Mamuśka bierze się w garść

Było już „ostatni raz jadłam tyle czekolady na raz” a także ” będę jadła mniej” i oczywiście „nie będę jadła i piła alkoholu wieczorami”. Niestety jak każda z nas nie dałam rady na dłuższą metę. Wprawdzie straciłam troszkę ciała, ale mój widok w stroju kąpielowym wciąż mnie przeraża. Dlatego na przekór tym, którzy twierdzą że nie jest tak źle, mamuśka udała się do specjalisty dietetyka. Chrzanię to, że będę musiała zapłacić, może to da mi motywację i nie spowoduje kolejnego efektu jojo. Poza tym odlicze to sobie w niezjedzonych lodach i czekoladach. Pewnie się zwróci.

Pani dietetyk zapytała mnie o przyczynę mojego przyjścia do niej. Pomyśleć, że to nie ten przeklęty strój kąpielowy tylko moja córcia mnie zmotywowała. Tak właśnie ona powiedziała mi ostatnio na basenie, że mam grube nogi. Jak zapytałam podchwytliwie, co jeszcze mam grube, niestety wymieniła jeszcze brzuch i cycuchy. Dzieci walą najgorsza prawdę w oczy a ta prawda boli. Zwłaszcza gdy córa odnalazła ostatnio album ze zdjęciami sprzed dwóch lat i powiedziała mi, że na tamtych fotkach byłam szczupła. Konstruktywna krytyka córki kopnęła mamuśkę w trzęsącą się pupę i zagnała do specjalisty. Nie będzie przedszkolak pluł nam w twarz.

Target to osiem kilogramów w dwa miesiące. Doskonale się składa, bo właśnie po tym czasie idę na rodzinne wesele. Nic lepiej nie poprawi mi nastroju, jak ciotki zbierające szczęki z podłogi. Mam nadzieję, że nikt mnie nie pozna.

Zegnajcie lody w polewie czekoladowej z migdałami. Zegnaj piwko pszeniczne po 20:00. Żegnaj czekolado w filetowym opakowaniu. Mamuśka podejmuje wyzwanie swojej oponce. Jak mi się uda to zrobić obiecuję, że umieszczę zdjęcie sprzed i po. Trzymajcie za mnie kciuki.

Moja batalia o piękne ciało spotkała się z ostrą krytyką mojej rodzicielki. Że niby po co mam dobrze wyglądać, przecież urodziłam dwójkę dzieci. Para poszła mi uszami. To znaczy, że jak już urodzimy, mamy się stać kwokami ciągnącymi cycki po ziemi. Wielkimi pączkami toczącymi się po kuchni i placach zabaw. NIE !!! Dosyć stereotypów. Mamuśki mogą być seksowne i zadbane i ja zamierzam tego dowieść. A potem znajdę dobrą pracę i …… obudzę się kolejnego poranka z synem na twarzy.

Na przekór monotonni mamuśka wyjeżdża też na weekend z przyjaciółką. Zabieram się z domu i zostawiam mężatego z dziatwą. Na pastwę losu. Bez serca ta matka. To mój pierwszy wypad z domu na noc bez ogonka od urodzenia syna. Trzeba będzie zaszaleć. Śmiejemy się z przyjaciółką, że padniemy po 23:00 i tyle będzie imprezy. Nastawiam się na fantastyczną zabawę i oddech. No i to, że pośpię do 10:00 i zjem obiad w spokoju.

Wrócę pewnie stęskniona, targana wyrzutami że zostawiłam ich samych. Córka już wyznaje mi miłość na samo wspomnienie wyjazdu. Pyta się mnie dlaczego to robię? Ciekawe dlaczego nie pyta o to ślubnego, kiedy ten wyjeżdża w delegacje. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych i beze mnie poradzą sobie bez problemu. To się okaże w ten weekendzik.

No to miłego weekendu.

Mamuśka

 

3 thoughts on “Mamuśka bierze się w garść

Pozostaw odpowiedź Matka z sąsiedzkiej piaskownicy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *