1 MAJA

Wywieśmy flagi, bo dziś pierwszy maj. Narodowe święto pracy, wolne, początek weekendu majowego. Dla mamuśki, dzień jak co dzień. Nic nowego, mężaty w pracy to ja też w robocie. Jedyna różnica, młoda cały dzień w domu, sklepy zamknięte a place zabaw opustoszałe. Na dodatek miało być słonecznie, ba bawet upalnie a tu zima. Jutro jeszcze ma rzucić żabami, taka ta pogoda przewrotna. Jakie ma ten u góry poczucie humoru. Biedni rodacy, czekali, nabrali wolne a teraz się grzeją przy ogniskach, bo ogrzewania w maju raczej nie uraczą. Pragnęli słoneczka i mogę je sobie co najwyżej w telewizji pooglądać albo narysować.

Za miesiąc mamy jechać na wakacje. Spinam się, żeby wyglądać bosko a dziś zaplątał mi się wieczorem kabanosik i całe odchudzanie szlag trafił. Ech te kabanosy to samo zło i jeszcze winko, smaczne ale kaloryczne. Cholera dobrze, że na razie nie trzeba prezentować ciała w pełni, bo musiałabym pożyczyć taczkę od dzieci. Trzeba będzie szukać majtasów pod pachy.

Siedziałam dziś sobie prawie cały dzień w domu i mało się nie pogryzłam z córą. Jak tylko młody zasypia staram się angażować ją w zabawy, na które nie możemy sobie pozwolić gdy szkodnik grasuje. Niestety moja latorośl nie może się skupić na niczym dłużej niż 5 minut, czym irytuje mnie niemiłosiernie. Jak już coś się jej spodoba, ale po czasie wydaje się trudne w mig odpuszcza. Taka ci to narwana pchła. Jak już wykorzystałam wszystkie pomysły i minęły ponad dwie godziny, obudził się przylepek drugi i trzeba było nakarmić lwa żarłocznego. Potem jak co dzień obiadek trzeba było sporządzić a tu ci cyrk. Młoda wpadła do kuchni z zabawką brata. Taka niczego sobie kierownica co śpiewa. Ustawiła fląderka moc głosu w zabawce na maksa i zaczęła mi wtórować przy dźwiękach skwierczącego mięsa na patelni. Darła się, że nic nie słyszy a ja odliczałam do dziesięciu, żeby jej nie zagryźć. Niestety do występów gościnnych dołączył młody, który za wszelką cenę chciał wyciągać garnki z szafki, przy której stałam. Oj imbryczek mamuśki zadrżał i wybuchnął. Musiałam się zamknąć w kuchni i ślubny przybiegł z odsieczą. Bał się chyba, że poszatkuję mu potomstwo. Oczywiście jak tylko tatuś zasiadł na dywanie dziewczyna nabrała ochoty na spokojna zabawę. Nie wiem czy ja ją tak stresuje, że nie potrafi się skupić i skacze jak ping pong. Czas do pracy mamuśka, bo frustracja wypływa ci uszami. I tutaj ośmielam się ogłosić, że szukam roboty. Od września pragnę jak diabli podjąć pracę. Zdalną z domu albo na pół etatu. Jeżeli coś ktoś słyszał albo wie….. pomocy. Szukam pracy najlepiej w HR.

Z miłych akcentów, duma mnie rozpiera. Moja latorośl zaczyna pisać. Nie ważne, że trochę nie w stronę, którą nakazują u nas w kraju, ale daje radę. Nie przeszkadza mi nawet, że pierwsze słowo jakie napisała to nie mama.

pierwsze pisanie

Przynajmniej młody nie widzi za mną świata, podbudowując moje ego. Siedzę sobie w domu i skaczę w koło ich dupeczek a jak dorastają to mnie olewają. Młoda nie ma nawet czterech lat i już mnie nie lubi. Bo to ja się drę i wyznaczam granice. Synuś mamusi na razie jest mi wierny,ale wiem że już nie długo.

Odnośnie zdolności plastycznych. Młoda ostatnio nagryglała jakieś bohomazy. Oczywiście zadaniem rodziców jest pochwalić dzieło. Niestety ja mam problem z zauważeniem istotnych elementów pracy. Trzeba mi tłumaczyć co autor miał na myśli a potem muszę się hamować żeby nie chichrać. Przykładowo ostatnio.

„mamusiu popatrz jak namalowałam”

Mamuśka: ” śliczne a co to?”

” wielbłąd mamo, nie widzisz”

Mamuśka: ” widzę, oczywiście. A gdzie podział garby”

” Garby??? zgubił”…….

I bądź tu babo poważna. Takie anegdoty napędzają moją codzienność. Jak tu nie kochać tych wredot.

Młody pląsa i trzęsie tyłkiem w takt muzyki i rozbraja mnie tym niemiłosiernie.

Po co mi weekend majowy, ja mam codzienne majowe szaleństwo.

Spróbujcie moich roladek z indyczka.

Pozdrawiam

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *