Morza szum, ptaków śpiew…..lallala

Tak śpiewałam czasem na wakacjach, ale kończyłam…. pełno kupy pośród drzew. Ależ z nas syfiarze. Nad polskim morzem piaseczek miód malina a już na wydmach i w pobliskich laskach toi toi bez ścian i drzwi. Polacy nie możecie kulturalnie zapłacić 2 zł i nie syfić????? Szlag mnie trafił jak zobaczyłam las upstrzony papierkami, papierem toaletowym i kupami. Córa co rusz zadawała mi pytanie, dlaczego tu tak brudno. Kosze na plaży pełne po brzegi co dzień, nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby dołożyć ich więcej. Paniusie wylansowane palą sobie papieroski a jak skończą, gaszą je w piachy. Nic tylko łeb w tym syfie umoczyć, może by jej w końcu tapetę zmyło z twarzy.Dzieci bawią się w tym gnoju a mój szkrab wygrzebuje obok muszelek i kamyczków, pety…. jak tu się nie wkurzyć. Zaraz mi przyniesie kupkę w prezencie. Takie mamy ładne plaże, turyści z zagranicy nawet nas odwiedzają a my to mamy w dupie. Byleby gofry zeżarli i lody kupowali a wieczorem drinkowali, reszta nieważne. Szkoda gadać, taka karma. Tylko można się wkurzyć i zapłakać z bezsilności. Nie dziwota, ze potem bogata paniusia z hotelu chwali mi się, ze synkowi pierwszy raz polskie morze przyjechała pokazać. Nie dodałam, że synuś ma 16 lat i zwiedził, pół świata. Co tu pokazywać i tak na wszytko sramy.

Dziecięcia poszalały na plaży, wykopaliśmy tysiące dziur i dziurek. Hitem tego lata dla mojej czterolatki było zakopywanie jej w piachu. Młody z pasją w oczach rozwalał cudze, misternie wykonane zameczki i kolekcjonował głazy. Potem tymi głazami okładał rodzinkę. Dla mamuśki hitem był odważny pływak, który prezentował swoje wdzięki w stringach a potem biegał w nich aż przez wydmy i las, krzycząc ” POZBĄDŹCIE SIĘ WSTYDU RODACY”.

Mimo końca sierpnia, kąpaliśmy się też troszkę, co można uznać za osiągnięcie nad Bałtykiem. Woda stosunkowo ciepła, można się było przyzwyczaić, choć mężaty wlazł tylko do kolanek. Mamuśka trenowała pełne zanurzenia z dziatwą. Potem z wielką pieczołowitością wydobywałam tony piachu z ubrań sierotek moich i co gorsza musiałam go tez wydobywać z otworów ciała. Na szczęście mężaty wydobywał go ze swoich otworów sam, bo tego nie wyobrażam sobie nawet w najśmielszych fantazjach…..

Dieta działa, mamuśka jest już lżejsza o 4 kilogramy. Wprawdzie na wywczasie trochę zboczyłam ze ścieżki zdrowia, ale gofrów i zapiekanek nie tknęłam. Było parę lodzików i drinków z palemką, ale to i tak wielki sukces. Niebawem znowu dobra matka chrzestna-dietetyk zważy mnie i zbada mój skład, ale nie boję się bo widzę, że jest dobrze. Mężąty chwali moją nową figurę a i ja sama nie narzekam i powiem śmiało, że z radością paradowałam po plaży.

Pogoda dopisała, choć czasem rzuciło żabą. Na szczęście doświadczona mamuśka i tatuś pomyśleli i o tym. Animacje, zajęcia plastyczne i dyskoteki. Był szał. Wieczorami dzieciary padały jak po jakimś środku nasennym a mamuśka z mężatym udawali się na spoczynek do baru na dole. Ech co to był za błogi czas. Niania dyskretnie informowała nas o ewentualnych wybudzeniach a my mieliśmy wreszcie czas dla siebie. Tyle było z naszego odpoczynku na wywczasie, ale kto powiedział że na wakacjach rodzice odpoczywają. Padaliśmy na nosy koło 23:00 co i tak uważam za nie lada wyczyn.

Teraz trzeba ruszyć z kopyta. Już rozsyłam nowe CV i czekam na śmiałka, który zatrudni szczuplejszą, obrotną mamuśkę. Trzeba ogarnąć chałupę i góry prania…..

Mamuśka

One thought on “Morza szum, ptaków śpiew…..lallala

Pozostaw odpowiedź ila pop Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *