sexy mama

Poszłam sobie ostatnio zakupić strój kąpielowy, bo przecież już za miesiąc jadę na upragnione wakacje. Przyjaciółka sprzedała mi cenna informację, jako że niby znana piosenkarka na B reklamowała w sieciówce kostium size plus. Dodam tylko, że wspomniana artystka ma masywne udziocha, którymi można rozbijać orzechy a jej pupa ma pokaźne rozmiary. Widziałam na własne oczy w muzeum figur woskowych. Pognałam jak wiatr do sklepów w poszukiwaniu cudów. Uśmiałam się w przymierzalni jak nigdy. Jak można opowiadać takie bzdury. Staniki to na pewno nie były na obfite zderzaki. Chyba że się nie znam i w tym sezonie cycuchy mają wypadać przy podnoszeniu foremek z wody. Nie chce nawet pomyśleć co by było z majtasami.

Pełna nadziei udałam się do kolejnych przymierzalni. Niestety mogę śmiało powiedzieć, że polski rynek jest średnio przygotowany na cycate mamuśki po trzydziestce. Chyba się wszystkim wydaje, że jak się ma większe bimbały, trzeba je skrywać za namiotami z nadrukiem palem wielgaśnych i jakiś takich ciapek jak dla starszych pań z domów spokojnej starości. Już kiedyś się skusiłam na panterkę i żałowałam tego po pierwszej wizycie na plaży. Trochę się zlewałam z paniami przedziału wiekowego 50 plus. W tym roku nie chciałam powielać błedu.

Oczywiście można dostać coś bardziej szałowego w ciekawych wzorach ale pięć stówek nie twoje. A ja bym chciała za rok, może dwa strzelić sobie coś nowego. Przy takim wydatku można śmiało założyć że strój będzie nam służył długie lata, jak zestaw wypoczynkowy. Koniec końcem znalazłam kolorowy z koralikami, sam sex ale….. wróciłam załamana. No bo jak tu się cieszyć z zakupów jak się dostaje stanik w rozmiarze XXL a majtasy w wielkim L. Dodam tylko, że normalnie mieszczę się między 38 i 40. Jak to można się załamać na zakupach. Podobno tyle w tym radości a ja się napociłam, nabiegałam i zniesmaczyłam własnym odbiciem w lustrze.

Po tym incydencie wróciłam do brzuszków i zaraz pójdę się skatować morderczą ich liczbą (300).

Tak poza tym, młoda od jutra ma wolne od przedszkola. Po długim weekendzie i solidnej zaprawie rowerowej, padło nam dziecko. Nic poważnego, przeziębionko, ale kaszle jak stary gruźlik. Pani w przedszkolu zwróciła jej uwagę, żeby jej mamusia już jutro nie przyprowadzała. Sama bała mi się tego powiedzieć w twarz, bo wiedziała co jej powiem. Moje dziecko ma katarek i czasem kaszlnie i już jest dramat, ale jak rano ją odwozimy do przedszkola połowa dzieci nie kwalifikuje się do wyjścia z domu. Nie wspominam już o przedszkolu. Szkoda gadać, niedługo wypożyczę sobie tą panią, ale bić jej nie będę tylko pogadam dobitnie.

Młody wyrasta na botanika i już nie lubi wózka. Pamiętam, że z córą było podobnie i nie cieszyłam się długo spacerówką. Wolała biegać sama.

Miałam dziś się relaksować w kinie, ale postanowiłam podzielić się moimi wrażeniami i znowu popełniam grzech. Wino mi się samo otworzyło. Przy okazji poszatkowałam sobie palca, który już raz dzisiaj wpadł pod ostrze razem z warzywami. Jak tu się nie napić. Gruba i do tego niezdarna.

Mamuśka

 

One thought on “sexy mama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *