Sukcesy małe i wielkie

Trzy kilogramy w dwa tygodnie. Nawet się nie głodziłam. Gotowałam według przepisów mojej wyroczni dietetycznej, ale czasem zbaczałam z toru. Czasem sushi, czasem czekoladka a innym razem winko. Ważne, że rezultaty są i widać to gołym okiem. Ludzie widzą a mamuśka się cieszy. Rany może to próżne ale jakie przyjemne. Szkoda tylko, że za rok będę znowu musiała kupić nowy strój kąpielowy. Babcia się cieszy, bo dostaje w spadku namioty po mamuśce a mamuśka wraca do normalnych rozmiarów.

Młody zaczął mówić. Najpierw było „jajo” potem „nianian” (banan) a teraz „tam”. Rozkręca się chłopak na całego. Zaraz mi powie „nie lubię cię” a zaraz potem „spadaj” i ” nie rób wiochy mama”. Na razie z radością się przytula i pieści z mamuśką, ale ja wiem że to długo nie potrwa. Młoda już tego za bardzo nie lubi a ja jestem pieszczocha.

Córeńka od początku miesiąca w domu. Zadziwiające jest to, że jest spokojniej niż w okresie przedszkolnym. Nie wala się po ziemi w atakach szału. Czasem się zdrzemnie, czasem nie, ale generalnie jest dobrze. Tylko mamuśka przez całe dnie nie ma czasu wytchnienia. Jak tylko młody idzie w kimono, córcia zasiada z mamuśką do stołu. Malujemy, wycinamy, układamy puzzle i rozwiązujemy zadania. Robimy wszystko to, w czym nam przeszkadza synuś. Poza tym młoda wciągnęła się na dobre w gotowanie. Mieszamy, kroimy, lepimy i pieczemy. Codziennie rano pyta się mnie co dziś robimy na obiad, tak się wkręciła. Cieszę się strasznie, może będzie kiedyś potrafiła ugotować ziemniaki. Nie ma się co dziwić, znam takie co odchudzają pół polski a same nie potrafią gotować. Poza tym taka mi kumpela rośnie, zaraz będziemy razem zapylać na zakupy ciuchowe. Dziecko mi dorośleje….zgrozo. Tak smęciłam, że dzidziusiowata i mało samodzielna a zaraz będę beczeć że nie mam małej dziewczynki w kitkach.

Rok szkolno -przedszkolny za pasem a my znowu wyruszamy w tango. Tym razem wytarzać się w polskim piasku nadmorskim. Spakowałam już czapki i rękawiczki. Nie zapomniałam o kaloszach i kurtkach. Niestety jestem realistką. Na pewno wrócimy z gilami, ale nie ważne. Może tym razem mężaty z mamuśką odpoczną.

Ostatnio przy dwójce w domu nie mam czasu na siusiu. Wesoło jest nie powiem a tu jeszcze szukanie pracy w powijakach. Niedługo będę zamykać się w kiblu. Boję się jednak, że jak tak zrobię, któreś nabije sobie guza, albo pójdzie na spacer samo a mamuśce założą kartę na komendzie. Na razie ukradkiem sprawdzam maile na komórce, podczas budowania wieży z klocków. Telefony od przyszłych, potencjalnych pracodawców odbieram w kibelku i dajemy radę.

Tym co nie mieli wakacji, życzę udanych a pozostałym zrobię na złość i wyjadę.

PAAAA

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *