Wiosna ach to ty??

Ach co to był za dzień. Oficjalnie pierwszy dzień wiosny. Grechuta przewraca się w grobie jak widzi taką wiosnę. Kazik dobrze to ujął „zimno i pada”.  O poranku moje dziecię zostało pozbawione trzeciego migdałka i dobrze, bo był francuz wielki. Moje drugie dziecię, żeby nie pozostać niezauważonym w tym wielkim dniu, podłapało od tatusia zapalenie oskrzeli. Tak oto mamuśka jak zwykle mamuśka nie mogła dziś wagarować.

Od wczoraj miałam węzeł na żołądku, bo stresowałam się tym zabiegiem. Najbardziej martwiłam się usypianiem no i tym, że moje wiecznie żrące dziecko będzie musiało wytrzymać bez mielenia buzią cały dzień. Wczoraj wieczorem upoiłam się z wrażenia winem. Najpierw naczekałam się w szpitalu na kolejne konsultacje specjalistyczne z pociechą. Przerobiłam rozmaite gry i zabawy i straciłam pomysły na nowe. Potem urocza pani pielęgniarka prawie zarżnęła mi dziecko przy wkładaniu wenflonu. Nie będę tutaj używać słów powszechnie uznanych za obelżywe, ale baba zdecydowanie nie ma dzieci a jak ma…. to współczuje dzieciom. Brak wyczucia i zrozumienia dziecka to jej drugie imię. Nie dość, że na głos wyrażała oburzenie, że żyły takie cieniutkie to jeszcze zapomniała sprawdzić zaworek wenfloniku, ot taki miała dzień. Zaowocowało to spektakularną fontanną krwi a potem histerycznym płaczem mojej córki. Pani piguła skomentowała incydent dobitnie, iż zapaćkała kałużą krwi pół zabiegowego. Myślałam, że mnie rozerwie kiedy się okazało że wenflon na dokładkę wypadł z ręki dziecka, powodując kolejny krwawy strumień. Bidna moja mała cała się spociła i napłakała a ja puszczałam parę uszami. Muszę przyznać, że przy wypisie ze szpitala zasugeruję kurs zakładania wenflonu dla pracujących na oddziale pielęgniarek. Pomijam fakt, że przy istniejącym w szpitalu oddziale neonatologii, mogliby poprowadzić dzieciaki właśnie tam, by zapobiec rzezi niewiniątek. Może tamtejsze pielęgniarki mają więcej współczucia i umiejętności. Dla nich cienkie żyłki to codzienność a nie ciekawostka przyrodnicza.
To było tylko zakładanie wenflonu a ja myślałam, że podłożę ładunek wybuchowy pod szpital, dlatego do zabiegu z córcią został ślubny. Ja był wysiadła widząc jak mi ją usypiają. W domu też nie mogłam sobie znaleźć miejsca, ale nie rozklejałam się i nie prowokowałam do tego małej.

Młoda zaraz na oddziale znalazła sobie starszego towarzysza doli i niedoli. Dziewięcioletni Kacper zapewnił jej rozrywkę i odciągnął myśli od zabiegu. Dziś po przebudzeniu zarządzała zielonej Martynki, ku ogólnemu zdziwieniu załogi krojącej. Obiecaliśmy jej zakup ostatniej już książki z serii, którą namiętnie czytamy do poduszki. Poza tym z niecierpliwością czeka na lody, które pewnie będzie pochłaniać teraz w ilościach hurtowych.

Generalnie spłynęło to po niej jak po kaczce a ja wyrwałam sobie wszystkie włosy z głowy. Mężuś też się wycierpiał i połączył się z nią dosłownie w bólu. Jako, że przez cały dzień nic nie mogła jeść, sam też nie miał jak i bidak przeżył na kilku batonach i jogurcie. Młoda pewnie o tym szybko zapomni a my będziemy się modlić, żeby syn nie wyhodował sobie podobnego problemu. Tak to w pierwszy dzień wiosny zatopiliśmy zamiast marzanny migdała. Takie przywitanie wiosny zapamiętam na pewno.

Dziś pewnie padnę z wrażenia po 21 00.

Mamuśka

2 thoughts on “Wiosna ach to ty??

    1. mamuśka Post author

      To trzymam za was kciuki;) dziś młoda jak gdyby nic zjadła półtorej buły i rozniosła pokój;)

      Reply

Pozostaw odpowiedź mamuśka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *