Szkodnik

Wiele osób mi mówiło, że moje drugie dziecko jest spokojne. W porównaniu z nadpobudliwą córcią, synuś miał być oazą spokoju. Pitu pitu moi mili. Otóż szkodnik odkąd zaczął chodzić, właściwie od początku biegał. Pierś wypięta, plecy proste, ręce w tyle ( jak Małysz przy skoku) i zasuwa. Bada teren i biega.

Generalnie plac zabaw to doskonałe miejsce do biegania. Po co mu huśtawki, one są dla mięczaków. Nie na darmo nosi czapkę z daszkiem, taki z niego cwaniaczek. Biega i czyha na czające się zło. Tak żeby czasem mamuśka nie zapomniała, że ma go pilnować. Jak ktoś już zasiądzie na huśtawce, czemu by nie włazić pod nią, a może mnie walnie. Bułeczki cudze są fajowe i czemu się nimi nie poczęstować. Nie pyta, nie prosi tylko podchodzi do dziecka i skubie dla siebie. Taki bezczelny.

Cieszyliśmy się ze ślubnym, że taki dzielny. Że jak upada to się podnosi i nie marudzi. Myślę sobie czasem, że może dobrze jak by się mazał, można by go było przytulić. Płacze, ale jak rzeczywiście w coś mocno przygwoździ. W takiej sytuacji i ja mam ochotę ryczeć.

Mój sprytny synuś ostatnio wymusza płacząc, ale tak jak bym go ze skóry obdzierała. Taki mały skurczybyk, podobno nie tylko moje dzieci tak mają. Podczas jedzenia cały czas na coś wskazuje paluchem i sapie, że ” ciem”. Wszystko jest takie interesujące przy jedzeniu.

Jak był maluśki, goniłam córę która zazdrosna wydzierała mu zabawki. Walczyłam o niego jak lwica. Teraz tygrysek ciągnie siostrę za włosy i wyrywa jej kępy. Mało, że nie wykazuje skruszenia, dodatkowo sprawdza jak duży skalp z niej ściągnął. Taka mała zaraza. Biedna moja córcia teraz jest poszkodowana. Fortuna kołem się toczy.

Ostatnio wytrenował wspinanie się na sofę i łóżka, więc nie można go nigdzie zostawić samego. Jak już się wdrapie, zaraz szuka co by tu zbroić. A może wytargać z pudełka garść chusteczek i podrzeć je na małe kawałeczki. Porozrzucać po domu, żeby mamuśka miała więcej roboty. Może podgryźć kabel od laptopa, bo taki długi i świecący. A może tak wdrapać się na łóżko siostry i poskakać po nim. Ewentualnie zeskoczyć z niego na komodę obok i połazić po niej. Słowo daję, siwych włosów można dostać.

Mały szkodnik, nic innego. Biegać za nim trzeba i oczy mieć w zadku, taki obrotny. Strach pomyśleć, że ma dopiero rok. Podobno chłopaki rozwijają się wolniej od dziewczynek. A tutaj taka niespodzianka. Zaczął chodzić szybciej od siostry, zęby dostał szybciej i do tego jest większą cholerą niż moja córcia. Teraz widzę, że dzieci szybko się uczą a on miał świetną nauczycielkę. Sistra aż drży przy nim. Wyrywa jej zabawki, rwie włosy i wyje, żebym myślała że dzieje mu się krzywda jak nie patrzę.

Popołudniami, jak jest ich dwoje nie mogę się przestać śmiać jak na nich patrzę. Chyba wyłączę im turbo doładowanie. Córce utnę słodycze do zera, choć i tak ma ich szczyptę. A jemu to nie wiem, ograniczę dostęp tlenu i chyba zamontuję kojec.

Mężaty zamontował płozy do bujania łóżeczka, żeby go tak usypiać. Szkodnik tak się rozbujał ostatnio, że mało dziury w ścianie nie zrobił. Oczami wyobraźni widziałam jego wybite zębole. Trzeba płozy rozmontować.

Za dwa tygodnie chrzciny a ja już się boję, że księdza pogryzie. Na pewno rozniesie kościół. Będzie trzeba zadbać o kaganiec i smyczkę dla malucha.

Sama słodycz jak się patrzy na niego jak przestawia wielkie poduchy z sofy, sapiąc przy tym i mamrocząc pod nosem. Mniej zabawne są ostatnio zapasy przy zmianie pieluch. Napocę się przy tym jak przy ręcznym prani na tarce.

Wchodzenie z nim po schodach na drugie piętro jest nie lada wyzwaniem jak się kręci glizda. Ręce nie wytrzymują szamotającej się kluski.

Przyda mi się więcej ruchu na tej diecie, myślę że mój syn dba o mnie po prostu a psocenie wyssał z mlekiem matki. Czasem jak żuje chrupkę, siedzi spokojnie w wózku. Takie sytuacje wyłapują ludzie i chwalą, że taki grzeczny. Grubo się mylą, ale jakoś nie mam czasu na tłumaczenie.

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *