Tańcząca z wałkami

Należało mi się od dawna, już od dłuższego czasu zamiatałam pupą po kuchni i pokoju dziecinnym w takt muzyki. Dziewczyny, mamuśki z podwórka wyciągnęły mnie na imprezę. Picowałam się jak szalona, już nie mówiąc o wybieraniu kreacji. Nie żebym chciała się zrobić na bóstwo, trzeba było się dopasować i zgubić w tłumie.  Klub grający muzykę z lat osiemdziesiątych, więc nic strasznego. Żadnej tam usiasia tylko klasyka. Co za tym idzie, średnia wieku taka akceptowalna a nie podfruwajki z gimnazjum. Tylko myślę sobie, że oni chyba wiedzieli, że ja tam idę i bali się konfrontacji z taką kobietą 🙂 Wyobraźcie sobie, że w popularnym klubie o godzinie 22 00 w piątek było może ze dwadzieścia osób. A może oni stali przyczajeni za rogiem i jak zobaczyli, kto tam lezie to stwierdzili, że nie warto płacić. Sumarycznie do domu powróciłam jak Kopciuszek tuż po północy. Bałam się ze moja fryzura się zepsuje i kreacja mi się popruje i takie tam. Powyginałam ciało, zamiotłam kurz z podłogi bo były nawet obroty. A co. Miałam nawet adoratora, co to się za mną uganiał i podziwiał moje brylowanie na parkiecie. Usłyszałam, że będę mu się po nocach śniła. Teraz tylko mam zagwózdkę czy mój taniec, zmarchy pod oczami a może moje masywne siedzenie. Zakładam, że tańczę jak gwiazda telewizji i tej wersji będę się trzymać.

Dziś rano nie omieszkałam pochwalić się ślubnemu. Może zamiast ufoludków w akcie zazdrości zacznie śnić o tańczącej żonie. Taka tańcząca z wałkami na brzuszku żona to przecież taki fajowy obiekt westchnień.

Rodzina dała się mamuśce wyspać do 7 00, prawdziwe szaleństwo. Kaca też nie było. Opony wstrząśnięte, ciało powyginane, ego odbudowane. Warto, nawet kiedy klub prawie pusty. Dzisiejsze zderzenie z rzeczywistością i powrót do kieratu postawiły mnie na ziemię. Dzieci mnie obłaziły przez pół dnia, widać zapach z paszczy nie był zły. Poza tym młody kaszle a podobno jest zdrowy. Chyba zacznę studiować medycynę a specjalizację zrobię z pediatrii. Czytam i nie wiem co myśleć. Kaszle, bo mu się odbija?? Kaszle, bo ma na coś uczulenie?? A może kaszle, bo lubi??? Teraz to spędza mi sen z powiek. Ach nudno by było, jak by wszystko było w normie.

Mamuśka

 

One thought on “Tańcząca z wałkami

  1. Mamma Mia

    oj moja droga, ja za to chodzę na wieczorki z salsą…jest cudnie, choć salsa ma taka mało salsowa :). Nie ważne, ważne żeby czasami z chałupy się wynieść, tyłeczkiem pokręcić 🙂
    pozdrawiam ciepło

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *