Wypad za miasto

Udało się. W końcu wyjechaliśmy rodzinnie na weekend w góry. Tak bardzo brakowało mi takiego wyjazdu. Zaczynałam już powoli kisić się we własnym sosie. Młoda też już się dopominała o jakiś wypad z domu. Tak mało brakowało, żebyśmy nigdzie nie pojechali. Ze środy na czwartek pół nocy nie spaliśmy, bo córka zaalarmowała, że boli ją ucho. Rano wyła z bólu a ja już wiedziałam, że z weekendu nici. Mamuśka, jako że była kiedyś farmaceutką, zarzuciła latorośl baterią lekarstw i już następnego dnia u lekarza było dobrze. Zdusiliśmy zarazę w zarodku. Nie dostaliśmy zakazu wyjazdu, dlatego wpakowaliśmy się razem z dziadkami i uciekliśmy z domu w góry. Wbrew plotkom, nie spadł śnieg i co lepsze, mieliśmy słoneczną pogodę. Tak już mamy, że jak się chcemy gdzieś wybrać to albo któreś z dzieciaków choruje, albo leje się z nieba. Jak to mówią, jak nie urok to …… Tym razem się udało.

Młoda i młody zaliczyli basen a mamuśka z tatuśkiem spa. Mamuśka wymasowana stemplami myślała, że odleci. Dobrze, że masowała mnie korpulentna pani. Inaczej miałabym stres pokazywać ciało wielorybicy. Wieczorem wykorzystaliśmy dziadków i poszliśmy na randkę, ba nawet na dwie. Cały zamysł zabrania ich ze sobą był podstępem. My fundowaliśmy weekend a oni mieli młodą w pokoju i wieczorami czuwali przy elektronicznej niani. Podstępny plan wypalił i muszę powiedzieć, że były to dobrze zainwestowane pieniądze. Oj nie pamiętam kiedy ostatni raz byliśmy razem poza domem bez dzieci. Czułam się jak na pierwszej randce. Bilard w pierwszy wieczór a w kolejny kręgle. Mąż się śmiał, że wyrwał niezłą laskę i ściągnął ją na noc do pokoju. Nawet mnie obcy chłop chciał poderwać, ale szybko wskazałam z kim randkuję. Uśmiałam się do łez i połamała pazury na kręglach. Dobrze, że zębów nie straciłam. Tak się rozpędziłam, że po przekroczeniu zakazanej linii, wyszorowałam ciałem tor lotu kuli. Mężaty, mimo iż spełniał się jako mentor w tej dyscyplinie mało nie zepsuł zabawy, rzucając kulą w zamknięta bramkę. Tak się chłop śpieszył do gry, że na kręgle nie poczekał. Tak czy owak randki uważam za udane. Generalnie dzieciaki miały w głęboko w poważaniu że rodziców nie ma z nimi i spały w najlepsze. To dobra informacja i znak, że dziadki mogą już zostawać z nimi. Hurrraaaa.

Hotel pikny, baseny cudne, pogoda wiosenna i widoki na góry cudne. Żyć nie umierać. Dzieciaki szalały a babcia z dziadkiem poznawali świat. Tak się uśmiałam z mojej mamuśki, która wpuszczona do wyciumanej strefy wellness wyglądała jak słoń w składzie porcelany. Latała po saunach i otwierała wszędzie drzwi, bo bała się że zemdleje z gorąca a za wszelką cenę chciała sprawdzić wszystko. Darła się z radości i piszczała pod wszelakimi parowymi natryskami a dziadek poleżał sobie na solarium, bo nie wiedział że właśnie z niego korzysta. Czułam się jak bym była w środku filmu, płakałam ze śmiechu. Dziadki się rozerwały za wszystkie czasy a my mieliśmy ubaw po pachy.

Po tych wszystkich wrażeniach i smacznym jedzeniu podanym pod nos, trzeba było wrócić do rzeczywistości. Młoda z radością do przedszkola, bąbel na podwórko gdzie poznaje wszystkie odcienie i smaki piaskownicy a mamuśka powróciła do kieratu. Mężaty do roboty, ale z tego powodu na pewno jest zadowolony.

Abstrahując od wypoczynku wspomnę tylko o moich nowych dziarach. Kreski prawie gotowe. Prawie, bo się okazało, że wrażliwa jestem i puchnę w oczach a dokładnie oczy mi puchną. Już w trakcie kłucia miałam powieki jak bym poprzedniego dnia ostro się sponiewierała. Następnego dnia jeszcze większe, ale dałam radę i skryłam się za ciemnymi szybami okularów. Niestety muszę czekać kolejne dwa tygodnie na dokończenie dzieła i raz jeszcze przeżywać rzeź. Niczym innym nie da się opisać bólu tatuowanego brzegu powieki. Zalewałam się łzami jak krokodyl, ale czego się nie robi żeby wyglądać pięknie. Położę się raz jeszcze, żeby uzyskać pożądany efekt jakem matka polka. Kiedyś chciałam kłuć i brwi, ale teraz muszę to kilka razy przemyśleć. Pani, która mnie mordowała, zapewniała że tam mniej boli. Sama też bym pewnie takie pierdoły opowiadała, żeby zareklamować usługę. Pomijam fakt, że brewki są prawie dwa razy droższe niż powieki. Reklama dźwignią handlu, w czasach kryzysu to konieczne.

Jeszcze tylko temat działeczki. Miałam zostać działkowcem roku i już się rozglądałam za marchewką a tu niespodzianka. Dziadziuś od którego miałam nabyć 300 metrów kwadratowych ziemi się rozmyślił. Żona się nie zgodziła na nasze negocjacje. Pozostaje mi zasadzić zioła na balkonie i czekać. Nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre, pieniążki będą na następne wypady. Mamuśka kocha wypady 🙂

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *