Nie mogę…….

Nie mogę już, chcę wyeksmitować moją pociechę choć na pół dnia do przedszkola. Z powody zabiegu na migdałki i dlatego, że jestem zawodową mamuśką, siedzi w domu już prawie drugi miesiąc. Mamuśka rwie włosy z głowy i ćwiczy do granic możliwości swoją cierpliwość. Powoli kończą mi się pomysły na zabawy a trzeba przyznać że się staram i codziennie wymyślamy coś nowego.

Zupełnie poważnie, zwracam już puzzlami i grami, na klocki nie mogę już patrzeć. Jak słyszę „pobaw się ze mną mamusiu”, dostaję wysypki. Dzień bez focha mojej córki to dzień stracony, ku mojej radości ogromnej. Stawia się bo mamuśka wygrała w jakąś grę albo bo brat majstruje przy zbudowanym zameczku. Nie pasuje latorośli wszystko, nawet to że rano trzeba myć zęby. Przytyki, że będzie jej śmierdzieć z paszczy kwituje tym, że i tak z domu nie wychodzi. Nie chce się też czesać, bo dla kogo??

Trzeba tu dodać, że laryngolog nakazał tygodniowy zakaz wychodzenia z domu, co daje jeszcze więcej pieprzyku całemu złu. Młoda tęskni do przedszkola i mamuśka też za nim tęskni. Babcie są lekiem na całe zło, ale bywają rzadko. Ech dobrze, że święta za pasem i pochłoną nas jajcowe malowanki i inne takie.

A propos malowanek i zabaw, wprawdzie zimno ma się niebawem skończyć ale….. Pomyślałam sobie, że posprzedaję wam kilka pomysłów na zajęcie dzieciaka. Już niebawem nowa zakładka, ZABAWY. Jak tylko moje pociechy zejdą ze mnie i dadzą troszkę oddechu obiecuję, że będę tworzyć.

Myślałam o tym, żeby zamknąć się na pół dnia w łazience, ale boję się ich śmierci głodowej no i że mi się na firankach powieszą. W weekend w ramach oddechu dzieciowego umyłam pięć okien a dziś już dwa naznaczone są paluszkami. Może następnym razem zeskrobię grubszy brud szpachelką i zrobię małe kółeczka z zewnątrz a resztę oleję?

Mamuśka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *