

Nowy rok szkolny się zaczął, córusia powędrowała zadowolona z workiem w dłoni. Niestety już w drugi dzień na zebraniu rozpętała się zawierucha. Okazało się, że moje dziecię zamiast w grupie czterolatków, wylądowało w grupie z trzylatkami. Jako, że jej poprzednia grupa ciupkę się uszczupliła, dowalili do niej dziewięcioro trzylatków. Jasne, rozumiem tworzenie takich grup na początku edukacji, kiedy wszystkie dzieci są w przedszkolu po raz pierwszy. Jak można dziecko w drugim roku wywalić do grupy wyjących dzieciaków, bez informacji dla rodziców. Edukujemy czy cofamy w rozwoju??? Chyba czegoś tu nie kumam. Ja mamuśka skoncentrowana na edukacji, dostałam rękawicą w twarz. Co to to nie, nie pozwolę na takie ceregiele jakom mamuśka.  Możecie sobie tylko wyobrazić mój dialog z wicedyrektorką przedszkola. Mężaty chciał udawać, że nic nie słyszał, ale już następnego dnia wezwano nas na dywanik do dyrektorki przedszkola.

Och wywaliłam swoje żale i zastrzeżenia, o których nie chciałam wcześniej mówić. Bałam się, że zaszkodzę dziecku. Dobrze się stało, bo dziecko od wczoraj zmieniło grupę na odpowiednią wiekowo, ku radości rodziców i samej zamieszanej. Zmieniła się też wychowawczyni, co wielce mi dopowiada bo jakoś miałam uczulenie na poprzednią. Zagryzałam zęby, ale na szczęście już nie muszę. Czasem warto się odezwać, żeby powalczyć o dziecię swoje. Nic się jej złego nie stało a teraz wiem, że dziecko nie musi na nowo przeżywać pierwszego miesiąca w przedszkolu. Musi co prawda przyzwyczaić się do koleżanek, z któymi nie bawiła się tak często, ale widzę że dramatu nie ma.

Od czwartku zaczynamy edukację muzyczną latorośli co oznacza wielką frajdę dla pociechy a dla mamuśki kolejny dzień w biegu. Trzeba sobie logistykę opracować, żeby młody nie posnął. Korki wliczyć i miejsce parkingowe obadać. Poza tym zapewnić prowiant na drogę dla wiecznie głodnych latorośli. Będzie bosko. Odpowiedni wcześniej położyć dziecię młodsze, żeby zdążyć po starsze i zupę w młodsze wlać. Ciekawie się zapowiada 🙂

W całej tej logistyce nie mogę zapomnieć o diecie mamuśki. Waga cofnęła się o prawie pięć kilo, odkąd się mamuśka spięła. Dziś to doszłam do wniosku, że baby to mają nierówno pod sufitem. Zaczepiła mnie znajoma babcia z piaskownicy i spytała czy jestem na coś chora bo coś mizernie wyglądam. Mamuśka aż z radości podskoczyła, że ktoś w końcu zauważa i coś mówi. Zamiast się martwić ja się cieszę. Głupie te baby jak nie wiem a do tego biorą się takie za wychowanie dwójki dzieci. Ot co, dziwactwa.

Poszukiwania zatrudnienia są kija warte.  Już się cieszyłam na propozycję pracy zdalnej, nie kolidującej mocno z moim domowym grafikiem a tu klops. Jak się tylko przyznałam, że jestem mamą na wychowawczym, nie odpisano mi nawet na mila. Śmieszne jest to, że dostałam już propozycję pracy na okres próbny. Miałam się tylko określić co do ilości godzin jakie jestem w stanie poświęcić na początek. Określiłam się na siedem i nic…..eter. I jak tu uwierzyć, że matki traktowane są na równi z babkami bez dzieci. Witki opadają. Nic to, nie załamałam się tylko zakasałam rękawy i postanowiłam stworzyć coś swojego. Projekt jest w fazie tworzenia, niedługo jadę na szkolenie. Jak tylko powstanie strona wraz z ofertą, na pewno się podzielę. Na razie się nie chwalę publicznie, co by nie zapeszać, ale mam plan.

Matki wszystkich krajów, łączmy się i pokażmy jęzory tym niedowiarkom pracodawcom.

 

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *