Dzień kobiet

W moich uszach od rana, „dzień kobiet, dzień kobiet niech każdy się dowie, że dzisiaj święto dziewczynek”. Pamiętacie tą piosenkę. Może to komunistyczne święto, kojarzące się z goździkiem i rajstopami, ale ja dziś obchodziłam je dumnie. Jak się urodzi dwoje dzieci , to można powiedzieć, że duma z bycia kobietą wzrasta o jakieś 200% a jak bez znieczulenia to wypadałoby jakiś pomniczek ustawić, czy coś.

Prezent odbierałam od 9 00 do 17 30, czyli prawie tak długo jak trwa dniówka mojego ślubnego. Tak sobie zażyczyłam i wymyśliła, że zamiast rajstop, czekoladek i kwiatka, chcę dzień wolny od kieratu. Strzeliłam sobie odlotową fryzurę na wiosnę, wypiłam spokojnie kawę z zaprzyjaźnioną mamuśką i pochodziłam po sklepach. Poza tym….. spędziłam pół dnia w korkach, albo szukając miejsca parkingowego i w pośpiechu zjadłam okropnie słoną pizzę. Na deser zafundowałam sobie powrót do domu w kolejnym korku i strugach deszczu. Mimo to dzień uważam za udany. Fryzura została zaakceptowana przez męża, choć jutro pewnie zderzę się z rzeczywistością, walcząc z jej ułożeniem. Magda, moja ulubiona fryzjerska czarodziejka, za każdym razem zrobi mi tak dobrze i to bez większych wskazówek. Czasem dobrze jak baba ma taką drugą babę co jej dobrze, bez zazdrości poradzi. Ja to pewnie bym dumała, że może by grzyweczkę na inną stronkę, albo dłużej z tyłu. A tu trzeba racjonalnie obciachać i wywalić do domu. No dobrze wychwaliłam już niewiastę pod niebiosa, ale basta.

Śmieszne, że życzenia z okazji dnia kobitek składały mi głownie inne babki, no poza mężem i ojcem. Faceci wzięli za pewnik, że nie obchodzimy bo komuna i tak im pewnie wygodnie.

Dzieci, oczywiście miały gdzieś fakt, że mnie nie ma. Podobno mamuśki są niezastąpione. Chyba czas zejść na ziemię i wrócić do pracy, bo na tym polu moje wpływy się wyczerpały. Córka zachwycona, że mamusia wróciła wieczorem do domku, bo dobrze mnie zna i wie że w opasłych siatach kryje się na pewno coś dla niej. A synuś, no jak to facet pełna olewka. Że niby nie było mamusi, a nawet nie zauważył.

Wniosek z tego jeden mam, muszę częściej urywać się z domu. Mężuś dał radę, dzieci dały radę ja dałam radę, tylko czy pracodawca ślubnego da radę??

tylipany 2

Mamuśka

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *