Jaka to nalewka……

Nie wiem jak to jest, przez cały tydzień żar leje się z nieba a już w sobotę rano leje jak z cebra i tak do wieczora w niedziele. Tym razem też się to sprawdziło i już dziś biegałam z dzieciakami po placu zabaw. Chyba ktoś chce sprawdzić odporność mojego ślubnego na krzyk dzieci. Ja to już przywykłam do krzyków i ryków, ale on bidak niestety nie. Owszem pracując w domu, słyszy czasami zza ściany szalone okrzyki, ale…… To ja muszę zatykać uszy watą.

Ostatnio tak się rozszalałam z młodzieżą, że córa siedziała mi na brzuchu, podczas gdy moje zwłoki spoczywały na dywanie. Synuś zasiadł mi na twarzy i obydwoje ujeżdżali biedną, zajechaną mamuśkę. Rżeli przy tym jak małe źrebaczki a ja śmiałam się do łez. Całą scenę ubarwił mój syn, który postanowił nakarmić śmiejącą się mamuśkę, paprochami z dywanu. Wciskał mi do paszczy kłaczki i wył z zachwytu. Generalnie ostatnio nasze wspólne domowe zabawy opierają się na skrajnościach, albo sikamy ze śmiechu, albo wyjemy z rozpaczy. Po co się nudzić skoro można szaleć z mamuśką.

Na wspomnianą złą pogodę mamy już sposób. Sprawdzamy gdzie nie pada i tam jedziemy. Tak zrobiliśmy i tym razem, odwiedzając Kraków. Słowo daję, mogłabym tam zamieszkać. Knajpki, gwar i kolorowi ludzie, zupełnie jak kiedyś w Londynie. Tylko jeden szczegół, co z dziećmi. Na szczęście latorośle rosną i o nianie coraz łatwiej. Dzieci szalały wśród latających szczurów a my cieszyliśmy się możliwością zmiany otoczenia.

Marzy mi się taki rok w innym mieście, póki młoda nie chodzi do szkoły. Tak na przykład nad morzem…..ech pomarzyć.Od września chce zacząć nową pracę w kadrach lub jak kto woli w HR’rze a skoro tak dziś ciężko z robotą, może nad morze a może do krakowa??? Zupełnie poważnie, brakowało by mi przyjaciół z którymi mogę się wyrwać do kina. Rodziny też, choć ostatnio mniej.

Moja rodzicielka wyraźnie chce odpocząć i robi się bardzo wygodna a ja wredna baba serwuje jej karę i ucinam kontakty do minimum. Telefony zamieniłam na smsy, może pójdzie po rozum do głowy.

Ja z dzieciństwa pamiętam, że spędzałam wakacje i ferie u dziadków i to w innym województwie. Moje dzieci mają babcie za miedzą i widują je rzadko. Córka ostatnio zapytała, dlaczego babcia tak krótko się z nią widuje. Niestety mam już dosyć tłumaczenia innych i skwitowałam że pewnie ma ważniejsze rzeczy do zrobienia. Dziadek na emeryturze odpoczywa całymi dniami a dziecko domaga się z nimi kontaktu. Smutne.

Dzieci niestety są bardzo szczere. Ostatnio jak latorośli babcia zaproponowała jakiś wypad, ta bez zastanowienia odpowiedziała, że nie wie czy będzie miała czas. Babcie zatkało, ale sama tego chciała. Sami pracujemy na reakcje dzieci. Ja jak sobie nazbieram to wiem, że wieczorem będę musiała domagać się buziaka i zmiękczyć dziewczę gilaniem.

Nic to, niejedna z nas ma ten problem. Twardym trzeba być nie miętkim, powiedziała mamuśka nalewając sobie nalewki. Jutro ciąg dalszy cierpienia. Wieczorem dokończę upiększać powieki. Mam nadzieję, że nie będzie boleć i nie spuchnę jak bokser. Najważniejsze, że będę mogła jak gwiazda filmowa, wstać pomolowana.

Zaświtała mi ostatnio myśl, że skoro taka jestem odporna na ból….może powiększę sobie stary tatuaż na nereczkach.

Matka nie pij więcej tej nalewki……

Mamuśka

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *